Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

31 marca, 2011

"Łazik i Klara", Erik Jakub Groch

     Uwielbiam  małe rozmiarem, a Wielkie głębią rozmowy z dziecięcą wrażliwością i właściwym jej świeżym sposobem postrzegania świata! Książka słowackiego poety Grocha to zbiór siedmiu opowieści pełnych filozoficznych pytań i myśli na temat życia i tego, co nas otacza; znakomity początek dalszych rozważań z dzieckiem. Spisana została z humorem, prostymi, krótkimi zdaniami o czytelnym dla dziecka przesłaniu. Tytułowych bohaterów łączy ze sobą przyjaźń. Są wrażliwi, pogodni, skłonni do refleksji; w prostych sytuacjach życiowych uczą się od siebie mądrości. Łazik to rudy szczeniak, przypominający dziecko. Klara wygląda jak mała dziewczynka, sposobem bycia i dojrzałością przypomina jednak dorosłą mamę. Doskonale oddają to liczne ilustracje, na których wygląda jakby była małą mniszką- nosi nieco za duże klapki, sukienkę jak habit i krótkie włosy. Kolorystyka została tu wyciszona, dominują odcienie brązu i zieleni. Podobnie jest z detalem rysunków- ukazują tylko to, co niezbędne; nie rozpraszają. Są inne od wielu nam znanych, ciepłe i mocne w przekazie. Zresztą jak i całe niedzisiejsze wydanie tej eleganckiej książeczki o kartkach w kolorze ecreu. Odmienne od wielu są też pytania, których dotyka- dlaczego zegarek zabija piękno beztroski, czemu lepiej być sobą, jak bardzo czarodziejski jest świat (przecież choćby rzeki po nim płyną, mimo, że nikt ich nie popycha...). To mądra niekrzykliwa lektura, obfitująca w głębsze, nie tylko dziecięce refleksje. Naszemu przedszkolakowi się podobała- pomogła nazwać jego niewypowiedziane pytania, których u kilkulatków przecież wiele, zaczarowała wieczorne chwile, opowiadając o bardzo cenionej przez niego przyjaźni człowieka i psa.
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2006
Ilość stron: 80
Cena: około 15 zł

28 marca, 2011

"Babcia na jabłoni", Mira Lobe; ilustracje: Mirosław Pokora

     Mały Andi tylko z opowieści kolegów wie, jak to jest mieć babcię. Chciałby jak oni spędzać choć z jedną popołudnia, ale niestety nie ma żadnej. Pokazanie przez mamę jej zdjęcia z balu karnawałowego jest początkiem spotkań z nią w zielonej kryjówce na jabłoni. Na tyle samotny czuje się wśród traktującego go niezbyt poważnie starszego rodzeństwa, zapracowanych rodziców czy kolegów przeżywających atrakcyjniejsze od niego popołudnia, że rekompensuje to sobie intensywną wizją staruszki z wyobraźni. Jest taka, jaką chciałby mieć niemal każdy chłopiec w jego wieku - ciekawa świata, uwielbia podróże i szybką jazdę samochodem, pali kapitańską fajkę, lubi cyrk oraz wesołe miasteczko... I zawsze można ją spotkać na jabłoni. To babcia jakich mało - nowoczesna, skora do zabaw, nie stawiająca zakazów! Naszemu synkowi błyskał szelmowski uśmiech i iskrzyły się oczy na myśl o przywoływanych podczas lektury wspólnych fascynujących przygód jej i Andiego. Mnożył swoje.
     Rzeczywistość staje się dla kilkulatka z książki mniej ważna od znacznie barwniejszej fantazji. Jest tak do czasu, gdy całkiem niedaleko od jabłoni przeprowadza się zupełnie niepodobna, kontrastująca z babcią staruszka. Z powodu reumatyzmu nie szaleje, nie jest bogata, nie zabiera go w wymarzone miejsca, ale... Jest i potrzebuje go! Ta wyśniona, o cechach Pipi sama potrafi się bawić i chyba nawet nie zauważa, że czasem go nie ma; wystarcza jej własne towarzystwo. Andi dojrzewa, odkrywając w sobie, iż nowa babcia go czegoś uczy. Tylko ona chwali go, akceptuje takiego, jakim jest; wierzy też w istnienie pierwszej staruszki i nie kwestionuje spotkań z nią. Wręcz przeciwnie - zachęca do nich! 
     Tęsknota za babcią zaprowadziła chłopca do dwóch zupełnie niepodobnych sobie staruszek. Wyśniona przynosi mu ze sobą wolność i przygodę, realna - ciepło i troskę. Zaczyna rozumieć, że nie tylko babcia jest mu potrzebna, ale i on jej - tej realnej, drugiej. Odtąd jest szczęśliwszy - nie tylko wie, jak to jest mieć babcię, ale i jak być wnukiem.
     Rodzinne spędzanie czasu z "Babcią na jabłoni" to nie tylko radosne chwile z jej treścią spisaną ładnym, przystępnym dla dzieci językiem. To również przyjemność obcowania z licznymi nietypowymi jak na dzisiejsze czasy, finezyjnymi ilustracjami Mirosława Pokory. Dzięki tysiącom cienkich zawijanych linii, słusznie nazywanych koronkowymi i czarno-białemu kontrastowi pobudzają wyobraźnię. Łączą w sobie lekkość, radość i niebywały czar; trudno je pomylić z innymi czy zapomnieć.
     Warto nadmienić, iż w 1996 roku na podstawie powieści Miry Lobe powstał krótki polski spektakl telewizyjny o tytule książki.
 Wydawnictwo: Dwie Siostry
Tłumaczenie: Maria Kurecka
Rok wydania: 2009
Format: 150x185 mm
Ilość stron: 166
Cena: około 24 zł

