Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

29 czerwca, 2011

"Bob i Bobek, króliki z kapelusza", Vladimir Jiranek, Jaroslav Pacovsky, Jiri Sebanek

      "Bez pracy nie ma kołaczy"- to maksyma, kierująca życiem dwóch sympatycznych królików - starszego Boba i ostrożniejszego Bobka. Pewnego dnia wyskoczyli na łąkę z cylindra cyrkowego magika i zamieszkali w nieznanej, nietypowej dla

26 czerwca, 2011

"Wesołe lato", Helena Bechlerowa; ilustracje: Hanna Czajkowska

     Lato w ogrodzie ma w sobie niezaprzeczalny urok; nie da się mu nie poddać. Gdy Groszek (biały, pluszowy króliczek) posmakował go, tak się zachwycił, iż do domu i zabawek wrócił tylko po kilka skarbów. Odtąd zamieszkał w wybudowanym

24 czerwca, 2011

"Pierwsze urodziny prosiaczka", Aleksandra Woldańska-Płocińska

      Nikt tak jak dzieci nie przeżywa własnych urodzin! Wyczekują, cieszą się: gośćmi, zabawą z nimi, prezentami, tortem, dmuchaniem świeczek... Bliski maluchom temat kondensują w sobie "Pierwsze urodziny prosiaczka" -  w prostej, nieskomplikowanej fabule

22 czerwca, 2011

"Żożo i Lulu", Elisabeth Duda, ilustracje: Agata Dudek

     "Nie wszystko wokół nas jest takie, jak sądzimy"- słowa wujka Charles'a, bohatera tej książki, znakomicie ilustrują fabułę. Psotny Joseph oraz poważniejsza od niego Lucile (zdrobniale Żożo i Lulu) to młode rodzeństwo paryżan; poznanie

20 czerwca, 2011

"Co!?", Kate Lum; ilustracje: Adrian Johnson

      Babcie nie raz potrafią zadziwić! Mały Patryk po raz pierwszy ma spędzić noc nie w swoim, lecz babcinym domu. Nieprzygotowanie staruszki czas spania zamienia w splot rzucanych jej oryginalnych wyzwań; odwleka się chwila zaśnięcia

18 czerwca, 2011

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

     Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

17 czerwca, 2011

"Kuba Guzik i maszynista Łukasz", Michael Ende; ilustracje: Franz Josef Tripp

 

     Wspólne przeżywanie radości i trosk pomaga budować bliskość z drugim człowiekiem. Misternie utkane przygody czarnoskórego Kuby Guzika oraz Łukasza czarnego olejem i sadzą parowozu tętnią nimi, z dnia na dzień zacieśniając więź łączącą

