Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

11 lutego, 2016

"Bartek, Lenka i sny", Joanna Wachowiak; ilustracje: Jola Richter-Magnuszewska

     Jeśliby uważniej pochylić się nad snami, można by w nich dojrzeć skrawki własnych trosk i potężniejszych emocji. Bartkowi śni się wieeele; jego nocne myśli mienią się baśniową dziwnością, delikatnym uśmiechem, fragmentami codzienności. Odbicie rzeczywistości
przedszkolaka w lustrze snów ma niezaprzeczalny, niezwykle dziecięcy czar. Ileż w nim zadziwień, emocjonalnych wykrzyknień, trosk kilkulatka, jego zmartwień! Opowiada o nich osobiście, z właściwą sobie pogodną prostotą. Martwi się płaczem malutkiej siostry czy rowerowymi niepowodzeniami, pokonuje własne lenistwo, zaspokaja ciekawość dotyczącą sekretnego życia przedmiotów... Sny go wzmacniają - z każdym kolejnym jest silniejszy psychicznie, coraz więcej też wie o sobie: własnych słabościach czy potrzebach, troskach, tęsknotach. Wsłuchanie się w siebie wzmacnia chłopca, daje mu też poczucie bezpieczeństwa, wskazuje kierunek, którym powinien podążyć.
     Potęga wyobraźni jest niezwykła! Dzięki snom Bartek staje się też wrażliwszy na potrzeby bliskich, objaśniają mu bowiem nie zawsze zrozumiałą rzeczywistość. W ich przebraniu każde zmartwienie ma pomyślny koniec, a chłopiec jest pewniejszy, mądrzejszy. Pozytywna energia i humor wiodą czytelnika ku podobnej empatii. Każde z ośmiu opowiadań ma zgrabny rytm, znakomity język (znany nam choćby z innej książki Joanny Wachowiak - "Kota Kameleona"), przejrzystość - nie zgubi się w nich żaden słuchacz książki, za to niepostrzeżenie dotrze tam, gdzie Bartek. To niezwykle cenne i ważne!
      Ilustracje Joli Richter-Magnuszewskiej (zilustrowała choćby "Danuta Wawiłow dzieciom" czy "Uśmiechniętą planetę") znakomicie komponują się z uśmiechniętym, onirycznym klimatem książki. Wiele w nich lekkości, barw, emocji, zanurzanie się w nie to przyjemność.
     Książkę można nie tylko czytać i oglądać, ale też słuchać - dołączona jest do niej płyta. Głos Jacka Kawalca brzmi na niej naturalnie, zabawnie, trafnie oddaje też zadziwienie. Duuużo w tym audiobooku dobrej energii! Jedno z opowiadań wydawnictwo zamieściło tutaj, zachęcam więc do zasłuchania się; warto w ten sposób wyczarować dziecku piękne sny;)
Wydawnictwo: bis
Rok wydania: 2015
Format: 205 x 205 mm
Ilość stron: 88
Cena: około 26 zł
Oprawa: twarda

2 komentarze:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...