25 marca, 2011

"Ogród. Dobra opowieść na wielki smutek", Georg Maag

     Przyznam, że bałam się mojej, ale i dziecięcej reakcji na tę książkę. Znałam ją jedynie ze zdawkowego opisu, po którym w głowie zostało jedynie wspomnienie nieposkromionej złości i czerni. Ciekawość okazała się silniejsza; gdy znalazłam ją na półce biblioteki, natychmiast postanowiłam zabrać do domu. Najpierw zgłębiłam sama i przegryzałam kilka dni. Nie jest łatwa, jednak w subtelny sposób porusza istotny problem. Zdecydowanie pewna, iż tego chcę, przeczytałam ją więc dziecku. Okazało się, że  jak zwykle dzieci często rozumieją znacznie więcej, niż nam się wydaje!
     Jest to lektura ważna, a prosta w formie. Nie tylko jest to sprawą słów, ale i ilustracji, pulsujących lekkością, ciężarem, ale i natężeniem barw, doskonale wkomponowujących się w narrację. To opowieść o trudzie radzenia sobie z ogromnym, przerastającym człowieka smutkiem. Tym bardziej, że jest nim mała dziewczynka! Nie potrafi ona  pogodzić się z nagłą śmiercią najwspanialszego przyjaciela- tatusia. Człowieka, który był jej przewodnikiem po nim, tysiącem przygód, kopalnią uśmiechu. Nie rozumie też świata, który kipi życiem w momencie, gdy ona nie czuje nic poza ciężarem i pustką.  Zarówno w ogrodzie, jak i życiu, nie dostrzega już magii, którą wnosił ze sobą tatuś- czarodziej. Stopniowo pogrąża się w ciemności, bowiem ani płacz, ani kamyczkowe próby odwrócenia losu nie zmieniają go. W nowym, nieznanym świecie rośnie w niej nieuciszony gniew, przeradzający się w bezradną agresję- postanawia zniszczyć wszelką radość istnienia w ich wspólnym niegdyś ogrodzie. Stopniowo, po schodach trudnej żałoby wraca do świata. Z Walentynki staje się Walentyną; dojrzewa do pogodzenia się z rzeczywistością. Już nie jest zbyt mała, by zobaczyć, co za płotem- odzyskuje czucie! Postanawia spróbować żyć; taką samą szansę daje ogrodowi, będącemu alegorią jej duszy...
 Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2005
Ilość stron: 28
Cena: około 15 zł

23 marca, 2011

"Płaszcz Józefa", Simms Taback

      Żył kiedyś Józef, który potrafił się cieszyć tym, co miał, a nawet... Czego nie posiadał! Czarodziej! Mawiał: "Zawsze można coś zrobić z niczego". Piszę o nim w czasie przeszłym, bowiem świat sztetli, do którego należał, odszedł w przestrzeń historii, wbrew temu, opowieść o nim kipi

