Przejdź do głównej zawartości

"Billy i potwór", Birgitta Stenberg; ilustracje: Mati Lepp

     Nieznajomość zasiewa zagubienie; łatwo w ich towarzystwie stracić grunt pod stopami i ulec podszeptom rozpalonej wyobraźni. Choć Billy marzył o pierwszym spotkaniu z morzem, boi się go, unika kąpieli; ze strachem zmagają się również inne wypoczywające nad wodą dzieci - groźne
stworzenia morskie czają się na ich bezpieczeństwo! Tak powiedział rybak; dorosły! Szczęśliwie troskliwa mama zrozumie przyczynę lęku (też się go kiedyś najadła), a że jest zaradna i ma poczucie humoru - wybrzeże zakwitnie beztroską dziecięcej zabawy, pan Mruk zaś, znokautowany własną bronią, na zawsze oduczy się wątpliwych żartów.
     Przerażenie co jakiś czas paraliżuje dziecięcy umysł. W towarzystwie osoby bliskiej, zaufanej łatwiej odgonić jego cienie; Birgitta Stenberg podsuwa najlepszy z pomysłów: humor. Wciąga małego czytelnika w lawinę kłamstw egoistycznego Mruka; nie wszystkie nazwy morskich stworzeń brzmią znajomo, łatwo więc dać się zwieść. Gdy przed kilkulatkami odsłoni panikę grupową, ośmieszy nie tylko bezpodstawny strach, ale i żartownisia; narracji wtóruje rytm (narastające napięcie oraz dynamiczne oczyszczenie) i warstwa graficzna. To sugestywny klucz do domowych rozmów nie tylko o poczuciu bezpieczeństwa, empatii, odpowiedzialności za własne słowa, ale i o błędach niektórych dorosłych.
     Tekst Stenberg (strona autorki tutaj) wyzbyty jest ozdobników; jego lapidarność wspomaga narracyjny charakter obrazów Leppa (zilustrował m.in. "Jak mama została Indianką"). Obie warstwy cechuje czytelna prostota, łatwo więc dzieciom skupić uwagę, zrozumieć sens. Tęczowe, lekko przyćmione kolory, subtelność detali oraz humor rozwijają opowieść, zabarwiając ją dyskretnym dowcipem. Śmiech jest nieocenioną szczepionką przeciw wadom świata, szczególnie w dziecięcej powadze odbierania rzeczywistości!
Wydawnictwo: Ene Due Rabe
Rok wydania: 2012
Format: 187x258 mm
Ilość stron: 32
Cena: około 21 zł

Komentarze

  1. Mamy tę książeczkę :) Synek bardzo lubi Billy'ego, bo to naprawdę fajny chłopczyk, którego nie da się nie lubić. Za to ja uwielbiam mamę Billy'ego z jej fantazyjną fryzurą :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Billy przeżywa to, co niejeden kilkulatek, łatwo więc się z nim utożsamiać i go polubić. Też się z nim zaprzyjaźniliśmy;) A fryzura jest imponująca!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;