Przejdź do głównej zawartości

"Tato, w studni nie ma wody!", Markus Majaluoma

      Przyroda nie potrzebuje pięknego opakowania - jej atrakcyjność obroni się sama, trzeba tylko dać jej szansę. "O wiele fajniej ogląda się ptaki niż telewizję!" - niejeden dzieciak chętnie podpisałby się pod słowami małych Różyczków, zachwyconych pobytem na nowej działce. Dla świeżo upieczonego
właściciela (ich taty) fakt zakupu letniej posesji okazuje się niezbyt miłym zaskoczeniem, spotęgowanym osobliwą rzeczywistością: domek jest krzywy, zniszczony, z uciążliwym brakiem wody. Na działce są: sauna, pomost, studnia, a nawet wierzbowa różdżka sąsiada, brakuje jednak najważniejszego! Dzieciom to nie przeszkadza, absorbują je spontaniczne twórcze myśli, dorośli (tato oraz hydraulik Rurka) uparcie, nieco nieporadnie szukają cieczodajnej żyły. Będą się nią delektować do woli, wcześniej jednak doświadczą komplikacji typowych dla twórczości Majaluomy. Tradycyjnie już (jak we wcześniejszych częściach serii: "Tato, popłyńmy na wyspę!", "Tato, zbudujmy domek!", "Tato, pojedźmy na grzyby!", "Tato, kiedy przyjdzie Święty Mikołaj?") będzie: zabawnie, nieco absurdalnie, zaskakująco i bardzo ruchliwie. W meandry rozgardiaszu sympatycznych bohaterów wlecą ptaki, czyniąc książkę miłym ornitologicznym kąskiem.
     Majaluoma pisze językiem swobodnym, barwnym, przypominającym często ustną opowieść. Wiele w nim dialogów, umiejętnie imitujących sposób dziecięcego mówienia, odtworzenia spontanicznego rozumowania kilkulatków, zagęszczającego się z każdą stroną rytmu akcji. Przerysowane, karykaturalne detale doprawiają historię wyrazistym dowcipem, nienachalnie ćwiczą spostrzegawczość czytelników. Napina się nimi zarówno warstwa literacka, jak i graficzna. Wymowna kreska autora kipi niespokojnym rozmachem, rozsiewając dynamiczną akcję - jest od niej gęsto, a jednak lekko. Łagodne kolory emanują spokojem, studząc zapał ilustracyjnego komentarza.
     Są książki wzruszające, dodające mądrości, oswajające... Wymyślana przez Majaluomę rzeczywistość niezmiennie ośmiela młodych czytelników do kreatywności, wyzwala salwy szczerego śmiechu, buduje wrażliwość na naturę. Mimo poważnych tarapatów i dziwacznych działań tato oraz sąsiad Rurka chcą wspierać dzieci, gwarantując im poczucie bezpieczeństwa i wysoką samoocenę. Nie sposób nie tęsknić do ich piątki, nie wracać!
Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2012
Format: 210x265 mm
Ilość stron: 34
Cena: około 20 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Zaklęcie dla Golema. Praga", Krzysztof Petek; ilustracje: Olga Reszelska

Suche poznawanie zabytków trąci nudą; przygody zabarwiają go emocjami, w ich towarzystwie chłodna obojętność niknie. Gdyby nie one, praski weekend z tatą (zapalonym historykiem sztuki) z pewnością nie wywołałby takiej radości, a wiele detali niepostrzeżenie przesączyłoby się przez