21 marca, 2011

"Dżok, legenda o psiej wierności", Barbara Gawryluk

     Całkiem niedawno odkryłam na bibliotecznej półce historię dobrze mi znaną z lat dziewięćdziesiątych. Mówili o niej nie tylko krakowianie, stacje radiowe czy lokalna prasa; poruszyła całą Polskę! Nie wiedziałam, że została ocalona przed zapomnieniem; pięknie się stało, bo jest ważna.  Pamięci o niej pilnuje również pomnik na bulwarach wiślanych- sąsiad wawelskiego smoka. Jej bohaterem stał się czarny kundel Dżok, pies "znikąd"- mieszkaniec krakowskiego azylu, zapewne o traumatycznej przeszłości. Historia pani Gawryluk to opowieść, która otwiera dziesiątki dziecięcych pytań o jej początek i koniec, rozważania dotyczące odpowiedzialności i wierności. Wzrusza, splatając mocno radość ze smutkiem. Proste, wymowne ilustracje Iwony Cały dodają jej ciepła. Mimo wielu traumatycznych doświadczeń życiowych Dżoka ma ona w sobie bowiem mnóstwo pogody. Jak mogłoby być inaczej? Z chwilą zyskania imienia i Domu, tytułowy kundel zawsze otrzymywał od ludzi życzliwość. Nie był wobec niej obojętny- jego radość, mądrość i wierność były godne pomnika. Nie tylko wypełnił pustkę w życiu dwojga samotnych emerytów, ale i uratował ludzkie życie! Niestety zawsze przychodzi jego kres- na Rondzie Grunwaldzkim, gdzie po raz ostatni widział pana Nikodema, stworzył swoją wytrwałą poczekalnię. Mimo zmieniających się pór roku, ulicznego hałasu, braku swobodnej przestrzeni cierpliwie czuwał. Robił to, uparcie wierząc w powrót ukochanego pana, budząc wśród ludzi zaciekawienie i bezinteresowną pomoc. Długo to trwało, ale zaufał najcierpliwszej z nich- pani Marii. Nikomu innemu; gdy kiedyś i tej zabrakło, schował się w krakowski cień...
 Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2007
Ilość stron: 50
Cena: około 15 zł

19 marca, 2011

"Czarny ptak", Suzy Lee

     "Nie wszystko, co czarne jest mroczne"- usłyszałam niedawno po obejrzeniu spektaklu, w którym dominowała ciemność. W ludzkich umysłach tkwi myślenie o czerni, będącej symbolem smutku. Nie boimy się jej w domu; z ciemnością nawet najczarniejszych nocy jesteśmy oswojeni. Myślę, że nie należy się lękać reakcji dzieci na nią, czasem jest ona wynikiem rodzicielskich strachów.  Z ciekawością zajrzeliśmy do książeczki napisanej i zilustrowanej przez Suzy Lee; jej czerń i biel to jedyne barwy. Kolorystyka, oszczędność detalu ilustracji i lakoniczność tekstu sprawiają, że jest inna od czytanej przez nas literatury. To przede wszystkim wyciszenie, zaproszenie do wejścia w świat emocji małej narratorki- przewodniczki po swoim świecie. Jest jej ciężko, słowa z trudem przychodzą, niełatwo więc je wypowiedzieć. Tej ciszy nauczyli ją rodzice, którzy nie chcą ugłaskać lęków dziecka, zrodzonych przez ich niewyjaśnione kłótnie. Obraz jest tutaj bardziej nośny- to on zdradza, co dzieje się w duszy małej, samotnej dziewczynki. Zmusza do uważniejszej lektury, zatrzymania się, wpatrywania. Kontemplacja przynosi zrozumienie dziecka, jego braku bliskości i zagubienie; na szczęście tytułowy czarny ptak daje radość. Skulonej, przygarbionej sylwetce smutnej dziewczynki ofiarowuje lekkość swoich skrzydeł i myśli. Podniebnym lotem zamienia ciężar chwil w małą dziewczęcą krainę szczęścia, która trwa dłużej niż pobyt z ptakiem. Staje się ona tajemnicą, której nie trzeba tłumaczyć rodzicom, uśmiechem zabarwiającą przytłaczającą samotność. Siła marzeń jest przecież wielka! Z nią sylwetka dziewczynki prostuje się, a uśmiechnięta twarz zwraca się ku niebu. Przyjaciół ma odtąd trzech: psa, czarnego ptaka i wiatr. Lektura tej niezwykłej książeczki zmusza do dialogu z dzieckiem. Jest cienka, ale rozpoczyna długą rozmowę. Dzięki niej w rodzinie nigdy nie będzie jak między rodzicami i dziewczynką z "Czarnego ptaka".
Wydawnictwo: Kwiaty Orientu
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 32
Cena: około 24 zł

