Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

01 września, 2013

"Świat według dziadka", Zofia Stanecka; ilustracje: Bogna Pniewska

     Witalna młodość nieczęsto siedzi, kiedy jednak zatrzyma się, całą sobą zapatrzy się, zasłucha, nasyci chwilą... Chętnie wdaje się w pogawędki - dialogiem zaspokaja ciekawość światem, sprzyjając przyjaźni; bogatszy nimi Ryś stopniowo poznaje własnego dziadka.
Każda kolejna rozmowa topi dystans dzielący ich odmienne krainy, buduje więź; bliskość odsłania magię zanurzoną w codzienności. Oswajanie w sobie świata dziadka łagodzi niezgodę na zasuszoną, smutną starość, gubi troski. Znika odległość i obcość, rzeczywistość nabiera nieznanych, radosnych barw - staruszek przestaje być śmierdzącym, pomarszczonym nudziarzem! Jego perspektywa objaśnia chłopcu rzeczywistość w nieznany sposób; drzemią w niej czary - niewidzialnym kotem tuli tęsknotę za własnym zwierzątkiem, słodkim kakao łagodzi gorycz niezrozumienia przez mamę, kaczką wyrytą na ławce dodaje mocy... Przestaje przeszkadzać to, co wcześniej odpychało, rozpościera się więcej kładek niż murów stoi. Fakt, iż dorośli oraz dzieci myślą inaczej nie stanowi już problemu: obie wyspy bezwzględnie są sobie potrzebne!
     Lektura każdego następnego rozdziału przypomina kolejny etap wtajemniczenia w nieznany a bliski świat, jest też zacieśnieniem więzi pomiędzy biegunami, które pozornie nie pasują do siebie. Nad wszystkim panuje subtelny uśmiech, wieńczący małe zdarzenia - spacer, wizytę u fotografa, podawanie laski... Niespieszny wspólny czas wypełniają rozmowy; to one pozwalają zrozumieć, iż druga osoba może postrzegać różne rzeczy inaczej, widzieć więcej, co lubię - czytelnik sam wysnuje uskrzydlające nienachalne wnioski. Przejrzystość fabuły nie pozwala stracić jej sensu, styl lekki a ciepły unika poważnej miny i nadmiaru. Wycisza myśli, nie przytłacza jednak ciężarem, nie gubiąc gorzkiej prawdy na temat starości. Czyta się więc uważnie i z przyjemnością; ciepła, zwyczajna rzeczywistość pozwoli dotknąć myśli ważnych.
     Ilustracje Bogny Pniewskiej (rozmowa z nią tutaj) prostotą i dyskretnymi kolorami uśmiechają się z wielu stron. Niewiele w nich detali, dużo wymownej przestrzeni oraz spokoju, budują nimi nastrój. Zmyślne rozwiązania graficzne znów okazują się trafne - stymulują wyobraźnię, skłaniają do lirycznych zamyśleń!
Wydawnictwo: W drodze
Rok wydania: 2013
Format: 165x235 mm
Ilość stron: 74
Cena: około 20 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...