Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

07 stycznia, 2012

"Dziadek i niedźwiadek", Łukasz Wierzbicki; ilustracje: Ireneusz Woliński

     Choćby wojnę rozpętano w słusznej sprawie, zawsze będzie rodzić okrucieństwo, strach, samotność. Akcja książki Łukasza Wierzbickiego (autor m. in. "Afryki Kazika"; jego strona tutaj ) rozgrywa się w czasach drugiej wojny światowej, jej bohaterami są polscy
żołnierze 22. Korpusu Kompanii Zaopatrzenia Artylerii, jednak nie dramat ludzki wysuwa się w niej na pierwszy plan. Smutek wojny pozostaje w tle, zaledwie jego cień przemyka przed oczami czytelników, za sprawą brunatnego niedźwiadka Wojtka uśmiech natomiast gości często. Przygarnęli go w Persji i serdecznie zaopiekowali się; nie tylko mieszkał w żołnierskim obozie, również pomagał w pracy, bawił; dzieląc wojenny los wspólnie zawędrowali aż do Szkocji. Trudne chwile zabarwił uśmiechem, zwrócił na siebie spojrzenia i myśli, skoncentrowane na żołnierce; ma ogromną szansę zdobyć również sympatię młodych czytelników. Przypominał dziecko - skłonnością do zabawy, miłością do słodyczy oraz kąpieli, chęcią naśladowania dorosłych...
     Przyjaźń ze zwierzęciem jest marzeniem niejednego człowieka, trwałą sympatię dzikiego zdobywają nieliczni. Przygody Wojtka opowiada wnuczce dziadek; jego pierwszoosobowa narracja podkreśla autentyczność opowiadanych historii. Są ciekawe, przepełnione uśmiechem i szacunkiem do niedźwiadka, który pod wpływem serdecznej opieki oraz upływu lat wyrósł na wielkiego niedźwiedzia, mogącego budzić grozę niejednego serca, pozostał jednak wspaniałym towarzyszem. Przyjaźń emigrantów ze zwierzakiem, który zawładnął ich sercem jest w tej książce barwna i piękna, a fakt, że prawdziwa, sprawia, że to historia szczególnie cenna. Wiele w niej nazwisk, miejsc, zdarzeń, rozdziały jednak nie męczą - autor ma dar jasnego, lekkiego i ciekawego opowiadania dzieciom. Rozbudzając ciekawość przygodami, przemyca fakty historyczne. Z pewnością lektura skłoni kilkulatków do stawiania pytań, wspólnie ze starszymi (może pradziadkami?) będą mogli poszukać na nie odpowiedzi - to bowiem kładka do opowieści na temat bólu wojny, dzielnych ludzi, siły przyjaźni, wrażliwości zwierząt...
     Liczne ilustracje Ireneusza Wolińskiego są uśmiechnięte, lekkie, barwne. Nie gromadzą nieistotnych detali - upraszczają świat, koncentrując się na postaciach oraz nastrojach. Porównać z nimi można niedźwiedzia utrwalonego na czarno-białej kliszy, bowiem po obu stronach wklejki zamieszczono archiwalne zdjęcia.
     Angielskojęzyczna strona Wojtka w tym miejscu; warto też choćby tutaj zobaczyć niezwykłego niedźwiedzia lub tu posłuchać o nim. Od niedawna w krakowskim parku Jordana  jego pomnik.
*   *   *
     "Zabraliśmy się znów do pracy. Wycierałem kolejne elementy silnika, Staszek mocował je na miejscu, Wojtek zaś nie spuszczał nas z oka, czekając, aż znów będzie mógł nam w czymś pomóc. Bo czasem zdarza się tak, że to człowiek jest najlepszym przyjacielem niedźwiedzia, a niedźwiedź najlepszym przyjacielem człowieka", Łukasz Wierzbicki
Wydawnictwo: Pointa
Rok wydania: 2009, 2010
Format: 170x245
Ilość stron: 162
Cena: około 30 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...