Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

28 lipca, 2013

"Cztery strony czasu", Iwona Chmielewska

     Mijają ludzie, ich dzieła, przedmioty, którymi się otaczali, niezmiennie trwa czas - fenomen. Mierzący go zegar wystukuje niby bliźniacze, a jednak różne godziny: każdą naznacza indywidualne istnienie. Nigdy nie wraca; odwieczny rytm jednym się wlecze, według drugich gna, inaczej odczyta go każdy byt.
Grą papierowego spektaklu Iwona Chmielewska (autorka m.in.: "Pamiętnika Blumki" czy "O wędrowaniu przy zasypianiu") pochyla się nad tym, co w ludzkich dziejach zmienne, a co stałe - precyzyjnie zarysowuje ścieżki filozoficznych rozważań.
     W ciasnej przestrzeni papierowej sceny pojawiają się pomieszczenia, spaja je niema obecność toruńskiego ratuszowego zegara. Bije nim serce miasta, w którym sztuka się dzieje; wydarzyć by się mogła wszędzie. Poszczególne lata to akty rozgrywane w przestrzeni: kuchni, salonu, pokoju dzieci oraz pracowni. Sceneria, postacie, kostiumy, choreografia i zatrzymane chwile są różne, echem wraca podobieństwo architektury, twarzy, problemów; niemy bohater - zegar wiernie towarzyszy rytmicznym prawom natury, zmieniającym się porom roku, powracającym potrzebom i marzeniom. Każde z pomieszczeń podglądamy w tym samym momencie, wracamy znów w kolejnym wieku. Wyciszona narracja swym kadrem nie tylko portretuje chwilę - podszeptuje przyszłość, zdradza przeszłość; indywidualny rys naznacza podobne problemy, miejsca, twarze, przedmioty. Zegar w Toruniu mierzy coś, co trudno pochwycić; zmienność i stałość okazują się względne gdy przyłożymy do nich lupę, jeśli się oddalimy - dostrzeżemy uniwersalny schemat. Różnie kreujemy czas, inaczej o nim myślimy - bezpowrotnie mija czy go mierzymy, czy nie.
      Papierowy spektakl wyraziście rozgrywa się na ilustracjach: ręce wyłaniające się zza okienek dokładają kolejne elementy scenografii, kostiumy i lalki wymalowane na arkuszach czekają na cięcia nożyczek, podglądniemy powstawanie makiety rynku... Każdy obraz zatrzymuje chwilę w momencie dziania się, wypłowiałe barwy sugerują wiek kolaży, symbole i niedopowiedzenia dodatkowo podsycają wyobraźnię. Staranny zamysł autorki rozwija się konsekwentnie, przypominając precyzję zegarmistrza; subtelnie prowadzi meandrami zamyśleń, zagadek i zauroczeń - migotania estetycznych i intelektualnych wrażeń wyostrzają apetyt na następny satysfakcjonującą podróż! Przyniesie niedostrzeżone wcześniej perełki; odkrywanie tego, co dopełnia tekst, śledzenie rozwijanych wątków sprzyja nie tylko przemyśleniom. Dbałość o każdy graficzny detal od lat jest domeną autorki!
     Warto tutaj obejrzeć relację ze spotkania promującego książkę (wśród obecnych oczywiście Iwona Chmielewska!).
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2013
Format: 215x287 mm
Ilość stron: 80
Cena: około 32 zł

4 komentarze:

  1. Widziałam tę książkę w księgarni. Zachwyciła mnie ilustracjami, jakością wydania i intrygującą treścią :)Pozdrawiam
    Julia z Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, ona potrafi zachwycić! Każde kolejne czytanie zachwyca jeszcze bardziej - spokojne odkrywanie detali jest piękne! Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dla mnie też! Choćby dlatego, że szkatułkowa, głęboka, przemyślana.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...