Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

11 maja, 2014

"Basia, Franek i samochody", Zofia Stanecka; ilustracje: Marianna Oklejak

     Często wybrzmiewa u nas domowy teatr. Naśladowanie przyjaźnie obłaskawia nie do końca zbadany świat, w naszych etiudach dużo więc pochwyconej codzienności i uśmiechu. Odgrywając role działamy w przestrzeni bezpiecznej, oswajanie wyzwań nie boli mocno. Potem - gdy gaśnie potrzeba
wsparcia w momentach nowych - łatwiej o wsłuchanie się w podszepty wyobraźni, o nieskrępowane strachem działanie; twórczość rozkwita radością! Naszym aktorem staje się choćby klocek czy kamyk, przestrzeń bywa praktycznie wszędzie, słowa i tematy przybiegają same;)
     Pasiaści pozornie jedynie bawią się samochodami Franka - każde ich działanie podszyte jest realną sytuacją zagrożenia: trzeba zgasić pożar, chorego misia odwieźć do szpitala, posprzątać zabałaganiony dywan... Malec ma różne pojazdy, korzystając z kolejnych buduje z siostrą niewielkie przygody. Każda ma podobny rytm: aktorka Basia znajduje się w tarapatach, wzywa więc na pomoc brata, rolą Franka jest zaprezentowanie możliwości samochodu, wykazanie się odwagą i sprytem, skuteczne wyratowanie siostry. Dziewczynka bywa lekarką, niefrasobliwym pieszym, mieszkańcem palącego się budynku - odgrywa nie tylko strach, wybrzmiewają odgłosy nadjeżdżających aut, wyraźnie widać ich atuty... W małoletnim czytelniku rośnie coraz większe zrozumienie, ale i chęć podobnej zabawy, często odgrywamy więc własne samochodowe przygody;)
      Nieprzegadanie zawsze pozostawia furtkę dla wyobraźni, tekst Zofii Staneckiej (znana nam choćby ze "Świata według dziadka") jej sprzyja; zdania zarysowują sytuacje, nie dookreślają ich jednak, można je samodzielnie dopowiadać czy tworzyć podobne. Wiele w nich prostoty, rezolutności, onomatopej, emocjonalnych wykrzyknień... Skutecznie zachęcają do naśladownictwa, budowania rodzinnych etiud. Pogoda ilustracji Marianny Oklejak (zmalowała m.in.: "Kajtusia Czarodzieja", "Machiną przez Chiny", "Kraków dla młodych podróżników") podsyca zapał! Na kartach wiele energetycznych pomarańczy, błękitów, czerwieni, żółci... Prostota konturów i uproszczenia nie każą wnikać w niuanse kresek, niewiele wśród nich rozpraszających detali, dużo za to uśmiechu, swobody oraz dziecięcej gracji.
     I jak tu nie przyjaźnić się z pasiastymi??? Części czeka wieeele; kartonowych!
Wydawnictwo: Egmont
Rok wydania: 2013
Format: 160x160 mm
Ilość stron: 10
Cena: około 9 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...