Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

07 września, 2016

"Tru", Barbara Kosmowska; ilustracje: Emilia Dziubak

     Pozytywna, szczera energia rozprzestrzenia się jak epidemia! Niepozorny szarak Tru wprost kipi nią, dlatego mimo młodego wieku zmienia rzeczywistość najbliższej przestrzeni na piękniejszą, lepszą. Wrażliwość jest jego kompasem: pomaga dostrzegać uczucia i emocje innych,
szanować wszystkich, nie oceniać, lecz działać - naprawiać. Funkcjonuje w świecie nierówności społecznych lasu; należy do skromnych emigrantów, obok których żyją Kolorowi zepsuci przepychem pieniędzy. Nie zazdrości postawniejszym, bo potrafi cieszyć się tym, co ma, zdecydowanie nie chce litości. Towarzyskość nie pozwala mu na odgrodzenie się od kogokolwiek murem złości czy niższego poczucia wartości, elokwencja pomaga nawiązywać dialog. To społecznik-wynalazca, naturalnym odruchem budujący serdeczne mosty. Łączy i bezszelestnie kruszy mury, choć jego rewolucje nie są ani głośne, ani też natarczywe. Tworzy, pomaga i naprawia, przyjaznymi wynalazkami po prostu zacierając granice między warstwami zajęcy.     
      Tru nie tylko z imienia jest prawdziwy. Zaradny, wybitny projektant to odbicie dzielnej matki - feministycznej aktywistki o wojowniczej, pozytywnej energii. Jest świetnym obserwatorem! Z jego ust pada wiele życiowych prawd i trafnych spostrzeżeń, wyraźnie widać drogowskazy wyznaczane przez fabułę, nie przytłaczają jednak natarczywym dydaktyzmem ani nie zagłuszają lekkości czytania. To zasługa znakomicie poprowadzonej narracji; od mowy szaraka bije pozytywna energia, w której mnóstwo zapału, rezolutności, skromności, ale przede wszystkim naturalności. Błyskotliwość opowieści ma w sobie mnóstwo świetnego humoru - smakowite kąski rozsiane są w sytuacjach, obrazach, detalach czy skojarzeniach; w dużej mierze to one nadają rytm zręcznej narracji. Nie tylko od nich bije pozytywna energia bohaterów; poważne problemy dzisiejszego świata w zajęczym lesie znajdują radosne rozwiązanie - pomocną dłoń, dialog i prawdę; ciepło oraz silny optymizm zdecydowanie pozostaną z czytelnikiem na dłużej:) Wiara w siłę dobra jest tu niezaprzeczalna, wzmacniająca - po prostu potrzebna każdemu z nas - czytelników.
     Ilustracje Emilii Dziubak wnoszą do opowieści Kosmowskiej liryczną magię. Niezwykła czułość to nie tylko lekkość czy charakterystyczne zestawienie barw, to także spojrzenia postaci, detale, lekko rozmazane kształty.
     Inne książki Barbary Kosmowskiej dla nieco starszych, dłuższe to choćby: "Kolorowy szalik", "Puszka", "Dziewczynka z parku".
     Rozkochani w ilustracjach Emilii Dziubak znajdą jej wrażliwość np. w znakomitej serii o Pożyczalskich, "Kocie kameleonie", "Dziewczynce z parku", "Kolorowym szaliku"...
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2016
Format: 170 x 240 mm
Ilość stron: 64
Cena: około 26
Okładka: twarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...