17 marca, 2011

"Ja nie chcę iść spać", Astrid Lindgren; ilustracje: Ilon Wikland

      Jakże to bliska nam historia! Jej bohater - pięcioletni Lasse - ma zawsze mnóstwo do zrobienia, a dni są niestety zbyt krótkie. Nieustannie odwleka więc godzinę zasypiania - przecież tyle zabaw i zabawek czeka jeszcze na niego! Mama chłopca nie umie znaleźć skutecznego leku na znany wielu rodzicom problem. Okazuje się jednak, że on istnieje i to nawet całkiem blisko - są nim zaczarowane  okulary cioci Lotten. Widać i słychać przez nie bardzo daleko, choćby to, co dzieje się w lesie. Chłopiec ulega baśniowemu nastrojowi z ciekawością wpatrując się w miejsca, do których przenoszą. Okazuje się, że małe zwierzęta są podobne do niego - uwielbiają bitwy na poduszki, rzucanie kamyków do wody, podjadają cukierki i... Wszystkie mają mnóstwo powodów do przedłużania zabawy, jednak wieczorem idą spać. Muszą uczestniczyć w tym codziennym rytuale! Podglądnięte historie wyciszają Lassego; jest znacznie łatwiej po nich rozebrać się, umyć, iść spać. Mama pięciolatka nie może uwierzyć w tą ogromną zmianę. Może zaczarowanymi historiami ciocia Lotten odsłoniła przed nią najprostszą, ale i zarazem magiczną recepturę zasypiania? U nas w domu właśnie czytanie lub opowiadanie ich jest najlepszym z leków na porzucenie ukochanej zabawy na rzecz oddalanego w nieskończoność snu. Czasem na tyle silnym, że skutecznie działa i na nas - dorosłych; zasypiamy razem. To prosta, a jednak  czarodziejska historia, ubarwiona dopełniającymi ją  pięknymi ilustracjami Ilon Wikland; skuteczny lek na pogodne zasypianie i dobre sny-marzenia o podglądaniu życia zwierząt...
 Wydawnictwo: Zakamarki
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 28
Cena: około 20 zł

16 marca, 2011

"Mój atlas", Larousse

     Uwielbiamy podróże, kochamy w nich odkrywanie Nowego. Czasem dla przyjemności oglądamy mapy miejsc, które nam się marzą lub tych, które wspominać jest słodko- tyle tajemnic odsłania się wtedy! Myślę, że na przyglądanie się im razem z dzieckiem nie jest za wcześnie w wieku czterech lat. Gdy u nas w domu zaczęły się wtedy pytania o różne rzeki, kraje, kolory ludzkiej skóry wiedziałam, że to już czas na nasz pierwszy dziecięcy atlas. Wybraliśmy wydany przez wydawnictwo Larousse, kupiony w jednej z księgarń taniej książki. Wybór padł wcale nie ze względu na cenę, lecz dlatego, że jest nieco inny od wielu oglądanych, wśród których panuje tendencja do zamieszczania pod obrazkami zdawkowych haseł informacyjnych. Nasz rośnie z dzieckiem, które nadal coś ciekawego potrafi w nim odkryć. Trudniejsze pojęcia, plątają tu się z prostszymi, wszystkie zaś przedstawiono w przystępnej dla dziecka formie. Zarówno tekst, jak i rysunki, są w nim tak samo ważne. Ilustracje- informacje po prostu dopełniane są przez ciekawe komentarze pisane. Nasz malec od dawna zamęcza nas czytaniem mu tego barwnego przewodnika po różnorodności świata, sam też bardzo lubi go oglądać. Bawi się nim, choćby w podróżowanie po nim z całą rodziną malutkimi autkami. Za każdym razem zadziwia nas tym, co zapamiętał- rośnie z nami prawdziwy podróżnik ciekawy świata! Ma już swoje ulubione kraje, rzeki, góry, zwierzęta... Każdy kontynent przedstawiono w tym atlasie w osobnym  kilkustronicowym rozdziale. Ukazano odmienność nie tylko krajobrazów, przyrody, budowli, ale i ciekawostki dotyczące życia ludzi w niektórych miejscach na Ziemi. Na końcu zaś znaleźć można wielki rozkładany plakat z mapą świata oraz flagi wszystkich państw.
Wydawnictwo: Larousse
Rok wydania: 2006
Ilość stron: 52
Cena: od 14 zł

