Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

06 lipca, 2012

"Tato, w studni nie ma wody!", Markus Majaluoma

      Przyroda nie potrzebuje pięknego opakowania - jej atrakcyjność obroni się sama, trzeba tylko dać jej szansę. "O wiele fajniej ogląda się ptaki niż telewizję!" - niejeden dzieciak chętnie podpisałby się pod słowami małych Różyczków, zachwyconych pobytem na nowej działce. Dla świeżo upieczonego
właściciela (ich taty) fakt zakupu letniej posesji okazuje się niezbyt miłym zaskoczeniem, spotęgowanym osobliwą rzeczywistością: domek jest krzywy, zniszczony, z uciążliwym brakiem wody. Na działce są: sauna, pomost, studnia, a nawet wierzbowa różdżka sąsiada, brakuje jednak najważniejszego! Dzieciom to nie przeszkadza, absorbują je spontaniczne twórcze myśli, dorośli (tato oraz hydraulik Rurka) uparcie, nieco nieporadnie szukają cieczodajnej żyły. Będą się nią delektować do woli, wcześniej jednak doświadczą komplikacji typowych dla twórczości Majaluomy. Tradycyjnie już (jak we wcześniejszych częściach serii: "Tato, popłyńmy na wyspę!", "Tato, zbudujmy domek!", "Tato, pojedźmy na grzyby!", "Tato, kiedy przyjdzie Święty Mikołaj?") będzie: zabawnie, nieco absurdalnie, zaskakująco i bardzo ruchliwie. W meandry rozgardiaszu sympatycznych bohaterów wlecą ptaki, czyniąc książkę miłym ornitologicznym kąskiem.
     Majaluoma pisze językiem swobodnym, barwnym, przypominającym często ustną opowieść. Wiele w nim dialogów, umiejętnie imitujących sposób dziecięcego mówienia, odtworzenia spontanicznego rozumowania kilkulatków, zagęszczającego się z każdą stroną rytmu akcji. Przerysowane, karykaturalne detale doprawiają historię wyrazistym dowcipem, nienachalnie ćwiczą spostrzegawczość czytelników. Napina się nimi zarówno warstwa literacka, jak i graficzna. Wymowna kreska autora kipi niespokojnym rozmachem, rozsiewając dynamiczną akcję - jest od niej gęsto, a jednak lekko. Łagodne kolory emanują spokojem, studząc zapał ilustracyjnego komentarza.
     Są książki wzruszające, dodające mądrości, oswajające... Wymyślana przez Majaluomę rzeczywistość niezmiennie ośmiela młodych czytelników do kreatywności, wyzwala salwy szczerego śmiechu, buduje wrażliwość na naturę. Mimo poważnych tarapatów i dziwacznych działań tato oraz sąsiad Rurka chcą wspierać dzieci, gwarantując im poczucie bezpieczeństwa i wysoką samoocenę. Nie sposób nie tęsknić do ich piątki, nie wracać!
Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2012
Format: 210x265 mm
Ilość stron: 34
Cena: około 20 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...