Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

13 lipca, 2016

"Pikotek chce być odkryty", Tomasz Samojlik

     Pragnieniem przyrodników jest delektowanie się spokojem obserwacji rzadkich gatunków. Śmiały bywa ten, kto wierzy, że w przestrzeni wnikliwie spenetrowanej przez poprzedników odkryje Coś nowego. Do odważnych świat należy! Przygoda z "Pikotkiem" to namiastka bycia
odkrywcą, ale i spora dawka przyrodniczych informacji. Na dłuuugim, bo liczącym niemal 7 metrów, leporello czytelnik śledzi losy tytułowego czerwonego zwierzaka. To słodki stworek o długim ogonku i krzaczastych uszkach. Wędruje przez las, pytając spotykane zwierzęta kim jest, może też o to czy nie znają podobnego mu stworzonka... Szukanie drugiego Pikotka okazuje się bezowocne, zwierzęta widzą w nim nieco wykrzywione odbicie tego, co znają ze swojej codzienności. Jego tożsamość potwierdza człowiek (w jego odkryciu jest nadzieja, że i dla nas przyroda Coś skrywa!), czytelnicze przeszukiwania przestrzeni obfitują natomiast w przyrodniczą wiedzę oraz uśmiech.
     Czytelnik ma komfort bycia niezauważonym przez dzikie zwierzęta, może więc do woli się im przyglądać, poznawać ich małe oraz wielkie przygody, a mimochodem - również upodobania czy zwyczaje. Zostanie też obdarzony magiczną mocą rozumienia zwierzęcej mowy! Co ważne - to dar dla wszystkich czytelników, nawet i tych niepotrafiących jeszcze czytać: każdy komiksowy dialog tworzą tu przejrzyste zrozumiałe obrazki; ten, kto ogląda książkę nada im stylistyczną moc. Borsuczkowa mama obiecuje swemu dziecku dżdżownicowy posiłek, kret chwali się liczbą zrobionych przez siebie tuneli, jeleń stracił róg, niedźwiedzie próbują zjeść miód... Kolejne fragmenty dłuuugiej harmonijki dopowiadają losy bohaterów; można przekładać karty jak w książce lub rozwijać je na podłodze, by w sposób ciągły podążać do przodu, wracać...
     Bohaterowie nie tylko szukają pożywienia, ale i bawią się, czegoś boją, mają powody do radości... Dużo, naprawdę mnóstwo tu pretekstów do odkrywania przez dziecko tajemnic przyrody albo objaśniania mu  zwyczajów lasu i jego mieszkańców! Każdy powrót do wypatrywania gwarantuje nowe uśmiechnięte odkrycia - wielu tu bowiem bohaterów, mnóstwo smaczków - detali, ogrom przejrzystych, uśmiechniętych kresek. Samojlik mistrzowskim, oszczędnym sposobem potrafi uwypuklić charakter poszczególnych gatunków (zwierząt i roślin!) lasu. Prosto, barwnie, a zarazem wyraźnie opowiada o lesie, który tętni życiem, kolorami, gatunkami, gwarem...
     Inne, równie waaarte poznania komiksy autorstwa mistrza Samojlika to choćby: "Bartnik Ignat i skarb puszczy", "Ryjówka przeznaczenia", "Norka zagłady"...  W jego dorobku są również ilustracje do świetnej serii Wojciecha Mikołuszko - "Z tatą w przyrodę" i "Tato, a dlaczego?". Blog autora tutaj, a tu można o nim i jego twórczości posłuchać lub przeczytać.

Wydawnictwo: Widnokrąg
Rok wydania: 2016
Format: 230 x 250 mm
Ilość stron: 24 (niemal 7 m harmonijki)
Cena: około 40 zł
Oprawa: twarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...