14 marca, 2011

"Jak mama została Indianką", Ulf Stark; ilustracje: Mati Lepp

     Mama Ulfa to domowy zakładnik - czas spędza wieszając pranie, gotując obiad... Niewiele ma czasu  na własne pasje, zajęcia, beztroskę. Chcąc-nie chcąc wpadła w rutynę prozaicznych czynności; nikt nawet nie zastanawia się nad tym, że może wolałaby zajmować się czymś zupełnie innym.

12 marca, 2011

"Drobinka Śmieszynka, czyli przygody kropelki wody", Liliana Bardijewska

     Zgłębianie tajemnic świata to nigdy nie kończący się proces, obfitujący w tysiące zadziwień nad tym, co dookoła. Odkrywcą, który to czuje jest między innymi tytułowa bohaterka niezwykłej bajki Liliany Bardijewskiej- maleńkie istnienie o ogromnym sercu. Jest dzieckiem, które chce spełniać marzenia innych i przynosić im radość. Nic dziwnego więc, że zaprzyjaźnia się ze wszystkim, co tworzy przyrodę na Ziemi- z chmurami, namorzynami, stalagmitami... Mimo maciupeńkiego wzrostu potrafi zmieniać świat, który ją otacza, bo wierzy, że to możliwe. Naszą ogromną planetę tworzą takie jak ona drobinki! Podróżując po jej najodleglejszych zakątkach, przemierzając rozmaite kontynenty i różnorodne klimaty  przechodzi nieustanne metamorfozy- jest jedną z kropli deszczu, częścią białych wód wodospadu, czy górą lodową. Proces jej zadziwiających przemian wydaje się nie mieć końca. Podobnie jest chyba z czytaniem tej zadziwiającej bajki- obfituje w tysiące szczegółów dotyczących świata przyrody; nie sposób, by dziecko objęło je rozumem i spamiętało wszystkie podczas jednorazowej lektury. Taki przecież jest nasz świat, który stara się w niej odbić- nieogarnięty, zadziwiający, fascynujący... Drobinka zaraża zapałem do poznawania go, ma bowiem w sobie radość dziecka, które po raz pierwszy poznaje. Uświadamia czytelnikom jego złożoność, uporządkowanie, urok. Każdej stronie, nawet wśród najtrudniejszych nazw przyrodniczych, towarzyszy serdeczny uśmiech kropelki. To doskonały początek do wielkich pytań i dyskusji z dzieckiem nad dziwami natury  na Ziemi. Piękny start, w którym mimo prostej formy książeczki, powinien mu towarzyszyć dorosły. Ciekawe przygody Śmieszynki, radosne ilustracje to przecież drobinka w ogromie tego, co czeka na poznanie przez małego odkrywcę uroków świata. Z pewnością podróż po jego dziwach ułatwi mu nie tylko akcja, ale i język Bardijewskiej- poetycki, lekki, prosty, serdeczny. Jest taki jak Drobinka- nie sposób się nimi nie zachwycić.
 Wydawnictwo: Bajka
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 74
Cena: około 29 zł

