Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

29 maja, 2014

"Ciepło-zimno. Zagadka Fahrenheita", Anna Czerwińska-Rydel; ilustracje: Agata Dudek

     Skrycie czy jawnie, niewiedza bywa trucizną. Wydaje się, iż jesteś blisko, w prostej, bezpiecznej przestrzeni, jednak życie to często zabawa w ciepło-zimno: potrafi zmylić. Daniel Fahrenheit eksperymentował i badał, po omacku rozjaśniał mroki niewiedzy, by dotrzeć do spostrzeżeń, o
których nikt wcześniej nie miał pojęcia. Termometry wypełnione alkoholem i rtęcią, heliostat, hipsobarometr, model oka ludzkiego... Sukcesy; ogromne! Niewiele jednak zdążył się nimi nadelektować - zbyt wcześnie zmarł, na łożu śmierci zobowiązawszy notariusza do rozwikłania przyczyny śmierci - złowrogiego fatum.
     Trudne i poplątane życie miał gdański uczony. Poznajemy go w chwili konania; mrok nie tylko spowija jego pokój, ciąży też na wielu fragmentach biografii. Nieustannie czegoś szukał, coś zgłębiał, próbował pojąć... Tajemnica i praca dominują chwile, precyzja i wytrwałość mieszają się ze smutkiem, zdecydowanie nie jest to jednak lektura nudna. Dociekliwa pasja staje się zaraźliwa, a z każdą kolejną kartą staje się coraz ciekawiej, nieco też kolorowiej i jaśniej;)
     Rys biograficzny to nie jedyny atut książki; wiele w niej elementów XVII-wiecznej Europy: atmosfery, zwyczajów, faktów... Podanych z właściwą Annie Czerwińskiej-Rydel prostotą oraz lekkością, połyka się więc je niepostrzeżenie i szybko. Spacerowaliśmy uliczkami Gdańska, zaglądaliśmy do warsztatów Amsterdamu, przysłuchiwaliśmy się rozmowom w Hadze... Przede wszystkim jednak z każdą kolejną stroną czuliśmy coraz silniejszą sympatię oraz szacunek do bohatera, jego pasji-pracy.
     Mimo przesycenia kolaży misternymi detalami prace Agaty Dudek (jej strona tutaj; zilustrowała m.in. "Tajemnicę Malutkiej" czy "Żożo i Lulu") nie rozpraszają zaintrygowanych oczu; nakierowują je raczej, uwypuklają, rozbudzają fantazję. Wiele w nich kontrastów: krzykliwo-stonowanych barw, miękko-topornych kształtów, nowoczesności i wieków minionych... Tu również zagadkowy mrok rozjaśnia się i rozwesela; doza absurdu oraz fantazji sprawiają, iż poważny fizyk jawi się silniej, mniej podręcznikowo.
     Książka to wydana ze szczególną pieczołowitością, świadczy o tym nie tylko papier, ale i wszechobecny słowniczek, dodatek młodego naukowca (w nim m.in.: zachęta do eksperymentowania), mnogość ilustracji, różnicowanie czcionek... Waaarto znać!
 
Wydawnictwo: Muchomor
Rok wydania: 2011
Format: 170x220 mm
Ilość stron: 96
Cena: około 34 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...