15 czerwca, 2011

"Jak dwie krople wody", Vanessa Simon Catelin

     Niechęć, wrogość, wojna dla czystej niewinności umysłu dziecka są obce, niezrozumiałe, w naszym świecie jednak wszechobecne. Zaprzeczać ich istnieniu nie można; choć chcemy, nie jesteśmy w stanie uchronić dzieci przed ich działaniem. Możemy uodparniać na zło świata. Jedną z dróg przygotowania jest kontakt z mądrą książką- pobudzi dziecięcą wrażliwość, skonfrontuje z trudną historią. Ubrana w baśniowe szaty treść "Jak dwie krople wody" łączy w sobie specyficzny kontrast prostoty i filozofii; traktuje o ciemnej stronie człowieczeństwa.
     Jeden ląd został kiedyś podzielony na dwie nienawidzące się krainy: Tu i Tam. Mieszkańcy żadnej z nich nie akceptowali inności drugich, nietolerancję i wrogość do sąsiadów pielęgnując nawet u dzieci. Na szczęście wśród niespaczonych złem najmłodszych pojawili się Julek i Ninka- dwaj moralni rewolucjoniści, mieszkańcy na pozór kontrastowych krain. Swoją przyjaźnią wnieśli nową radosną rzeczywistość zgody, poprzedzoną jednak krzykiem, strachem i bólem wojny.
     Czy ludzie potrafią budować relacje przepełnione życzliwością, wolne od stereotypów? Czy umieją wyciągać wnioski z własnych błędów? Zakończenie tej książeczki nie pozostawia złudzeń- zaprzecza, pokazuje jednak, iż można żyć inaczej niż nas uczono, wyrabia refleksyjność i krytycyzm. Prostą metaforyką daje mocne i jasne przesłanie; przejmuje, rozwija wrażliwość moralną.
     W sugestywnym budowaniu obrazów nieocenioną rolę odgrywają tu kolory- z początku są tylko dwa (żółty i niebieski ), z czasem dołączają do nich zieleń i czerwień. Swoją tajemniczością intrygują, w wyrazisty sposób ukazują obcość dwu światów oraz jednostronność patrzenia podobnych do siebie mieszkańców. Mimika bohaterów całostronicowych ilustracji Françoisa Soutifa (jego francuskojęzyczny blog tutaj ) podkreśla wagę emocji w lekturze, przemilczenie detali skupia uwagę na tym, co istotne. Rymowana narracja oraz wartka akcja przełamują powagę. Mimo wszechobecnych negatywnych bodźców młody czytelnik, z którym w ten sposób zaczyna się rozmowę o trudnych sprawach, zachowa dziecięcą wrażliwość. Zrozumie, że świat naznaczony piętnem wrogiego żółto- niebieskiego płotu nie musi być jego rzeczywistością.
Wydawnictwo: Ene Due Rabe
Rok wydania: 2009
Format: 20x30 cm
Ilość stron: 40
Cena: około 21 zł

13 czerwca, 2011

"O wędrowaniu przy zasypianiu", Iwona Chmielewska

     Dwie bose stópki z ciekawością wyglądają spod kołdry- mimo wieczoru jeszcze zbyt wcześnie dla nich na sen! Dziesięć paluszków rozpoczyna więc snucie marzeń o wspólnej podróży po rozmaitych przestrzeniach wyobraźni. W krainie fantazji wszystko jest możliwe!!! Zmieniają się miejsca, przeobrażają się też i paluszki- z piaszczystych wysp oceanu stają się wieżami miasteczka na wzgórzu, słodyczami z kwiecistego obrusu... Dopiero po tak lirycznym spacerze chowają się pod kołdrą, by zmęczeniem zasnąć.
     Wypowiedzi paluszków są krótkie- zaledwie jednozdaniowe i mimo radości- ciche. To bardziej wymowne od nich obrazy podsycają ciekawską wyobraźnię. Zostały zbudowane techniką kolażu- ze skrawków materiałów, serwetek, gazet, wmalowanych elementów; są niezwykłe. Słów o nich nie trzeba wypowiadać- same się mówią; swoją harmonią jedne i drugie łagodnie wyciszają przed snem. Żaden znak w nich nie krzyczy; każdy niesie spokój i ciepło. Z subtelnego ładu na każdej ze stron wyłamuje się jedynie mały, sympatyczny detal- chłopięca twarz, wypatrująca czegoś przez okno, pingwinie jajo, żółto- zielona papuga... Intryguje on i zaprasza do głębszej podróży, mającej rozegrać się już nie na kartach tej urokliwej książeczki, lecz w snach czytelnika. Kołysze do nich też i kompozycyjny rytm. Podobny układ elementów, będących lustrzanym odbiciem dziesięciu paluszków i kołdry, przekształcany jest na każdym z idyllicznych obrazów. Przepełnia je delikatna lekkość oraz fantazja; budowane są z mistrzowską precyzją- wyważone, nieprzeładowane treścią, magnetyczne. Zdecydowanie w sposób wartościowy wpływają na kształtowanie się gustu estetycznego dziecka. Ich liryczna aura z jakże znikomą garścią słów jest magiczną kładką paluszków i dorosłych, i całkiem małych. Mogą wędrować po niej po nigdy do końca nie zbadanych przestrzeniach fantazji...
Wydawnictwo: Hokus-Pokus
Rok wydania: 2006
Format: 263x193
Ilość stron: 24