10 marca, 2011

Listy od Feliksa, Anette Langen i Constanza Drop

     Z książkami można się doskonale bawić nie tylko przeżywając przygody ich bohaterów! "Listy od Feliksa" to dla dziecka przyjemność na kilku poziomach- reakcji na tekst, odbiór wszechobecnych  wymownych ilustracji, odpakowywanie zawartości sześciu kopert, zabawa naklejkami z walizki Feliksa... Jest on pluszowym zającem o pięknym miodowym kolorze, nieodłącznym towarzyszem Zosi od czasów jej niemowlęctwa. Wspaniale się rozumieją, dlatego też dziewczynka ciężko znosi rozstanie z zagubionym na lotnisku powiernikiem jej najskrytszych myśli. Na szczęście po kilku miesiącach podróży powróci do niej pełen radości i wrażeń. Pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami oboje poznają nieznane im miejsca- Londyn, Paryż, Rzym, Kair, Kenię i Nowy Jork. W listach adresowanych do Zosi, które czytelnik sam musi wyciągnąć z prawdziwych kopert, zawarte są wrażenia pluszaka z pobytu w obcych miejscach. Zosia, oswojona z nimi przez korespondencję Feliksa, odkrywa, że i u niej- w Niemczech można się o nich sporo dowiedzieć choćby od babci czy w muzeum. Każda para sąsiadujących ze sobą stron książeczki ukazuje coś charakterystycznego dla miejsc odkrywanych zarówno przez bohaterów, jak i czytelników. Pozwalają młodemu podróżnikowi oswoić się z ich specyfiką- choćby nowojorskimi drapaczami chmur, długimi francuskimi bagietkami czy trójkątnymi piramidami z Kairu, przypominającymi dziecięce budowle z klocków. To ważne w czasach, gdy podróżowanie jest coraz łatwiejsze. Prosty jest też i odbiór książeczki. Napisana została przystępnym językiem; przez zabieg docierania do wielu zmysłów odbiorcy, nie nudzi czytelnika.
Wydawnictwo: Mamika
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 36
Cena: około 34 zł

08 marca, 2011

Seria książeczek o Mamie Mu, Jujja i Tomas Wieslander

     Kolorowe pastwiska, las pełen wielkich drzew, a w tle mała szwedzka wioska to dom dwójki całkiem odmiennych przyjaciół. Mama Mu jest jasnokasztanową krową o radosnym, ciepłym spojrzeniu, Pan Wrona zaś nerwowym sceptykiem. Różnią się niesamowicie, mimo tego często jednak spotykają. Zawsze wtedy dzieje się coś ciekawego, bowiem Mu wiele razy pragnie doświadczyć Nowego, podglądniętego w świecie ludzi- huśtania ("Mama Mu na huśtawce" ), kąpania się w pobliskim jeziorze ("Mama Mu nabija sobie guza" ), jazdy na sankach ("Mama Mu na sankach" )... Pociąga to za sobą szereg przezabawnych ułamków zdarzeń, które mimo racjonalnego poglądu Pana Wrony, dowodzą, że krowa ta jest szczególna i wiele potrafi. Ma bowiem w sobie cechy wytrwałego empiryka- odkrywcy, dziecięcy zapał i radość z rzeczy małych, spokój. Gdy czegoś chce- przeszkody nie istnieją. Umie się cieszyć i bawić, czym zaraża nie tylko swojego ptasiego przyjaciela, ale i czytelników. Historie o niej to seria pięciu książeczek tryskających radością, promieniujących zapałem do działania. Dynamiczne, wymowne rysunki, autorstwa Svena Nordqvista (autora serii o Pettsonie i Findusie, o których piszę tutaj ) mówią w nich czasem więcej niż słowa; są serią niesamowitych, zagadek rozwijających spostrzegawczość. Doskonale korespondują z tekstem, zabijając najmniejszy odcień nudy podczas  lektury, rozwijając wyobraźnię. To forma prosta do przyswojenia dla maluszków, świetna zabawa dla starszych; lekko absurdalny, ciepły i radosny świat. Istnieje szwedzka strona internetowa, na której można znaleźć m.in. kolorowanki czy fragmenty animowanej wersji tej opowieści; adres do niej tutaj.
Wydawnictwo: Zakamarki
Rok wydania: 2008- 2009
Ilość stron: około 28
Cena: około 23 zł

07 marca, 2011

"Groszka. Piesek, który chciał mieć dziewczynkę", Sari Peltoniemi


     Ludziom wydaje się, że mają psy, czworonogom zaś, że posiadają ludzi; gdzie mieszka prawda? W sposób dosłowny, a przez to wyraźniejszy, odpowiedź daje fińska pisarka Peltoniemi. Myślę, że przesłanie, płynące z tej pięknie wydanej książeczki, dotyczące bycia z kimś innym  jest jeszcze

