Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

13 stycznia, 2013

"Czarostatki i parodzieje", Paweł Pawlak

     Zabawki, które cieszą się sobą nie angażując bawiącego, szybko gaszą jego zainteresowanie. Obiecując autentyczną przygodę, wysiłek wyobraźni doprawia chwile satysfakcją. Książka Pawła Pawlaka (zilustrował m.in. "Dwa serca anioła", "Czupieńki", "Koniec świata i poziomki", "Podręczne nieporadniki"...)
lekko i wyraziście obrazuje triumf bujnej wyobraźni - sprzymierzeńca ludzi. Kanwą opowieści o kilkuletniej Zosi jest zaginięcie ukochanej pluszowej owieczki. Smucąc się, chora dziewczynka rysuje niecodzienne poszukiwanie ulubienicy o imieniu Tosia; ściany pokoju nie stanowią ograniczeń - przestrzeń z porzuconej piłki rozrasta się, a wymalowana na niej Ziemia przybliża... Domowa rzeczywistość splątuje się z fantazją, nic więc dziwnego, że tytułowe słowa czarownie mieszają się. Przed oczami nie przemykają już czarodzieje z marzeń i parostatki zza okna - zaczynają się dziać rzeczy osobliwe: w parodziejach Zosia lekko unosi się na baśniowych czarostatkach! Przemierzają odległe miejsca, zaglądają do najmniejszych szczelin, doświadczają nieznanego... Oczarowanie urodą świata zlewa się z troską o pluszaka; choć bywa groźnie czy strasznie, pewność szczęśliwego spotkania ani na chwilę nie opuszcza współautora - czytelnika: karty emanują pogodnym spokojem;)
     Słów jest niewiele - otwierają i domykają opowieść, gościnnie zostawiając drzwi uchylone dla czytelnika. Zapraszają do wyprawy pośród zakamarków imaginacji oraz pamięci: bohaterki, ale i własnej. Przekładając kartki można śledzić krótsze oraz dłuższe wątki, odnajdywać istotne dla akcji detale; niedzisiejsze tempo sprzyja nastrojowemu zamyśleniu. Barwne obrazy przypominają iskry - gdy dotknie ich ciekawość, przygody bohaterów podszepnie rozpalona wyobraźnia. Przeniknięcie do równoległego świata nie wydaje się trudne: poczucie bezpieczeństwa  i miękkość onirycznej konwencji brzmią jak kołysanka o łagodnym, kojącym charakterze. Wyciszy całodzienne emocje, uspokoi, magią oczaruje chwile. Własne dopowiedzenia z każdą lekturą zabrzmią inaczej, bo - co piękne - subtelna narracja nie daje jednoznacznych odpowiedzi, pozostawiając przestrzeń dla samodzielności czytelnika. Zaprasza do wychodzenia poza jej stronice. Przyjemność kreowania to głębia skojarzeń wizualnych, własne pragnienia, wrażliwość i... Spokój. Duży format pastelowych migawek z podróży Zosi rozkłada zmyślną kładkę;)
Wydawnictwo: Tatarak
Rok wydania: 2012
Format: 250x290 mm
Ilość stron: 48
Cena: około 31 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...