Przejdź do głównej zawartości

"Mój tato szczęściarz", Joanna Papuzińska; ilustracje: Maciej Szymanowicz

 
     Życie obfituje w sprzeczność, wieeele w nim nieoczywistości; nie zawsze łatwo dostrzec dwoistą naturę, trudno zaakceptować, a tym bardziej docenić jej ciemną stronę. Opowieść kilkuletniej dziewczynki (bohaterki znanej nam już z "Asiuni" - innej książki Joanny Papuzińskiej, również oscylującej wokół wojny)
wraca pamięcią do rytualnych spacerów z tatą - uczestnikiem powstania w Warszawie. W tym dokumencie o realne miejsca stolicy ociera się więc historia indywidualna, zanurzona w prawdzie powszechnej. Tato nie jest głośnym bohaterem, nie walczy a pomaga potrzebującym, wkrótce jednak sam wymaga troskliwej opieki. Wojenne perypetie, przestrzelona i złamana ręka czy pęknięta miednica z początku jawią się jako zła passa, wnikliwość pomaga dostrzec ogromny fart. Świadomość kontrastów towarzyszących życiu sprawia, iż powstańcza historia staje się opowieścią uniwersalną. Przede wszystkim o optyce, którą warto zmieniać w każdych - nawet najtrudniejszych - realiach.
     Choć wiele tu ludzkich tragedii, zdecydowanie więcej uśmiechu. Asiunia zaprasza na spacer po realnych ulicach, zabiera do konkretnych miejsc; wędrówkę ułatwi mapka zamieszczona na jednej ze stron. Topografia stolicy oraz wojenne wspomnienia są tłem - czytelnym, nieprzegadanym, ciekawym, dlatego łatwo zapadającym w pamięć. Są ruiny, cuchnące kanały, głód, ból, bombardowania, rozerwane rodziny, nad ich tragedią przebija się jednak pogoda. To ludzka zaradność, altruizm, tytułowe szczęście... I świadomość spacerów z tatą, który nie pozwala zapomnieć o wojnie. Prosto, baaardzo naturalnie traktuje o nich dziewczęcy głos. Niewymuszona lekkość stylu jest czysta od finezyjnych zagmatwań, autentyczna, szczera; niepostrzeżenie i szybko chłonie się ją. Na monotonię czytania nie pozwala też czcionka różnicowana rozmiarem oraz kolorem.
     Macieja Szymanowicza cenimy od pierwszego spotkania (z "Wierszami dla dzieci" Tuwima), sympatia nie gaśnie. Jego bohaterowie zastygają w sugestywnych pozach, często unoszą się lekko jak marionetki; niby są zwyczajni, jednak znaczące detale każdego z nich czynią niepowtarzalnym, dopowiadają indywidualne historie. Nie ma tu bałaganu czy przypadkowości, mimo akcji zwykle panuje spokój. Narracyjne ilustracje uwypuklają emocje, wojenne realia, nastrój; grają również kolorem. Są obecne na każdej ze stron, graficznie dominując nad tekstem, jednak każda z warstw jest równie ważna, o czym świadczy dialog informacji. Mimo wojny komunikatów pogodnych, na miarę dziecka skrojonych, cennych. Umieć dostrzec szczęście w nieszczęściu, barwy w tragedii oraz uśmiech w strachu to bezcenna umiejętność!
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2013
Format: 210x210 mm
Ilość stron: 48
Cena: około 20 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;