Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

28 września, 2011

"Mali bohaterowie", Barbara Gawryluk; ilustracje: Joanna Olech

      Nie wszystko, co spotyka nas, czy nasze dzieci możemy przewidzieć, dojrzałość wymaga więc od nas, byśmy swe pociechy oswajali z niesionymi przez świat zagrożeniami. Rozmowy przygotowują do spotkań z tym, co niełatwe; dzięki nim sprawniej
przychodzi prawidłowa reakcja- wyrobione mechanizmy uspokoją tętniący chaos, pomogą działać w sytuacjach, w których nawet i dorośli tracą głowę.
     "Mali bohaterowie" to sześć niedługich historii, sugestywnie opisujących groźne sekundy strachu, których doświadczyło kilkoro dzieci- Kuba, Karolinka, Damian... Kontakt z ich światem może być rodzajem terapii- udowadnia, iż pomoc zagrożonym nie jest przypisana jedynie dorosłym, że nie zawsze musi być niebezpieczna, a pozwala uniknąć piętna traumy. Każda z zamieszczonych historii to jednostkowe świadectwo o cechach reportażu; jego autentyzm podkreślają realne zdarzenia, miejsca, osoby. W mozaice opowieści o nich dostrzegalny jest narracyjny schemat- zarysowanie pełnej zwyczajności chwili (gra w karty z babcią, oglądanie meczu, spacer... ), nagły dramat (zatrucie czadem, tonięcie, pożar... ) oraz przynoszące ulgę szczęśliwe rozwiązanie. Brak tu wartościujących komentarzy, wyrazistych ocen- najwyższą nagrodę dało przecież życie! Opis osobistych dziecięcych doświadczeń skupia się przede wszystkim na sytuacji, prostotą pozostawia miejsce wyobraźni, ale i charakterystycznemu poważnym tematom wyciszeniu. Owocuje to jasnym, wyrazistym przesłaniem: bezcenną wartością jest gotowość niesienia pomocy, która w obecnych czasach wcale nie należy do spraw oczywistych.
      Konfrontacja młodych czytelników z konkretnymi reakcjami wobec zagrożeń zabija bezradność, uczy postępować- pokazuje, jak ważne są: opanowanie, szybkość reakcji, wiara w pomyślność działań oraz znajomość telefonicznych numerów alarmowych. Każda z tych sytuacji wpływa na kształtowanie aktywnej postawy wobec rzeczywistości, uczy niełatwej dzielności, podkreśla wartość samodzielności. Nie oszukują one, że wszędzie jest bezpiecznie, jednak udowadniają, że bohaterem- ratownikiem można być bez względu na wiek. Każda z nich kończy się szczęśliwie, zaprzeczeniem tych pozytywnych doświadczeń jest jednak dedykacja, poświęcona chłopcu, który ratując życie sióstr, stracił swoje. To hołd, ale i głos roztropności- kilku niebezpiecznych sytuacji można by uniknąć, gdyby nie ludzka lekkomyślność.
     Nie jest łatwo mówić o tym, co dobre, piękne, godne naśladowania. Zło krzyczy, awanturuje się, wierci, bywa więc ciekawsze. Wbrew temu trzeba jednak zarazać szlachetnością! Spisane przez Barbarę Gawryluk (autorkę książki "Dżok, legenda o psiej wierności" ) historie to czynią. Nie ozdabiają bohaterów medalami, nie stawiają im pomników- czyny obronią się same. Ma się wrażenie, iż przeplatające się z fragmentami tekstu liczne ilustracje Joanny Olech mówią tym samym głosem. Noszą cechy komiksu; są to dynamiczne, surowe czarne kreski, ascetycznie zamazane przygasłym kolorem. Portretują postaci, milczą na temat przestrzeni, uwypuklając tym samym szybkość małych, a jednak wielkich bohaterskich reakcji. 
 Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2011
Format:240x210 mm
Ilość stron: 72
Cena: około 17,50 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...