Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

24 czerwca, 2011

"Pierwsze urodziny prosiaczka", Aleksandra Woldańska-Płocińska

      Nikt tak jak dzieci nie przeżywa własnych urodzin! Wyczekują, cieszą się: gośćmi, zabawą z nimi, prezentami, tortem, dmuchaniem świeczek... Bliski maluchom temat kondensują w sobie "Pierwsze urodziny prosiaczka" -  w prostej, nieskomplikowanej fabule
jest miejsce na uroczysty nastrój przygotowań i radosnych powitań, smutek z powodu nieobecności przyjaciela czy zabawną niespodziankę. Bawi ta historyjka małych czytelników, ale i w subtelnym stylu opowiada im o przyjaźni, wnoszącej w życie pogodę, ciepło. Naiwnymi oczami dziecka pokazuje świat, w którym dzieją się niemożliwe, absurdalne rzeczy. Dzięki budującej go jednowątkowej fabule, nieskomplikowanym sylwetkom zwierzęcych postaci jest on wyrazisty; prostotą motywu ułatwia maluchom koncentrację. Emocjonuje - początkowy spokojny rytm narracji łamie zaskakujący, ożywczy żart, skrojony na miarę dziecka. Jest on okazją do dobrej zabawy, a przy okazji nonsensowną kładką, rozpalającą wyobraźnię. Ileż razy jej otwarte drzwi pociągnęły znane mi maluchy do dopełnienia treści barwną wizją własnych lub prosiaczkowych urodzin, obfitujących w niespodzianki! 
     Cudownie naiwne dzieci nie tworzą granic między tym, co realne a fantastyczne; kartonowa książka Aleksandry Woldańskiej-Płocińskiej (jej strona tutaj) temu sprzyja. Pomaga też rozpoznawać i nazywać niektóre emocje i uczucia (niecierpliwość, radość, ciekawość, smutek, zaskoczenie...), myślące obrazami dzieci uczy patrzeć. W dopowiadających krótkie zdania przejrzystych ilustracjach nie krzyczą detale, zawsze jednak pojawia się jeden misterny, użyty z rozmysłem, który ciekawiąc, burzy pozorny spokój. Są to prace graficznie uproszczone, ale nie infantylne - pomysłowe, o wyrazistej, skromnej kolorystyce. Świetnie współgrają z treścią; do ich związku dołącza zabawa z różnoraką czcionką, która nieznającym liter dzieciom daje wrażenie dekoracyjnych szlaczków.
 
Wydawnictwo: Czerwony Konik
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 32
Format: 180x180 mm
Cena: około 17 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...