Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

10 stycznia, 2013

"Tajemnica Malutkiej", Anna Onichimowska; ilustracje: Agata Dudek

     W leniwie snutych przedsennych opowieściach drzemie wyjątkowa magia - pomost do światów najskrytszych pragnień, lęków, marzeń, zmartwień... W "Tajemnicy Malutkiej" tato z Ulą ośmielają jedną z takowych do życia, rozpala się więc mocniej, mieniąc melancholią, jawą, fantazją... Z
powodzeniem próbują złapać w nią okruchy szczęścia - bardzo prawdziwego, bo naznaczonego rysą bólu, szczerego. Jej bohaterka mimo dziecięcego naśmiewania się z inności ogromniastych stóp, biedy, rozłąki z rodzicami jest rezolutnie radosna, zaradna. Subtelnie uśmiechniętą opowieść o niej ojciec i córka lepią z kawałków zabarwionych absurdem; przypomina labirynt, pachnie spontaniczną świeżością. Szczęście z bycia razem wygładza piętrzące się komplikacje tkanej historii - choć poraniony, każdy z ożywionych problemów zostaje przez nich troskliwie przytulony, rozpogadza się więc, czarując swym szczęściem rodzinny wieczór, czytelników przystrajając optymizmem - wszystkim dopina odwagę oraz jakże ważną nadzieję!
     Łatwiej mówić o kimś niż o sobie; dwugłos z pokoju Uli rozbrzmiewa ciepłem, słychać w nim nutę serdecznej radości. Bohaterowie bawią się tworzeniem, cieszą nim, zachęcając czytelnika do rozsmakowania... Podszeptują, by tkać własne baśnie do snu, podtrzymywać naturalną skłonność do tworzenia - ośmielają własnym przykładem. Warto magiczny rytuał wieczornego bajania uczynić codziennością! Nieświadomie w przygodach Malutkiej rozsiali elementy własnych doświadczeń; każda kończy się szczęśliwie - radosną kropkę dopisuje zawsze Ula: to znak wypływający z poczucia bezpieczeństwa, pewności serdecznej rodzinnej więzi. Fantazja okazuje się możliwością przyglądnięcia się własnym pragnieniom - okazją do poznania siebie.
     Tekst Anny Onichimowskiej (autorki m.in. podszytej absurdem książki "Koniec świata i poziomki"; warto odwiedzić ją tutaj) to jedna z piękniejszych lektur przed snem; lekka, niezbyt długa ale też nie za krótka, raczej na jeden wieczór. Bardziej zarysowuje sytuacje niż o nich wnikliwie opowiada, szczegóły zawieszając w przestrzeni zarezerwowanej dla czytelnika. Z ujmującą prostotą otula myśli, podprowadzając je do przedsionka krainy, w której szczęście drzemie tuż obok, kroplą surrealizmu i niedopowiedzeniem pobudza ruch urzeczonej wyobraźni. Historia przesiąknięta rodzinnym ciepłem i empatią jest szczególnie ważna - żyjemy w świecie, który często karmi się przemocą, lubuje w okrucieństwie, na przekór mu trzeba otaczać się dobrem!
     Ilustracje Agaty Dudek (zilustrowała m.in. "Żożo i Lulu"; jej blog tu, a strona tutaj) rozsadzają strony. Tętnią pogmatwanym istnieniem, sprzymierzeńca upatrując w dominującej krzykliwej czerwieni, świeżości, deformacji, pomysłowej zabawie techniką, formą, wyobraźnią. Bazując na słowach, śmiało dopowiadają narrację. Warto pokusić się o chwile z wypatrywaniem ciekawych detali, odkrywaniem znaczeń;)
Wydawnictwo: Ezop
Rok wydania: 2012
Format: 210x270 mm
Ilość stron: 44
Cena: około 32 zł

2 komentarze:

  1. Jestem zaintrygowana... Szczególnie, że choć krótka bajka i kołysanka to u Nas zestaw przedsenny obowiązkowy!

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też;) Dziwnie byłoby zaklinać sny bez książek, prawda?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...