Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

05 września, 2013

"Asiunia", Joanna Papuzińska; ilustracje: Maciej Szymanowicz

     Wojna skąpo częstuje uśmiechem nawet skore do radości dzieci! Pięcioletnia Asiunia (mała Joanna Papuzińska - to książka autobiograficzna!) coraz wyraźniej doświadcza jej obcych komunikatów, zdarzeń, realiów; patrzy na nie dziecięcymi oczami, nie do końca pojmując.
Niemieccy żołnierze zabrali mamę, znikoma ilość cudzych przedmiotów zastąpiła własne, domem przestały być te same ściany... Zaradna babcia, ciocia z niegasnącym poczuciem humoru, bracia, którzy musieli szybciej dorosnąć, sąsiedzi, niemieccy i rosyjscy żołnierze... Przez pamięć dziewczynki przesuwa się ta galeria postaci, szczęśliwie nie gasząc rezolutnej ciekawości światem.
     Asiunia zauważa to, co bliskie, co dostrzegłoby wiele dzieci - smutek, samotność, głód, chłód, niewygody, brak sprzętów... Próbuje poukładać je sobie w głowie. Doświadcza ich łagodnie - nie pojmuje pełni okrucieństw: zaradność dorosłych zapobiega traumie, stając po stronie zwycięskiego dobra. Jej wspomnienia nie odrealniają wojennej rzeczywistości, dziecięca wrażliwość nie drąży przyczyn, nie tamuje też spontanicznych okazji do zabawy i doświadczania świata.
     O wojnie i powstaniu warszawskim dowiadujemy się bezpośrednio od dziewczynki - rezolutnej, spostrzegawczej, wrażliwej. Jej narracja brzmi autentycznie; płynie lekko, rytmicznie, bez zbędnych ozdobników i sztywnego dydaktyzmu; nie pozwala zgubić prawdy na temat wojennych realiów. Sugestywnie przemówi do dzieci - ich wyobraźni, wrażliwości, emocji. Nasz siedmiolatek co jakiś czas przywołuje polekturowe okruchy, ceniąc własne z chwil dostatku i pokoju. Pochwytam nić, bezpiecznie rozciągniętą przez Joannę Papuzińską (m.in.: autorkę: "Opowieści" czy "Uśmiechniętej Planety"), dopowiadam więcej - powinniśmy cenić to, co dookoła pozornie oczywiste!
     Maciej Szymanowicz zyskał naszą sympatię natychmiast po spotkaniu z "Rymobraniem" Agnieszki Frączek czy "Wierszami dla dzieci" Tuwima. Krągłe, wyraziste kształty elementów ilustracji wypełniają obrazy spokojem, miękko zanurzają w emocjach i nastroju chwil. Wiele mówią w nich nasycone barwy oraz mimika bohaterów, pogrążonych w dziwnym śnie; estetyka umiaru nie gubi istoty treści.
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2011 i 2012
Format: 165x235 mm
Ilość stron: 48
Cena: około 18 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...