Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

13 czerwca, 2011

"O wędrowaniu przy zasypianiu", Iwona Chmielewska

     Dwie bose stópki z ciekawością wyglądają spod kołdry- mimo wieczoru jeszcze zbyt wcześnie dla nich na sen! Dziesięć paluszków rozpoczyna więc snucie marzeń o wspólnej podróży po rozmaitych przestrzeniach wyobraźni. W krainie fantazji wszystko jest możliwe!!! Zmieniają się miejsca, przeobrażają się też i paluszki- z piaszczystych wysp oceanu stają się wieżami miasteczka na wzgórzu, słodyczami z kwiecistego obrusu... Dopiero po tak lirycznym spacerze chowają się pod kołdrą, by zmęczeniem zasnąć.
     Wypowiedzi paluszków są krótkie- zaledwie jednozdaniowe i mimo radości- ciche. To bardziej wymowne od nich obrazy podsycają ciekawską wyobraźnię. Zostały zbudowane techniką kolażu- ze skrawków materiałów, serwetek, gazet, wmalowanych elementów; są niezwykłe. Słów o nich nie trzeba wypowiadać- same się mówią; swoją harmonią jedne i drugie łagodnie wyciszają przed snem. Żaden znak w nich nie krzyczy; każdy niesie spokój i ciepło. Z subtelnego ładu na każdej ze stron wyłamuje się jedynie mały, sympatyczny detal- chłopięca twarz, wypatrująca czegoś przez okno, pingwinie jajo, żółto- zielona papuga... Intryguje on i zaprasza do głębszej podróży, mającej rozegrać się już nie na kartach tej urokliwej książeczki, lecz w snach czytelnika. Kołysze do nich też i kompozycyjny rytm. Podobny układ elementów, będących lustrzanym odbiciem dziesięciu paluszków i kołdry, przekształcany jest na każdym z idyllicznych obrazów. Przepełnia je delikatna lekkość oraz fantazja; budowane są z mistrzowską precyzją- wyważone, nieprzeładowane treścią, magnetyczne. Zdecydowanie w sposób wartościowy wpływają na kształtowanie się gustu estetycznego dziecka. Ich liryczna aura z jakże znikomą garścią słów jest magiczną kładką paluszków i dorosłych, i całkiem małych. Mogą wędrować po niej po nigdy do końca nie zbadanych przestrzeniach fantazji...
Wydawnictwo: Hokus-Pokus
Rok wydania: 2006
Format: 263x193
Ilość stron: 24

2 komentarze:

  1. piękna książka :) zupełnie zapomniałam o tym tytule Chmielewskiej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna! Ciszej ostatnio o niej pewnie z powodu słabej dostępności - niektóre biblioteki tylko mają, a do kupienia tylko na aukcjach (pewnie droooga). Zapomnienie więc naturalne, przypomnienie - ważne:) Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...