05 marca, 2011

"Dzieci z Bullerbyn", Astrid Lindgren

     Tej książki nikomu chyba przedstawiać nie muszę, nie wspomnieć o niej też nie mogę- jest dla nas zbyt ważna, zbyt często do niej wracamy. Słuchałam jej kilka razy w dzieciństwie, tyleż razy sama czytałam. Nasz synek co jakiś czas na nowo sobie ją przypomina nie tylko podsuwając nam książkę do głośnej lektury, ale i podglądając obrazki czy jeden z dwu odcinków filmu. Każdy powrót do niej to szczera, czysta radość, czymże bowiem jest beztroskie dzieciństwo? To świat inny od tego, który dziś oferują wszechobecne reklamy- pełen wspólnego świętowania z rodziną i sąsiadami, z rytuałem pikników, zanurzony w naturalność zabaw nad strumieniem czy na łące. Coraz rzadziej widzę dzieci wspólnie bawiące się przed domami; cóż- era czasu wypełnionego spontanicznymi zabawami wspieranymi wyobraźnią niestety powoli wygasa... Na szczęście nie wszędzie, z pewnością nie u nas! Myślę, że chęć do śmiechu i zabawy, choć bywają tamowane, są w dzieciach nadal takie same. Które z nich nie marzyło choćby raz o doświadczeniu pobytu na wyspie, przeżywało noc poza własnym domem, bało się wyrwać zęba, chciało opiekować się jakimś zwierzątkiem...? Nawet świat dorosłych wydaje się tam prostszy od naszego, bo wyznaczany tempem jakże niedzisiejszym. W Bullerbyn czas pełen jest uczuć, które nie podlegają upływowi czasu. I dobry. Pięknie jest wracać wyobraźnią do tej szwedzkiej wioski, miło przypominać sobie przygody siódemki bosych, może i czasem brudnych, ale z pewnością szczęśliwych dzieciaków! Proste i jakże czarowne.
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 378
Cena: około 39 zł

04 marca, 2011

"Kamyki Astona", Lotta Geffenblad

      Aston to szczeniak o wrażliwych, rozumnych oczach, które urzekły mnie natychmiast, podobnie jak cała magnetyczna historia pani Geffenblad. W Szwecji powstała o nim również i animowana bajka pt. "Aston i samotne kamyki"; nie udało nam się do niej dotrzeć, na szczęście czytaliśmy książeczkę. Jej niedługi tekst zatopiony został w trudne do zapomnienia ilustracje, wypełniające całe strony; współgrają ze sobą. Są jak jej język- proste i baaardzo wymowne, o oszczędnej, wyciszającej czytelnika kolorystyce. Magiczna. Z początku jest ona dla dziecka nieco straszna, mroczna; rozświetla się jednak od chwili, gdy Aston zabiera do domu pierwszy kamień. Potem jest już tylko jaśniej, barwniej... Jak w życiu samotnych kamieni, których los piesek odmienia swoją czułością. W czymś twardym, niepozornym i bezbronnym dostrzega  życie, które koniecznie trzeba upiększyć. Jesień, zima, wiosna, lato... Podczas spacerów wszystkimi porami roku okazuje się konsekwentny w swej niebywałej odpowiedzialności; to wytrwałość, o jaką nie posądzało by się tak małego. Nikomu niepotrzebnym kamieniom ofiarowuje ciepło w przyjaznej przestrzeni, miłość, swój czas. Ten szczeniak swoją niewinnością czuje więcej niż wielu doświadczonych dorosłych! Nie może mu się pomieścić w głowie jedno zmartwienie- "Dziwne, ale zawsze znajdą się jakieś samotne kamyki. Albo takie, które marzną lub którym jest smutno". Droga, którą idzie, nie ma końca, bowiem gdy ogrzał samotność kamieni, znalazł Nowe do kochania. W tym wielkim świecie nikt- nawet najmniej pozorny- nie powinien pozostać bez miłości.
Wydawnictwo: EneDueRabe
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 28
Cena: około 22 zł

