Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

01 października, 2013

"Pajączek", Eric Carle

      Cierpliwość jest niedziecięca; nie każdy ją zna - niełatwo dojrzewa się do niej, jej niewygoda czasem wręcz boli. Obiecuje sprawy ważne a niedostępne niezaprzyjaźnionym, choćby dlatego warto zapałać do niej sympatią.
Niepozorny tytułowy pajączek na płocie wiejskiej zagrody tka sieć. Nie kusi go gama zaproszeń zwierząt gospodarskich - do wspólnego galopu, brykania, pałaszowania świeżej trawy... Pracuje wytrwale, od świtu do nocy spokojnie snując swą nić; wie, co robi - smakowita kolacja zwieńczy misterne dzieło;)
     Wieeele tu rytmu i miłej dla maluszków zabawy! Każda z twardych kartek rozbrzmiewa odgłosami farmy  - niejednemu czytelnikowi rozpalą rumieńce zachwytu, przedłużamy więc chwile z nimi, naśladując wspólnie, radośnie. Kolejne kartki odsłaniają tajemnicę, kim będą nowi goście pajączka; czasem przed przekładaniem ich zgadujemy gatunki. Wiele tu miłych oku soczystych kolażowych barw, tak bardzo lubianych we wcześniejszych książkach Erica Carle (m.in.: "Bardzo głodnej gąsienicy" czy "Od stóp do głów"), prostoty i pomysłowości. Mała, niepozorna mucha zawsze jest blisko zwierząt; cicho o niej w tekście. Opuszkami palców można delikatnie wyczuć jej wybrzuszony kształt, dostrzec rdzawiejącą sylwetkę.
     Nieparzyste strony niezmiennie wypełnia fragment płotu - stopniowo jego okno zagospodarowuje nienachalny pajączek: robi się coraz weselej i gęściej od nitek. Tu jeszcze więcej można dotknąć, wypukła jest bowiem sieć oraz pracowity bohater. Nieco mniejsza fontanna kolorów, oszczędniejszy tekst oraz swobodniejsza przestrzeń bieli wyciszają lekturę, sprzyjając śledzeniu pracy pajączka. Ostatnie strony triumfalnie i z dowcipem odsłaniają jej sens;)
     Wiele tu przyrodniczych perełek nawet i dla starszych, nie tylko maluszków - zależności, gatunków, zwyczajów, upodobań, odgłosów... Dłoń do zabawy wyciągają z sympatią; zostaje po nich wiele, choć nie krzyczą nachalnością i nie epatują dydaktyzmem. Pięknie - warto wciągać dzieci w podglądanie przyrody: zawsze sprawia frajdę;)
Wydawnictwo: Tatarak
Tłumaczenie: Monika Lutz
Rok wydania: 2013
Format: 178x134 cm
Ilość stron: 26
Cena: około 19 zł

5 komentarzy:

  1. uwielbiam twórczość Erica Carle:) nie do podrobienia! ale Pajączka jeszcze nie mamy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ma niesamowitą wyobraźnie, prawda? Kiedyś i na "Pajączka" przyjdzie do Was czas;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapraszam na mojego bloga przemcioczyta.blogspot.com. Nie jest to zupełnie świeży blog, do tej pory funkcjonował pod nazwą Czytelniczek. Niestety z powodu awarii platformy blogowej Czytelniczek uległ skasowaniu :( Przeniosłam go więc na blogspota. Jest inna nazwa, bo Czytelniczek był już zajęty. Stare, częściowo odzyskane wpisy, będą stopniowo umieszczane. Między nimi będą się pojawiać także nowe książeczki. Pozdrawiam Julia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech nowe miejsce i nazwa przyniosą same pozytywne zmiany!!!

      Usuń
  4. Dziękuję za dobre słowo :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie w odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...