Przejdź do głównej zawartości

"A niech to gęś kopnie", Marta Guśniowska; ilustracje: Robert Romanowicz

 
      Gdy zaczniecie wnikać uważniej, dacie początek podważaniu sensu właściwie wszystkiego, niedoskonałości dostrzeżecie wówczas wszędzie. Uważajcie, bo depresja zaczai się blisko! Jej czarne myśli potrafią przegnać pogodę, lepiej więc
łapać maleńkie sensy, sklejać ich drobinki, i profilaktycznie zażywać z nich pastylki, by radość potężniała;)
     Tytułową gęś trapią jedynie mroczne myśli - nie czuje sympatii do siebie, nie wierzy, że ktokolwiek ją lubi, odczuwa brak sensu życia. Nie szuka ratunku w pogodnych myślach, bo zwyczajnie nie ma już sił; apatia niszczy jej codzienność, zżera od środka tak bardzo, że bohaterce brakuje chęci życia. Gdy nadarza się okazja, postanawia ją pochwycić i zakończyć swój smutny żywot; to cel, który spontanicznie staje się sensem jej dni. Wrażliwi mają trudniej; szczęśliwie historia gęsi kończy się optymistycznie:)
     Gęś wyrusza w drogę; tym symbolicznym działaniem bezwiednie, a coraz wyraźniej zbliża się do odczytania własnego sensu. Chwilami absurdalne poszukiwanie demaskuje postawy i zachowania pozornie szczęśliwych bohaterów, doprowadza ją do świadomej radości. Tak trudny problem egzystencjalny to nie tylko lupa wrażliwości, ale i spostrzegawczości, doskonała zabawa - opatulona jest bowiem ogromną porcją humoru najwyższych lotów. Dowcip ten jest inteligentny, z pazurem, a mieni się kilkoma odcieniami - jedne dostrzegą tylko dzieci, inne pochwycą wyłącznie dorośli, wiele będzie przejrzystych dla wszystkich. Często humor zanurzony jest w ogromie fabularnych zaskoczeń, mnóstwo go też w językowych niuansach, zderzeniach czy oryginalnych kontekstach słów. Trafny, cięty język to szczególny atut oszczędnego tekstu.
     Książka ma nietypowy format, dzięki czemu od pierwszego spojrzenia widać, że jest szczególna:) Baśniowe ilustracje Roberta Romanowicza to jej kolejny walor. Nastrojowość i spokój, nieprzeładowanie przy ogromnej dbałości o detal spowalniają dynamiczną lekturę; po prostu trzeba się w nie zanurzyć! Mam wrażenie, że nic w nich nie jest przypadkowe - pastelowe, przytłumione odcienie, łagodność, spojrzenia postaci, pozornie niepotrzebne rekwizyty... 
     Najpierw był spektakl, później prezentowana książka; zdecydowanie warto wybrać się do teatru, by go zobaczyć, został nagrodzony wielokrotnie! Salwy śmiechu gwarantowane, zachwyt nad grą aktorską, misternością scenografii również. Jego fragment w niedoścignionej realizacji Teatru Animacji z Poznania tutaj. Jeśli będziecie w mieście koziołków lub przyjadą do Was z konkursowym dziełem, koniecznie idźcie; ten spektakl to czysty klejnot!
     Książka otrzymała wyróżnienie Książka Roku 2017 Polskiej Sekcji  IBBY:)))
     Wrażliwość Roberta Romanowicza można podpatrzeć m.in. w: "Ziuzi", "Kapselku", "Małych opowiadaczach"...




wydawnictwo: Tashka
 rok wydania: 2017
 format:10 x 300 mm
 ilość stron: 96
cena: około 42 zł
 oprawa: twarda

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Basia, Franek i samochody", Zofia Stanecka; ilustracje: Marianna Oklejak

Często wybrzmiewa u nas domowy teatr. Naśladowanie przyjaźnie obłaskawia nie do końca zbadany świat, w naszych etiudach dużo więc pochwyconej codzienności i uśmiechu. Odgrywając role działamy w przestrzeni bezpiecznej, oswajanie wyzwań nie boli mocno. Potem - gdy gaśnie potrzeba