Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

23 marca, 2011

"Płaszcz Józefa", Simms Taback

      Żył kiedyś Józef, który potrafił się cieszyć tym, co miał, a nawet... Czego nie posiadał! Czarodziej! Mawiał: "Zawsze można coś zrobić z niczego". Piszę o nim w czasie przeszłym, bowiem świat sztetli, do którego należał, odszedł w przestrzeń historii, wbrew temu, opowieść o nim kipi
jednak życiem i optymizmem! Józef to pomysłowy, zaradny Żyd, właściciel sędziwego płaszcza w barwną kratę. Ubranie zniszczyło się, więc zamiast go wyrzucić (jak by dziś wielu zrobiło) obciął najbardziej zniszczoną część i w ten sposób stał się posiadaczem kurtki. To początek znakomitej zabawy w spostrzegawczość, bowiem dziurawy materiał sprawił, że i książka obfituje w dziury! Pojawianie się ich na kolejnych stronach lektury stopniuje u małego czytelnika napięcie, jest próbą jego cierpliwości, podsycaniem wyobraźni. Podczas przekładania kolejnych stron fantazjowaliśmy, na co sami przerobilibyśmy zniszczone ubranie, potem zaś sprawdzaliśmy, co z nim zrobił tytułowy Józef.
     Niewielkich rozmiarów tekst to jednak pierwszy poziom czytania, przeznaczony dla młodszych czytelników. Przed starszymi odsłania się znacznie dłuższy proces zgłębiania jej - może jedno z pierwszych spotkań z obcą kulturą? Ta niezwykle pomysłowa, malowana opowieść to bogactwo szczegółu, etnograficzna podróż do biednej, wielobarwnej żydowskiej wioski. Zdecydowanie nie nudzi! Żadna ze stron nie pozostaje tu biała - malunki bogaci kolaż. Tryskają żywymi, intensywnymi kolorami, budząc to, co zniknęło z kultury Europy Wschodniej. Przed czytelnikami pojawiają się bowiem konkretne atrybuty żydowskiego świata - nie tylko pejsy, jarmułki czy siedmioramienny świecznik, ale i fragmenty zdjęć, gazet, książek... Wydawnictwo wzbogaciło opowieść o nim ciekawym słowniczkiem żydowskim, który można znaleźć tutaj.
     Mimo tragicznej historii szetetli (małych żydowskich miasteczek ), tryska z tej opowieści radosna, energiczna nuta. Jest nią świadomość ludzkiej pamięci - w opowieściach, pieśniach, ale i czytelnikach, którzy historię ocalą od zapomnienia. Są nią również energetyczne kolaże oraz rytm;)
     Zachęcam do odwiedzenia anglojęzycznej strony autora, na którą dotrzeć można klikając tutaj, oraz do zabawy w karaoke razem z animowaną wersją "Płaszcza Józefa" (tu ).


Wydawnictwo: Format
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 36
Cena: około 26 zł

5 komentarzy:

  1. Tylko dlaczego książki, o których piszesz mają ceny z kosmosu???????????
    Wiem, nie znasz odpowiedzi.
    Pzdr.
    P.s. Atlas Larousse'a już kupiony i czekamy na paczkę (zamówiliśmy też dla Cyprianowego kuzyna :D). Wszystko dzięki Tobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Podróżnikowi- Cyprianowi życzę więc niezapomnianych podróży po świecie! Nie tylko z atlasem w ręku;-), oczywiście! A ceny... Wiem, są straszne... Pomaga biblioteka, podszeptywanie znajomym propozycji prezentów, no i świadomość, że książki przecież lepsze od słodyczy... Najpiękniejsze kupujemy więc oczywiście. Pozdrowienia!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. To może być przyjemna książka - poszukam. Polecam "Opowiadania dla dzieci" I.B.Singera, ale nie wszystkie - wybiórczo. Bo niektóre mogą zniechęcić, a niektóre wystraszyć - jak to Singer :) Niestety w popularnym wydaniu w niebieskiej okładce opowiadań jest mnóstwo za to zgromadzono je trochę bezmyślnie i pozbawiono jakiejkolwiek oprawy graficznej. Przez to trudno ocenić dla jakiego wieku są przeznaczone. Kilka przeczytałam z naszym ośmiolatkiem i podobały mu się. Niektóre jednak aż przeczą tytułowi zbioru więc nie można ich jednoznacznie ocenić :) Ale sięgnąć warto !

    OdpowiedzUsuń
  4. Sempeanko, dziękuję! Chciałam wkrótce zabrać się za odkrywanie Singera z naszym przedszkolakiem, poczytam więc pierwsze sama. Przyznam, że trochę ostudził mnie brak ilustracji- dzieciaki bardzo je przecież lubią... Jak piszesz- myślę, że warto sięgnąć. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam tę recenzję na swoim blogu:
    http://bajdocja.blogspot.com/2012/03/ksiazki-dla-dzieci-4-paszcz-jozefa.html
    Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu ;-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...