11 czerwca, 2011

"Tato, zbudujmy domek!", Markus Majaluoma

     Nieprzewidywalność pomysłów dzieci ciekawością zabarwia codzienność niejednego z dorosłych. One przecież rozbijają rutynę, inicjują zabawę, wabią przygody! Pewnego dnia trzy radosne pociechy Pawła Różyczko znów zapewniły je ojcu. Zmęczony pracą dopiero w ogrodzie dostrzegł ogromne zmiany otoczenia, wśród nich górę piętrzących się na trawie domowych sprzętów i mebli. To pomysłowi: Anna Maria, Konstanty i Olaf poważnie potraktowawszy jego propozycję zabawy w budowanie czegoś z domowego nieładu, stworzyli zgrabne wysypisko Bździąg i rozpoczęli na nim radosne poszukiwania skarbów. Do beztroskiej atmosfery tworzenia dołączył sąsiad Rurka, z rozrzewnieniem wspominający zabawę dzieciństwa- budowanie domku na drzewie. Dzięki niemu zrodził się pomysł stworzenia budowli w ogrodzie Różyczków, z entuzjazmem przyjęty zarówno przez dzieci, jak i dorosłych. Starsi przecież też potrzebują zabawy!
     Radosny plac budowy powstał niemal natychmiast; każdy swoją odmiennością zapełnił go swymi pomysłami. W ferworze pracy pomieszała się odpowiedź na pytanie, kto bardziej potrzebuje takiego działania- skore do zabawy dzieci, czy spragnieni jej dorośli. Jest ona  dla treści istotna; wyolbrzymieniem zaangażowania mężczyzn, absurdalnością niektórych ich prac autor, a zarazem ilustrator, śmieje się z nas- dorosłych, jakże często skłonnych do przemądrzałości, wielkich, wzniosłych słów. Dzieci chcą zabawy, wyobraźnia pomaga im w byciu minimalistami, a my? Jakże często potrzebujemy wielkich czynów, fajerwerków, dosłowności?! Nie zawsze mamy czas i ochotę cieszyć się samym w sobie działaniem, chwilą, bo najbardziej liczą się ich namacalne efekty.  Spiesząc się do celu nieczęsto pozwalamy dzieciom wygrać. Musimy się jeszcze wiele od nich nauczyć! Tata Różyczko to rozumie i dlatego jeszcze bardziej kocha swe dzieci, szanuje ich pomysły.
     Kolejne spotkanie z rodziną Różyczków (pierwsza część serii to "Tato, popłyńmy na wyspę!" ) tętni energią, zadziwia pomysłami i bawi humorem. Perypetie sympatycznych postaci rozgrywają się zarówno na poziomie tekstu, jak i obrazu; bez jednych lub drugich treść byłaby niepełna. Proste i ładne słowa w większości zamknięto w dialogach, dynamizują akcję; często i z nich odczytać można dowcip. Bohaterowie pastelowych ilustracji nie są raczej ładni, z pewnością jednak zabawni. Ich rysunki doskonale oddają zarówno charakter, jak i stan, są dopracowane w szczegółach. Podobnie jest z otoczeniem, w którym pracują- wypełniają go detale, które mali czytelnicy lubią wypatrywać, jakże często wywołujące śmiech.
     Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2011
Format: 210x265 mm
Ilość stron: 40
Cena: około 20 zł

09 czerwca, 2011

"Podręczny nieporadnik. Młotek", Wojciech Widłak i Paweł Pawlak

      Poczucie humoru to znakomity sposób na świeżość spojrzenia; obudzi odkrywczą ciekawość! Współpraca profesora Kurzawki oraz adiunkta Kwasa zaskakuje dowcipnym dialogiem ze schematycznym sposobem myślenia - odwracając  zasadę tworzenia milionów

