Przejdź do głównej zawartości

"Bez piątej klepki", Marcin Szczygielski; ilustracje Magda Wosik

     Obcość pogłębia lęk; czwarta część opowieści o współczesnych szczecińsko-warszawskich czarownicach obfituje w spotkania z nieznanym, które często wydaje się niebezpieczne, ale po nabraniu emocjonalnego dystansu jest warte oswojenia.
Bohaterki wielokrotnie mają powody do strachu - rzeczywistość od pierwszych stron niestrudzenie zaskakuje je niewiadomymi. Przede wszystkim nad światem zawisa niespotykanie gęsta mgła, Maja rzuca swój pierwszy samodzielny czar, pojawia się nowa czarownica, propaganda GIPS-u coraz dotkliwiej przemienia kraj, a rzeczywistość okazuje się urokliwą kopalnią prasłowiańskich istot. Oswajając surrealistyczną wielość niewiadomych, trzeba jeszcze znaleźć rozum Niny!
      Czytelnikowi grozi zmęczenie się ich ilością, zagubienie nie tylko w gęstej mgle, pajęczynie nowych postaci, powiązań, mocy, korespondencji z tekstami kultury czy jeszcze świeżą, realną sytuacją polityczną. Można by tego doświadczyć, ale Szczygielski pieczołowicie dba o czytelnika - tezę o przyczynie rośnięcia zła w siłę, słowiańską mitologię, magię, intertekstualność dynamicznie okrasza znakomitym humorem. Śmieszą więc postaci, sytuacje, zabawy słowem, zmyślne nowinki, ilustracje Magdy Wosik i jest to śmiech zdrowy, szczery, niewymuszony. Dzięki niemu książkę czyta się z lekkością, a raczej żarłocznie chłonie;) To on rozsiane między stronami istotne ciabcine mądrości czyni naturalnymi, nienachalnymi drogowskazami. Chichot czytelnika jak w szlachetnej baśni trwa nieustannie, stoi przecież po stronie dobra, urokliwie chwali mądrość tradycji, łagodzi lęki przed nieznanym. I obiecuje, że chociaż jest źle, koniec musi być bezpieczny, bardziej optymistyczny, pełen nadziei.
     Ileż tu smaczków zmyślnie utkanych, pieczołowicie opisanych, świeżych! Wyobraźnia i humor autora mają niezwykłą moc tworzenia świata wiarygodnego, urokliwego, zadziwiającego; lepią go staranne detale, które nie rozwlekają akcji, a zręcznie ją upiększają. Komu marzy się podróż z Warszawy do Szczecina rzeczną, podwodną trasą? Kto chciałby rozmawiać telehubą, chodzić (!) PKS-em, na wyspie świętować dziadowski (tak, ten z Mickiewicza!) sabat czarownic, poznawać istoty słowiańskiej mitologii? My!!! Chce się wejść do magicznego świata i z bohaterkami obłaskawiać nieznane. Narracja to najwyższych lotów, godna korony nie tylko za język, ale i humor, fantazję:) Współgrają z nią podsycające wyobraźnię czarno-białe ilustracje Magdy Wosik:)
     Podglądając u Szczygielskiego walkę dobra ze złem mamy pewność, że będzie dobrze, zapewnia też o tym Maję ciabcia. Po wielu komplikacjach armagedon mgły zostaje obłaskawiony, rozum Niny odnaleziony, niezwykłe istoty poznane... Wydaje się, że często przypadek jest przeznaczeniem; przed bohaterkami jednak dalsze zagadki - zapowiedź następnego tomu;) Mimo nowej niewiadomej nie trzeba się jej bać - nieznane nieodłącznie zostało spojone z naszym losem; czekamy z niecierpliwością!
     Książka jest czwartą częścią baśni o współczesnych czarownicach; jeśli nie znacie wcześniejszych, sięgnijcie po: "Czarownicę piętro niżej", "Tuczarnię motyli", "Klątwę dziewiątych urodzin"; wszystkie z humorem zilustrowała zilustrowała Magda Wosik. Jeżeli jeszcze nie czytaliście pozostałych książek Szczygielskiego, koniecznie sięgnijcie po: "Teatr Niewidzialnych Dzieci" czy "Czarny młyn"!








wydawnictwo: Bajka
rok wydania: 2018
format: 133 x 203 mm
ilość stron: 312
cena: około 31 zł
oprawa: twarda

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Basia, Franek i samochody", Zofia Stanecka; ilustracje: Marianna Oklejak

Często wybrzmiewa u nas domowy teatr. Naśladowanie przyjaźnie obłaskawia nie do końca zbadany świat, w naszych etiudach dużo więc pochwyconej codzienności i uśmiechu. Odgrywając role działamy w przestrzeni bezpiecznej, oswajanie wyzwań nie boli mocno. Potem - gdy gaśnie potrzeba

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.