03 marca, 2011

"Fikus", Wanda Mycielska

     Dziecko jest na tyle wrażliwe, że wierzy w życie i uczucia jego zabawek. Ulubiony w naszym domu mały, pluszowy pingwin ma swoje łóżeczko, skacze z Małyszem podczas zawodów na wyimaginowanej skoczni, chce grać w piłkę z drużyną Hiszpanii... Kiedyś aż tak nie było, wiele zmienił Fikus. Pozwolił uwierzyć, że do maskotki warto się przytulić. Tytułowy mały gałgankowy słoń z książki Mycielskiej to ktoś, kto opowiada o przywiązaniu do swej mamy- dziewczynki Klary i ich wspólnym odkrywaniu otaczającej rzeczywistości. To istota jeszcze mniejsza od niej i ta perspektywa patrzenia na świat przebija nieustannie przez stronice książki; jest zapewne bliska dzieciom- też przecież mniejszym od nas-dorosłych olbrzymów. "Fikus" to prostota dziecka towarzysząca przyglądaniu się i poznawaniu Nowego, komentowanie go. Układając sobie w głowie trudne czasem myśli, Fikus bowiem w łatwy sposób mówi o tym, co zapewne chwilami czuje każdy kilkulatek- zadziwieniu, radości, smutku, strachu... W świecie, słowami Fikusińskiego, "o to chodzi, by się kochać", dobrze im bowiem razem. Najlepszym na to dowodem jest ciepło bijące z każdej relacjonowanej przez Fikusa historii. Są to chwile zwykłe, ale nie nudne, bliskie więc małym czytelnikom. Osadzone zostały w czystym świecie ze słonecznym brazylijskim akcentem; urzekły mnie stałością, naiwnością i prostotą. Wiele z nich słonik opatruje małymi, ale głębokimi rozważaniami. Prostota spostrzeżeń, języka, również dziecięce ilustracje sprawiają, iż mimo grubości książki trafia ona we wrażliwość dziecka, nie nudzi się ono i zdecydowanie chce uczestniczyć w dorastaniu dwójki przyjaciół.
 Wydawnictwo: Hokus- Pokus
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 84
Cena: około 29 zł

02 marca, 2011

"Pan Popper i jego pingwiny", Richard i Florence Atwater

     Przebywanie wśród przyjaznych zwierząt łagodzi i uszczęśliwia człowieka, opieka nad nimi uczy zaradności, a wspólne życie czasem stawia opiekunów wobec sytuacji, w których nigdy wcześniej się nie znaleźli. Książka Atwaterów z nutą lekkiego absurdu potwierdza tą myśl, ukazując zmianę dotychczasowego stylu życia spokojnej rodziny Popperów. Do ich domu wniosła ją nietypowa zawartość paczki- pingwin. Z czasem zamieszkało z nimi dwanaście zabawnych ptaków tego gatunku! Całkowicie zdominowały życie czwórki mieszkańców Cichej Wody, wprowadzając w nią zabawę i chaos. Zjednały przychylność nawet i gderliwej, twardo stąpającej po ziemi żony Poppera. Książka bowiem wiele traktuje na temat radości, jaką ptaki wniosły w monotonne życie skromnego malarza pokojowego. Dla mnie to też historia ziszczonego marzenia, które przerosło najśmielsze wyobrażenia właściciela; on- domator z konieczności, marzyciel, od dawna pragnął zobaczyć świat większy niż jego miasteczko, przede wszystkim zaś kraje polarne. Ich namiastkę znalazł niedaleko, bo w swoim domu. Perypetie rodziny Popperów i dwunastki ciekawskich, skorych do zabaw pingwinów zapewniły nam udział w licznych zabawnych historiach. Przy tej książce ciężko jest się nudzić nawet dorosłemu, zaś prosty język ułatwia dziecku jej odbiór. Liczne prymitywne czarno- białe ilustracje podtrzymują zabawny ton każdego z rozdziałów. Od czasu tej lektury pingwin- zapomniana maskotka syna- przeżywa swój renesans, towarzysząc mu nieustannie. W sierpniu tego roku planowana jest amerykańska premiera komedii tworzonej na podstawie tej książki- prawdopodobnie wtedy zapewni ona Atwaterom większą liczbę czytelników.
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 132
Cena: około 24 zł

01 marca, 2011

"Afryka Kazika", Łukasz Wierzbicki

     Staramy się zarażać nasze dziecko pasją podróżnika-odkrywcy, choćby wspólnymi maleńkimi spacerami czy większymi wyprawami. Marta to kiedyś zauważyła i od razu podszepnęła lekturę "Afryki Kazika". Rzeczywiście książka Wierzbickiego świetnie wpisuje się w naszą ideę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...