Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

06 czerwca, 2011

"Mały duszek", Otfried Preussler

     Marzenia najczęściej spełniają się wtedy, gdy najmniej na to liczymy! Przekonał się o tym ciekawski duszek, mieszkający na strychu Sowiego Zamku w Puchaczowie. Wbrew swojej naturze pragnął zobaczyć świat w blasku słońca, starał się więc o to różnymi sposobami. Wysiłki nie przynosiły jednak upragnionego efektu- niezmiennie budził się o północy, by przez godzinę wędrować pośród sal muzeum czy rozmawiać z mądrym przyjacielem Uhu- Szuhu. Zdziwieniem  zareagował więc na pobudkę w zalewie intensywnego światła oraz bogactwa nieznanych kolorów.  Obca rzeczywistość tylko przez moment była radosną przygodą- jej beztroskę dość szybko zniszczyły dwa poważne zmartwienia. Przyjaźnie nastawiony do ludzi, nieświadomie stał się powodem nie tylko ich  strachu, ale i kłopotów. W spokojnym miasteczku zapanował chaos! Smutkiem nocnej zjawy była też jej nowa, czarna barwa otrzymana od słońca, będąca symbolem sztuczności nowego życia. Rozczarowanie i samotność stały się na tyle bolesne, że skłoniły do szczęśliwie zakończonych starań o powrót do nocnej aktywności.
     Doświadczenie innej rzeczywistości i jej perspektywa pozwoliły Duszkowi docenić wolność, którą zawsze miał, zaspokoiły też męczącą ciekawość. Jego inicjacja to dla czytelników możliwość przeżywania różnorodnych emocji: strachu, rozczarowania, radości, smutku, bezradności... Nie tylko one rozbudzają dziecięcą wrażliwość- to przecież i historia odwagi, na jaką się zdobył bohater oraz rosnącego w nim poczucia winy. Narrator stara się patrzeć na wydarzenia oczami zagubionego nocnego widma; czyniąc go życzliwym oraz sympatycznym, zaprzecza stereotypowi strasznego stracha. Humorystyczne wydarzenia rodzą psotny chichot, potęgują  pogodną, baśniową atmosferę lektury, w magiczny sposób przyciągają do dalszego zgłębiania treści. Obok lekkiego języka, budują ją również sugestywne grafiki Franza Josefa Trippa, czarną kreską uzupełniające narrację, podsycające wyobraźnię. Są częstą okazją do dobrej zabawy, ale i obcowania z pomysłową precyzją, ekspresją, swobodą. Dostrzegalna w nich jest beztroska przyjemność tworzenia.
Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 120
Format: 145x205 mm
Cena: około 23 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...