08 czerwca, 2011

"Paproch", Eliza Piotrowska

     Iluż wśród nas zagubionych, zamkniętych w sobie, zaślepionych, zgorzkniałych?... "Paproch" Elizy Piotrowskiej (jej strona tutaj ) to trzy piękne baśnie- doprawione wyobraźnią prawdy na temat tego, co w ludzkiej egzystencji piękne, ale i smutne czy straszne. Każda z nich posiada prostą, niezbyt rozbudowaną fabułę, z pozoru traktującą o istotnym wycinku losu jakiegoś bohatera- przedmiotu. Poprzez ich symboliczną drogę wychodzi jednak dalej, opowiadając na temat konkretnego problemu człowieka. Tytułowemu Paprochowi brakuje radości, płynącej z poczucia własnej wartości, narcystycznej Piłce przeciwnie- krytycznego stosunku do siebie samej, zaś pogodna Ostatnia Kartka odkrywa w świecie zakłamanie oraz zazdrość. Poważne problemy ludzkiego istnienia jak w życiu- znajdują tu różne zakończenia: czasem szczęśliwe, innym razem nie; wszystkie skłaniają do refleksji, zasiewają empatię. Mimo trudności i powagi, ich furtka została otwarta przed młodymi czytelnikami w sposób delikatny i wyważony. Każde zdarzenie, słowo czy obraz budując magiczny nastrój wyciszenia, dba o jasność przekazu, liryzuje przestrzeń. Nic nie jest tu przypadkowe! Nieprzeładowanie ich trzech natłokiem informacji, emanująca prostota to wyciszający posmak rzeczywistości, wabiący mądre myśli, wyobraźnię i tajemnicę. Spotkanie z nim pomaga poznać źródło ludzkich postaw życiowych, emocji, z pewnością pobudza wrażliwość. Poddając w wątpliwość normy postępowania niektórych bohaterów, staje się nauczycielem jakże ważnego krytycznego odbioru codzienności, ten zaś buduje system wartości. Wszystko to czyni "Paprocha" lekturą uniwersalną i ważną- niezależnie od czasów oraz wieku czytelników, pomagającą w poruszaniu trudnych tematów, a może nawet skłaniającą do zmiany.
     Delikatnym posmakiem mistrzowskiego warsztatu ilustratorki Marii Ekier może być wizyta tutaj.
Wydawnictwo: Hokus- Pokus
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 48
Format: 200x200 mm
Cena: około 30 zł

06 czerwca, 2011

"Mały duszek", Otfried Preussler

     Marzenia najczęściej spełniają się wtedy, gdy najmniej na to liczymy! Przekonał się o tym ciekawski duszek, mieszkający na strychu Sowiego Zamku w Puchaczowie. Wbrew swojej naturze pragnął zobaczyć świat w blasku słońca, starał się więc o to różnymi sposobami. Wysiłki nie przynosiły jednak upragnionego efektu- niezmiennie budził się o północy, by przez godzinę wędrować pośród sal muzeum czy rozmawiać z mądrym przyjacielem Uhu- Szuhu. Zdziwieniem  zareagował więc na pobudkę w zalewie intensywnego światła oraz bogactwa nieznanych kolorów.  Obca rzeczywistość tylko przez moment była radosną przygodą- jej beztroskę dość szybko zniszczyły dwa poważne zmartwienia. Przyjaźnie nastawiony do ludzi, nieświadomie stał się powodem nie tylko ich  strachu, ale i kłopotów. W spokojnym miasteczku zapanował chaos! Smutkiem nocnej zjawy była też jej nowa, czarna barwa otrzymana od słońca, będąca symbolem sztuczności nowego życia. Rozczarowanie i samotność stały się na tyle bolesne, że skłoniły do szczęśliwie zakończonych starań o powrót do nocnej aktywności.
     Doświadczenie innej rzeczywistości i jej perspektywa pozwoliły Duszkowi docenić wolność, którą zawsze miał, zaspokoiły też męczącą ciekawość. Jego inicjacja to dla czytelników możliwość przeżywania różnorodnych emocji: strachu, rozczarowania, radości, smutku, bezradności... Nie tylko one rozbudzają dziecięcą wrażliwość- to przecież i historia odwagi, na jaką się zdobył bohater oraz rosnącego w nim poczucia winy. Narrator stara się patrzeć na wydarzenia oczami zagubionego nocnego widma; czyniąc go życzliwym oraz sympatycznym, zaprzecza stereotypowi strasznego stracha. Humorystyczne wydarzenia rodzą psotny chichot, potęgują  pogodną, baśniową atmosferę lektury, w magiczny sposób przyciągają do dalszego zgłębiania treści. Obok lekkiego języka, budują ją również sugestywne grafiki Franza Josefa Trippa, czarną kreską uzupełniające narrację, podsycające wyobraźnię. Są częstą okazją do dobrej zabawy, ale i obcowania z pomysłową precyzją, ekspresją, swobodą. Dostrzegalna w nich jest beztroska przyjemność tworzenia.
Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 120
Format: 145x205 mm
Cena: około 23 zł

