Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

23 września, 2014

"Cynamon i Trusia. Wierszyki o złości i radości", Ulf Stark; ilustracje: Charlotte Ramel

     Często ze środka wyskakuje niezrozumiały krzyk; uwiera i dominuje chwile, nieukojony - potężnieje. Obłaskawi go ten, kto dotrze do jego korzeni, nazwie je. Mając świadomość przyczyn, łatwiej bowiem panować nad uczuciami oraz emocjami - unikać niechcianych zdarzeń, sprzyjać
przyjaznym... Podglądanie perypetii Cynamona i Trusi pozwala przeżyć kilka z nich - bezpiecznie, z uśmiechem dystansu, barwniej. Złość, zazdrość, radość, smutek, samotność... Wiele ich tutaj, przeżywane jako niewłasne (a bliskie) stają się oswojone, bardziej znane, a przez to - mimo że często niechciane - przyjaźniejsze.
     Sympatyczna dwójka troszczy i dąsa się na siebie, wspólnie płacze i śmieje, by na koniec jeszcze wyraźniej poczuć jak bardzo każdy jest sobie bliski. Podsłuchujemy ich rozmowy oraz myśli - bezpośrednie, bezpretensjonalnie pochwycone, sugestywnie odbite. Przygody bohaterów nie zmęczą - zawsze czujemy niedosyt, wiele w nich bowiem uśmiechniętej, zgrabnie podanej codzienności. Autentycznej i nieprzegadanej, wygrywanej na dziecięcą nutę i co ważne w mówieniu z o emocjach z najmłodszymi: wyraźnej. Nic się nie gubi, nic nie przytłacza, nie zasłania... Każde ze zdarzeń to jeden wiersz, razem współtworzą jedną przygodę: kolejny snuje wątek poprzedniego, posuwając zarazem akcję do przodu. Wiele tu emocjonalnych wykrzyknień, swady oraz prostoty; rytmiczność i rymy z lekkością wpadają w ucho, odstraszając nudę, niepostrzeżenie przekładając kartki. O tym, co trudne czytamy uśmiechnięci, szybko - Ulf Stark zawsze znakomicie opowiada (choćby w "Czy umiesz gwizdać, Joanno?" czy "Jak mama została Indianką").
     Ilustracje Charlotte Ramel wypełniają sporą przestrzeń stron; wiele wśród nich prostoty i humoru, dynamiki. Wyraziście uwypuklają emocjonalno-uczuciowe stany bohaterów, są lupą słów. Wszechobecne różowe tło działa jak różowe okulary, obiecując, że będzie dobrze! Wierzymy, bo całość to bardzo sugestywna, nam bliska;)
Wydawnictwo: Zakamarki
Tłumaczenie: Agnieszka Stróżyk
Rok wydania: 2013
Format: 215x270 mm
Ilość stron: 28
Cena: około 22 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...