Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

19 stycznia, 2014

"Mój tato szczęściarz", Joanna Papuzińska; ilustracje: Maciej Szymanowicz

 
     Życie obfituje w sprzeczność, wieeele w nim nieoczywistości; nie zawsze łatwo dostrzec dwoistą naturę, trudno zaakceptować, a tym bardziej docenić jej ciemną stronę. Opowieść kilkuletniej dziewczynki (bohaterki znanej nam już z "Asiuni" - innej książki Joanny Papuzińskiej, również oscylującej wokół wojny)
wraca pamięcią do rytualnych spacerów z tatą - uczestnikiem powstania w Warszawie. W tym dokumencie o realne miejsca stolicy ociera się więc historia indywidualna, zanurzona w prawdzie powszechnej. Tato nie jest głośnym bohaterem, nie walczy a pomaga potrzebującym, wkrótce jednak sam wymaga troskliwej opieki. Wojenne perypetie, przestrzelona i złamana ręka czy pęknięta miednica z początku jawią się jako zła passa, wnikliwość pomaga dostrzec ogromny fart. Świadomość kontrastów towarzyszących życiu sprawia, iż powstańcza historia staje się opowieścią uniwersalną. Przede wszystkim o optyce, którą warto zmieniać w każdych - nawet najtrudniejszych - realiach.
     Choć wiele tu ludzkich tragedii, zdecydowanie więcej uśmiechu. Asiunia zaprasza na spacer po realnych ulicach, zabiera do konkretnych miejsc; wędrówkę ułatwi mapka zamieszczona na jednej ze stron. Topografia stolicy oraz wojenne wspomnienia są tłem - czytelnym, nieprzegadanym, ciekawym, dlatego łatwo zapadającym w pamięć. Są ruiny, cuchnące kanały, głód, ból, bombardowania, rozerwane rodziny, nad ich tragedią przebija się jednak pogoda. To ludzka zaradność, altruizm, tytułowe szczęście... I świadomość spacerów z tatą, który nie pozwala zapomnieć o wojnie. Prosto, baaardzo naturalnie traktuje o nich dziewczęcy głos. Niewymuszona lekkość stylu jest czysta od finezyjnych zagmatwań, autentyczna, szczera; niepostrzeżenie i szybko chłonie się ją. Na monotonię czytania nie pozwala też czcionka różnicowana rozmiarem oraz kolorem.
     Macieja Szymanowicza cenimy od pierwszego spotkania (z "Wierszami dla dzieci" Tuwima), sympatia nie gaśnie. Jego bohaterowie zastygają w sugestywnych pozach, często unoszą się lekko jak marionetki; niby są zwyczajni, jednak znaczące detale każdego z nich czynią niepowtarzalnym, dopowiadają indywidualne historie. Nie ma tu bałaganu czy przypadkowości, mimo akcji zwykle panuje spokój. Narracyjne ilustracje uwypuklają emocje, wojenne realia, nastrój; grają również kolorem. Są obecne na każdej ze stron, graficznie dominując nad tekstem, jednak każda z warstw jest równie ważna, o czym świadczy dialog informacji. Mimo wojny komunikatów pogodnych, na miarę dziecka skrojonych, cennych. Umieć dostrzec szczęście w nieszczęściu, barwy w tragedii oraz uśmiech w strachu to bezcenna umiejętność!
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2013
Format: 210x210 mm
Ilość stron: 48
Cena: około 20 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...