Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

19 lutego, 2014

"Panna Kreseczka", Wanda Chotomska; ilustracje: Bohdan Butenko

     Rezolutność z uśmiechem rozpościera kładki w stronę przestrzeni pozornie nieosiągalnych. Sprzyja jej świeżość (z nią łatwiej dostrzec furtki), upiększa wdzięk, prostują się więc problemy, których w ruchliwej młodości wiele.
Tytułową panienkę ktoś czarną kredką zmalował na płocie, ożyła. Dziarska pomysłowość oraz sploty wydarzeń przenoszą ją w coraz to nowe miejsca, nieustannie popada w tarapaty, tempo lektury przypomina więc radosne dziecięce podskoki. Każda strona przynosi kolejną przygodę bohaterki, a że tom jest gruby - perypetii, zwieńczonych uśmiechem, tu wiele. Nowe zdarzenie opowiada przestrzeń niezmiennej formy: czterech obrazków, rozwijanych przez czterozwrotkowy wiersz, doświadczamy więc zgrabnej, nieprzegadanej esencji przypominającej komiks. Znakomita to przestrzeń do energetycznych zabaw wyobraźnią:)
     Czytelność emocji i uczuć bohaterów zabarwia humor - Kreseczce zdecydowanie nie brakuje optymizmu oraz rezolutności! Jest narratorką; opowiada o ucieczce z płotu, poszukiwaniach mamy, czyhających niebezpieczeństwach, psotach, marzeniach.... Galeria perypetii bogata, różnorodna! Bezpośredniość relacji przyspiesza rytm, dodaje jej werwy, uwiarygadnia. Zmyślenie i absurd nie zagłuszają wydźwięku maleńkich rozdziałów: z najtrudniejszych tarapatów wychodzi się cało! Zwinna Kreseczka jest bardzo dziecięca, nie wstydzi się swych lęków, lubi figlować... Prosta, czysta frajda kusi więc, by bawić się z kolejnymi stronami.
     Choć bohaterce nie zawsze jest do śmiechu, strony mienią się rezolutnością. Dźwięczy ona w rymowanych zwrotkach Chotomskiej (sympatyzujemy jej choćby z powodu brawurowego wiersza "Kurczę Blade" czy zbiorku "Nasze ptaki"), skorych do zabawy brzmieniem i znaczeniem słów, gładko czytanych, bo rytmicznych, nieprzegadanych, naturalnych (co mi się podoba - znakomicie komunikujących się niekoniecznie łatwymi słowami). Stwarzają doskonałą okazję do aktorskich popisów! Uśmiech Butenki (najbardziej kochamy go chyba za "Gucia i Cezara") ujmuje prostotą, lekkością, pomysłem; ileż razy jako czytająca dzieciom niecierpliwie wyczekiwałam momentu podpatrywania! Wspaniały, zgrany duet, nie dziwi więc fakt wznowienia:))
Wydawnictwo: Muza S.A.
Rok wydania: 2013
Format: 205x290 mm
Ilość stron: 64
Cena: około 33 zł

2 komentarze:

  1. Ach, te ceny... :((

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością korzystamy z bibliotek;) To świetny sposób rozczytanie i dbałość o zasoby portfela; polecam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...