Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

14 marca, 2011

"Jak mama została Indianką", Ulf Stark; ilustracje: Mati Lepp

     Mama Ulfa to domowy zakładnik - czas spędza wieszając pranie, gotując obiad... Niewiele ma czasu  na własne pasje, zajęcia, beztroskę. Chcąc-nie chcąc wpadła w rutynę prozaicznych czynności; nikt nawet nie zastanawia się nad tym, że może wolałaby zajmować się czymś zupełnie innym.
Domownicy mogą pozwolić sobie na moment  zapomnienia o rzeczywistości - rozwiązywanie krzyżówek czy obserwowanie statków; oni - tak, jednak nie mama!
     O odwiecznym wzorcu myślenia o roli żon książka Starka traktuje ciepło, z przymrużeniem oka. Pewnego dnia sześcioletni Ulf sprawia, że zabieganej mamie na moment udaje się odkryć w sobie coś, co w natłoku zadań zagubiła. Zapomnieli o tym i ci, którzy doskonale ją znali kiedyś, gdy nie była jeszcze żoną. To dla niej kilkugodzinne, słodkie wakacje, bezczas. Zadziwia wtedy syna swą dziką naturą - nigdy jej takiej nie miał szansy poznać! Chwilowa ucieczka od narzuconych ról obojgu przynosi wspaniały skarb - momenty, jakich wcześniej nie mieli okazji doświadczyć.
     Okazuje się, że nie tylko maluchy potrafią się świetnie bawić - każdy z dorosłych ma w sobie przecież dziecko! Po beztroskim popołudniu spędzonym z sobą, Ulfem i naturą jest radośniejsza; z ładunkiem tak dobrej energii łatwiej jej wrócić do codziennych zajęć, które niekoniecznie chciałaby nieustannie wykonywać.
     W prosty sposób opowiedzianą historię dopełniają ilustracje Matiego Leppa (zilustrował m.in. "Billy i potwór") o rysach karykatury. Subtelne, pastelowe kształty doprawiają książkę humorem. Dorosłym czyta się ją lekko, dzieciom przyjemne słucha; może pozostanie po niej obietnica wspólnych rodzinnych chwil niekoniecznie spędzonych na tym, co praktyczne?
  Wydawnictwo: Zakamarki
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 28
Cena: około 22 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...