Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

08 marca, 2015

"Z tatą w przyrodę" Wojciech Mikołuszko; ilustracje: Tomasz Samojlik

     Przyroda mieni się mnóstwem twarzy! Chwytanie okazji do doświadczania ich może być nie tylko patrzeniem, ale i wsłuchiwaniem się, wąchaniem, dotykaniem... Każdy zmysł staje się sprzymierzeńcem przebywania na intrygującej ścieżce! Przyniesie nie tylko nową wiedzę,
sprzyjać będzie również różowym przeżyciom, wyczaruje emocje łagodne, uśmiechnięte, pełne zadziwienia... Skieruje myśli na mało urbanistyczne tory, odpręży.
     Lekturą "Z tatą w przyrodę" stajemy się świadkami spotkań rodziny Mikołuszków z naturą; czasem wielkich jak obrączkowanie ptaków, innym razem niepozornych, na kształt zabaw ze śniegiem. 43 relacje przypominają dziennik ze spacerów i wypraw, pamiętnikowy układ ma też rytmiczny kalendarzowy porządek: pierwszą kartą jest 29 XII, kolejne rozdziały to wybrane, ułożone chronologicznie dni roku; wieńczy je 10 XII. Dwa amerykańskie wątki nie mącą polskiej stałości wydarzeń; towarzyszymy bohaterom na Podlasiu, Mazowszu, w Warszawie, nad Bałtykiem... Wiele doświadczeń mogłoby mieć miejsce w każdym z polskich miejsc, najistotniejsza jawi się bliska nam chęć doświadczania przyrody. Zawsze i wszędzie można Coś odkryć!
     Ptaki, ssaki, owady, rośliny, zjawiska atmosferyczne... Czytamy o tym jak osobiste doświadczanie przechodzi w uniwersalne - mogące się stać udziałem każdego, porównujemy ze swoimi przyrodniczymi spotkaniami... I nieświadomie nasiąkamy jeszcze wrażliwszą uważnością wyłapywania smakowitych kąsków. Przyroda uczy pokory, zanurzanie się w niej to przyjemność oraz okazja do rodzinnej zabawy. Czekają tuż za oknem; dorosły jest przewodnikiem, który pochyla się nad nimi, przykłada lupę i objaśnia prawa rządzące naturą, jej tajemnice. Czasem to migawki, innym razem niepozorne statyczne zjawiska; uwypuklone wykładem narratora stają się tematem ważkim, zadziwiającym, wartym zatrzymania się. Tato wyłapuje dziecięce zadziwienia, uwypukla własne spostrzeżenia, snuje refleksje... Objaśnia w sposób prosty, przejrzyście porównuje, z jasnością przywołuje obserwacje znanych przyrodników, zastanawia się... I lekkością skuteczne zaraża pasją przyrodnika.
     Przeciwwagą do momentów poważnych objaśnień są nie tylko rodzinne rozmowy pamiętnikowej relacji, ale i barwne, często dowcipne ilustracje Tomasza Samojlika (to autor choćby uwielbianej przez nas "Ryjówki przeznaczenia"; jego blog tutaj). Sąsiadują ze stronami pokrytymi tekstem, są uwypukleniem ich treści. Mnóstwo w nich dziania się, wiele istotnych informacji, ogrom też pozytywnej energii. Często w narracyjne, komiksowe obrazy wplątują się też zdjęcia. Duet Mikołuszko&Samojlik to współpraca sprawdzona (współtworzyli razem choćby nad "Tato, a dlaczego?"), świetnie zgrana, przesiąknięta szczerą przyrodniczą pasją; uwielbiamy!
Rok wydania: 2015
Format: 230x260 mm
Ilość stron: 96
Cena: około 35 zł

4 komentarze:

  1. Muszę zajrzeć do środka :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Często w narracyjne, komiksowe obrazy wplątują się też zdjęcia autora tekstu." - akurat autor tekstu jedno zdjęcie raptem wykonał... Chyba że chodzi o "wizerunki" - zatem nieprecyzyjne sformułowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za czujność, zaraz poprawię:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...