Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

05 czerwca, 2013

"Daleko czy blisko", Anna Onichimowska, ilustracje: Ewa Poklewska-Koziełło

      Nasiąkając indywidualnymi doświadczeniami inaczej postrzegamy fakty - odmienność życiowych historii generuje sprzeczne komentarze. Nawet bliskim zbyt lekko przychodzą wartościujące opinie! Cudza perspektywa nie jest łatwa:
Malutek cieszy się kąpielą w kałuży, dla Sporego jest ona stanowczo za płytka, taka sama ilość tortu dla jednego jest kawałem, dla drugiego niesycącym kawałeczkiem; który z przyjaciół ma rację? Z początku każdy kurczowo trzyma się własnej opinii, dialog inicjuje zdystansowane do nich Słoneczko; jedna nim sprzeczki. Każdy mówi prawdę! Prawdziwek okazuje się niekoniecznie mały, a jego ciężar może być zarówno spory jak i niemal niedostrzegalny - wszystko zależy od przyjętej perspektywy. Uśmiech, wieńczący każdy rozdział udowadnia, iż ponad różnicami mocno trzyma się przyjaźń! 
     To słowa otwierają na odmienność, z dialogów między trójką bohaterów wyłania się więc prawda na temat subiektywizmu odbierania faktów. Objaśnienia każdej z optyk przejrzyście i zrozumiale demaskują nieporozumienia, krzywdzące słowa przechodzą metamorfozę: budują mosty. Nawet we własnych opiniach odnajdziemy rozbieżności - zalety i wady uwypuklą jedno, drugie zgubią. Podróż w głąb cudzych odczuć i emocji dotyka sprawy ważnej - komunikacji. Krótkie rozdziały zachęcają do plastyczności myśli, weryfikowania własnych przekonań i wyobrażeń; w dynamizmie dzisiejszych czasów to umiejętność istotna.
     Nie ma tu rozbudowanej warstwy opisowej; proste jednowątkowe historie nienachalnie skłaniają do refleksji. Warto zaufać Annie Onichimowskiej (autorka m.in. książek: "Koniec świata i poziomki" czy "Tajemnica Malutkiej"): lekkim, dziecięcym tonem potrafi rozbudzić zdolność do empatii. Ma znakomite wyczucie pogody słów, subtelny humor odczuwam jako naturalny; krople absurdu i baśniowości odrealniają prawdziwość historii.
     Marzycielsko niewyostrzone ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło rozsiane są na każdej ze stron. Odbijają słowa, niewiele od siebie dodając. Wiele w nich łagodnych błękitów, zieleni i rdzy, spokoju; pośród harmonijnych, stonowanych barw króluje uśmiech i fantazja. Dbałość o graficzne detale ma w sobie subtelny wdzięk, ograniczenia kolorystyczne rozkwitają zabawą formą; ujmują. 
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2005
Format: 170x200 mm
Ilość stron: 48
Cena: około 7 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...