Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

06 maja, 2013

"Kurczę blade", Wanda Chotomska, ilustracje: Edward Lutczyn

     Jak cień: nieodłącznie i blisko nas snuje się strach; duet Chotomska-Lutczyn nakłada mu dowcipny kostium - łatwiej nim oswoić lęki. Nakreśleni bohaterowie (wytrwały dziadek i świeżowyklute kurczę) nie mają powodu do śmiechu - staruszek właśnie pożegnał marzenie o
smakowitych posiłkach, pisklak ledwo ocalił życie z obławy. Mimo napiętej akcji autorzy unikają poważnej miny, śmiech rozświetla więc twarz czytelnikom - obserwatorom rozgrywanego spektaklu! Łyk znakomitego, mistrzowsko skondensowanego humoru ugładza lęk, zaprasza do brawurowej zabawy. Portret emocjonującej gonitwy (w niej nadzieja, zdziwienie, złość, trwoga...) tryska soczystym dowcipem!
      To czytelniczy deser, niekłamana przyjemność zgłębiania małej przestrzeni wiersza - stwarza okazję do  posmakowania aktorskiej profesji: zabawy rymem, rytmem, brzmieniem i znaczeniem słów, interpunkcją... Nietrudno wziąć w niej udział: wpada w ucho, coraz śmielsze pomysły dotyczące mimiki oraz gestów przychodzą same nie tylko zaangażowanemu w czytanie rodzicowi, ale i rozbawionym dzieciom. Proste frazy Chotomskiej (autorki m.in. wierszy "Nasze ptaki") urzekają wirtuozerią językowej wrażliwości. Co ważne, tłumacze (Barbara Bogoczek i Tony Howard) osiągnęli podobny efekt w angielskim przekładzie, można więc bawić się w odgadywanie nie tylko polskich, ale i angielskich słów! Choć pamięć słuchowa chętnie poddaje się gimnastyce, każde czytanie jest inne, a zapewniam - będzie ich wieeele;) Szczypta humoru i absurdu pomoże nawiązać rozmowę na temat lęku oraz sposobu radzenia sobie z nim.
     Strony tętnią energią, kipią emocjami nie tylko warstwy językowej. Lekko przerysowane portrety  autorstwa Lutczyna pobudzają wyobraźnię; są na tyle rozpoznawalne i wyraźne, że łatwo z nich wysnuć, co się wydarzyło. Mogłyby istnieć bez tekstu, jednak duet słów i obrazów daje szczególną okazję do doskonałej, niepodważalnej zabawy! Na każdej z twardych stron dwujęzyczny tekst zajmuje niewiele miejsca, nieśmiało przytula się do dominujących mocnych kolorów. Nie ma tu zdobień czy detali do wypatrywania - pośpieszne, zdecydowane kreski są kwintesencją akcji. Zarysowane kształty wypełnia soczysta kolorystyka, kolejne rozkładówki zaskakują nowym krzykliwym tłem - chętnie i szybko je przekładamy; wrażenie dużej dynamiki akcji się wzmaga. Żart wciąga, częęęsto więc do zabawy wracamy;)
Wydawnictwo: Babaryba
Rok wydania: 2010
Format: 180x190 mm
Ilość stron: 24
Cena około 21 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...