Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

02 sierpnia, 2016

"Teraz tu jest nasz dom", Barbara Gawryluk; ilustracje: Maciej Szymanowicz

     Porzucenie domu bywa okrutnym wyzwaniem, czasem jednak jedynym z możliwych. Rodzina Baranowskich z Doniecka na Ukrainie decyduje się zostawić ukochane mieszkanie i ogrom rzeczy w nim, by uciec samolotem do Polski - tylko takie działanie jest obietnicą bezpieczeństwa ich
piątki. Niełatwo być uchodźcą, mierzą się jednak z tym losem, bowiem doświadczyli, czym jest nieustanny niepokój o jutro, miasto zbombardowane, zaatakowane przez wrogie wojsko, gruzy, wybuchy, ogień, ból... Piękno mazurskiej przyrody ośrodka adaptacyjnego nie gwarantuje im samych uśmiechów: trzeba język polski przyjąć za własny oraz uczyć się go, poznawać obcą kulturę... I marzyć o domu własnym - rodzinnym, nie wspólnym dla wielu uchodźców. Znajdą prywatną przestrzeń; najtrudniejszym doświadczeniem w niej będzie tolerancja i sympatia Polaków do nich - obcych Ukraińców. To Coś, co nie jest zależne od nich.
     Bycie uchodźcą to niepewność asymilacji, ale też potężna tęsknota za domem oraz dawnym życiem, często nadzieja na powrót w nieokreślonej, pokojowej przyszłości, na bezpieczny dom, który zbuduje się w nowym miejscu. To książka dla dzieci, z ich dziecięcej perspektywy poznajemy trudną sytuację Baranowskich. Narrację tworzą zlepki domysłów, gdy rodzice zaczynają się martwić i szukają ratunku, fragmenty lęków, koszmary, obrazy... Wszystko (również w warstwie językowej) na miarę dziecka - nienachalnie, łagodnie a zarazem prawdziwie; co ważne, należą do realnych portretów dzisiejszego świata; są wyraźne, czytelne, sugestywne i nieprzegadane. Nawet w bezpiecznej przestrzeni zabawa w wojnę staje się realnym koszmarem wielu; po tak ciemnym doświadczeniu będzie ona niechcianym, mrocznym wspomnieniem.
     Mimo wszechobecnych relacji z obszarów wojny trudno nam o dosadność wyobrażeń jej makabry, to baaardzo potrzebna książka. Istotna nie tylko dlatego, by rozmawiać z dziećmi o wojnie, ale i by uwrażliwiać, że jej świadkowie są obok, zanurzać w empatii. Uchodźców wokół nas jest coraz więcej, świat staje się tyglem kultur, marzącym o pokoju. Wyobcowanie przeistacza się w codzienność wielu; by jej uniknąć, warto nasiąkać rozumieniem jej.   
     Książka jest częścią serii "Wojny dorosłych, historie dzieci", do której m.in. należą: "Mój tato szczęściarz"  i "Asiunia" Joanny Papuzińskiej. Do wszystkich trzech ilustracje wykonał Maciej Szymanowicz, jego fanpage tutaj. Wrażliwość tego artysty jest pełna kolorów, uporządkowana, często magiczna atmosferą, którą potrafi zasiać. Sugestywność obrazów to nieprzegadanie, mimika bohaterów, wybór elementów, pozorny spokój pomieszany z niepokojem. Baaardzo lubimy ten typ tworzenia, "Rymobranie" i wiersze Tuwima dały początek tej znajomości:)
     Inne piękne książki Barbary Gawryluk (jej fanpage tutaj) to m.in.: "Czarna, Klifka i tajemnice z dna morza", "Baltic, pies, który płynął na krze", "Dżok, legenda o psiej wierności", "Mali bohaterowie".
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2016
Format: 170 x 240 mm
Ilość stron: 48
Cena: około 20 zł
Oprawa: twarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...