Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

12 lipca, 2011

"Koniec świata i poziomki", Anna Onichimowska; ilustracje: Paweł Pawlak

     Nocny nienaturalny płacz młodszego synka obudził w rodzicach niezrozumiały impuls do odbycia podróży na koniec świata. Nie zastanawiają się nad jego logiczną przyczyną, lecz szybko i nieco chaotycznie szykują do pieszej wędrówki; ponagla ich wizyta
grubiańskiego nieznajomego, żądającego oddania niemowlaka oraz świeżo znalezionej w ogrodzie tajemniczej mapy. Ucieczka przed nim ma w sobie ślady snu - znajome szczekanie, widziane gdzieś twarze, nierealny lot balonikami, nonsensowne zdarzenia... Matematycy królestwa Zachariasza od dawna znali jej konkretny cel, radosna rodzinka- nie. Nikt w niej nie stawia pytań o tytułowy koniec świata, kierunek wyznacza jedyny kompas- instynkt. Osobliwe przygody z jego szlaku zabarwia absurd zaplątany w ciepłą baśniowość; mimo grożącego niebezpieczeństwa przesycone są pogodną serdecznością - pomiędzy podróżnikami jest przecież miłość. Oddalenie od domu nie przeszkadza im w tworzeniu Domu sobą- bezpiecznego, troskliwego, w którym zdanie każdego jest ważne. Droga do bliskich ścian oraz tytułowej beztroskiej słodyczy poziomek zakończy się pomyślnie dzięki pomysłowości, ale i splotowi przypadków; przyniesie nie tylko świadomość wartości rodziny, ale i rzadki uśmiech jej nowego członka.
     Mimo dramatyzmu sytuacji opowieść o czterech podróżnikach emanuje spokojem i czarownym ciepłem. Obok fantazyjnych zdarzeń mieszkają w niej realne uczucia i emocje- lęk, empatia, radość, bezradność... Konfrontacja czytelnika z nimi pomaga mu bezpiecznie odczuć wciągającą akcję, a więc i obłaskawić nieznane. Jest ono pokazane z perspektywy narratora - Karolka, co czyni je prostszym, łatwiejszym w odbiorze doświadczeniem-  drogowskazem. Portretem kochającej się rodziny książka Anny Onichimowskiej (strona autorki tutaj) niepostrzeżenie ugruntowuje w dziecku drogę do budowania zdrowych międzyludzkich relacji. Rozwijając wrażliwość na nie, nie przemilcza jednak, że są na świecie ludzie źli, omylni w swoich decyzjach; wzbudzają oni jednak lęk czy litość i jak w baśniach bywa- przegrywają. Ci, którzy są życzliwi oraz dzielni, nie tracą właściwej sobie pogody ducha, swoją postawą udowadniając, iż optymizm to jedna ze skuteczniejszych broni łagodzących przeciwności losu.
     Dodatkowym walorem tej książki są ciepłe i lekkie słowa - one również sieją uśmiech, sprawiają, że tekst z przyjemnością się chłonie. Mimo napiętej sytuacji emanują spokojem; zatrzymują się na kilku zdarzeniach, dokładnie je odmalowując. Zupełnie inne są niespokojne ilustracje Pawła Pawlaka - dopowiadają to, co jest między słowami, zabarwiając opowieść mroczną tajemnicą, surowym niepokojem. Operują odcieniami czerwieni, szarości i bieli, ostrymi, wyrazistymi kreskami, czytelną mimiką; mistrzowsko wydobywają nastrój chwil. Kontrast ten tworzy ciekawy, podsycający wyobraźnię baśniowy dialog.
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2010
Format: 160x210
Ilość stron: 144
Cena: około 20 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...