Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

16 maja, 2013

"Ziuzia", Malina Prześluga; ilustracje: Robert Romanowicz

     Wyobraźnia, której dano szansę na bujniejszy rozwój, wzmacnia swych właścicieli; jej zaradnością, kreatywnością, niezależnością potrafią więcej! Czasem komplikuje im życie, w zamian jednak serwuje bezpieczne schronienie, pomaga dziwność świata widzieć jako naturalną, zachęca do
objaśniania rzeczywistości własną, często oryginalną pomysłowością. Nieprzewidywalna logika sześcioletniej Ziuzi dryfuje pośród galimatiasu wysp pozornie nam znanych, wrażliwym i prostym filozofowaniem odsłaniając czar oczywistości. W porównaniu do roli Śpiącej Królewny bycie paprotką z baśni okaże się ambitniejszym zadaniem, skoro jedzenie można kroić, powiększanie ust błyszczykiem jawi się jako czynność bezużyteczna, mokry kot przypuszczalnie zrobiony jest z deszczu... Towarzyszymy dziewczęcej codzienności - zabawie w podwórkowej kałuży, podczas pierwszego dnia szkoły, odkryciu dzielenia łazienki z rybikami cukrowymi, dodawaniu sobie pewności własnoręcznie zrobionymi kartami mocy... Ziuzi obca jest rutyna - wyobraźnia okazuje się skuteczną szczepionką przeciw nudzie! Prostota drobnych zdarzeń każdego rozdziału mogłaby być udziałem wielu kilkulatków, perspektywa tytułowej bohaterki nadaje im odcień subtelnego absurdu i inności; jej dwukolorowe (zielone oraz szare) oczy intrygują sposobem patrzenia, zachęcając do rezolutnych zamyśleń, życiowej uważności, uśmiechu.
     Dziewczynka sporo mówi, wiele eksperymentuje, zwabia małe przygody, nadając własny sens rzeczom zbyt dookreślonym. Nie zauważa dziwności dopóki starsi nie otworzą jej oczu. Nie zawsze rozumie znaczenie słów, zabawnie je sobie objaśnia, stąd też wynikają zabawne nieporozumienia. Jest bezpośrednia i spontaniczna, ma własne sympatie oraz lęki, czasem przeżywa trudne emocje; w kochających rodzicach oraz wyobraźni znajduje poczucie bezpieczeństwa.  Dzięki nim zakończenia rozdziałów są niebanalne, a każda wielkoformatowa strona tryska dziecięco uśmiechniętą fontanną - Ziuzia wie, że właściwie wszędzie drzemie okazja do zabawy;) Świat mieni się tyloma barwami i ich odcieniami, ile zdołamy dostrzec!
     Zdecydowanie to opowieść dla wszystkich kilkulatków bez względu na płeć - bohaterka jest kwintesencją dziecięcości: świetnie się wspina na drzewa, całkiem sporo wie o robakach, lubi zabawę w agentów ale i lalki. Małe inicjacje wraz energetycznymi pomysłami sprzyjają identyfikowaniu się z Ziuzią, zjednują dziecięcą wrażliwość, ciekawość i poczucie humoru. Utrzymanie narracji w konwencji ustnej opowieści (choćby długie zdania, objaśniające komplikacje) niweluje okruszki dystansu pomiędzy papierem a czytelnikiem - przyjaźń z wyrazistą sześciolatką sprzyja lotom wyobraźni! Nie dziwi fakt nie do końca domkniętych puent - to furtka uchylona dla imaginacji czytelników;)
     Jej gimnastyce sprzyjają wielkoformatowe ilustracje Roberta Romanowicza (wyobraźnię artysty można podpatrzeć na autorskim blogu) - barwne, lekkie, frapujące. Czasem kadrują, innym razem ukazują szerszą perspektywę; wzbogacają słowa, gościnnie zachęcając fantazję do pozostania na dłużej.
Wydawnictwo: Tashka
Rok wydania: 2012
Format: 245x325 mm
Ilość stron: 60
Cena: około 40 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...