04 czerwca, 2011

"Pan Brumm utknął na dobre", Daniel Napp

     Pan Brum jako typowy niedźwiadek lubi delektować się złocistym miodkiem; z tej słodkiej skłonności stworzył coniedzielny błogi rytuał. Gdyby nie pomylił słoi, może nic nie zakłóciłoby spokojnego rytmu beztroskiego dnia. Cóż, stało się inaczej- pechowo sięgnął po niewłaściwe naczynie, stanowiące... Akwarium jego złotej rybki! Zamiast rozkosznej słodyczy podniebienia, poczuł na swojej głowie maskę, będącą domem  ukochanego Kaszalota. Jego nieuwaga stała się początkiem łańcuszka niefortunnych komplikacji. U czytelników wywołują one wybuchy śmiechu, jednak los obu zwierzęcych bohaterów zabarwiają troską o powrót do codzienności. Przyjaciel z nietypowo usytuowanego akwarium doradzał, niezdarny pan Brumm wytrwale realizował jego pomysły; mimo wysiłków swoboda jednak nie nadchodziła... Na szczęście wieczór przyniósł szczęśliwe zakończenie ich wspólnych perypetii!
     Przygoda ta opowiedziana została przez Daniela Nappa z poczuciem humoru, wzbogaconym nieco absurdem. Przebija się on zarówno przez słowa, jak i obrazy, fundując czytelnikom niebywałą zabawę. Są one utrzymane w podobnym tonie- swobodnym, prostym i- mimo zmartwienia bohaterów- pogodnym. Świetnie budują napięcie. Całostronicowe akwarelowe ilustracje mają wyważoną kolorystykę; dopowiadając narrację, pobudzają wyobraźnię, zaostrzają ciekawość. Wrażliwością na dynamikę oraz mimikę postaci zabarwiają treść ich emocjami. Ona to ziarenko jakże istotnej w życiu umiejętności twórczego rozwiązywania problemów, zasiewane pośród towarzyszących bohaterom czytelników!
     Posmakiem tej zabawnej lektury jest animowana wersja innej przygody sympatycznego pana Brumma, którą można włączyć tutaj. Warsztat Daniela Nappa można podpatrzeć na jego stronie oraz blogu; oba pisane są po niemiecku.
Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2011
Format: 230x300 mm
Ilość stron: 32
Cena: około 21 zł

02 czerwca, 2011

"Detektyw Pozytywka", Grzegorz Kasdepke; ilustracje: Piotr Rychel

      Detektyw Pozytywka jest pracownikiem agencji detektywistycznej Różowe Okulary. Nieprzypadkowo taką nazwę nadał własnej firmie, to bowiem ubogi minimalista - optymista. Dorośli najczęściej nie traktują go poważnie, nie otrzymuje więc od nich zleceń ani - co za

01 czerwca, 2011

"Yumi", Annelore Parot

     Yumi to japońskie imię kokeshi - drewnianej ludowej laleczki, o  tradycji której można przeczytać tutaj. W prostą fabułę jednego jej dnia wpisana jest podróż czytelników po egzotyce Kraju Kwitnącej Wiśni. Razem z tą rękodzielniczą zabawką mogą nie tylko wybrać
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...