Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

24 lutego, 2013

"Tarantula, Klops i Herkules", Joanna Olech; ilustracje: Olga Reszelska

     Pozory mylą, ta książka również. Zwodzi wszelkim detalem i na wszystkich poziomach. Misterne cacko! Inteligentne, głęboko przemyślane - z każdą kolejną stroną rośnie zadziwienie sprytem oraz zmyślnością a zarazem pozorną przejrzystością. Potrafi zręcznie omotać i zwieść; sama uległam jej
prostym sztuczkom! Tropienie, fotografowanie pamięcią, łowienie pozornie nieistotnych detali, trening mnemoniczny... Natłok informacji skutecznie ogłupia. Silnie i z dozą ironii, jak można się było spodziewać po autorce "Pompona w rodzinie Fisiów". Pozornie odsłania karty każdego z bohaterów, pozwalając nam widzieć więcej, dawkuje jednak fragmentami, zagląda do wielu osób, miejsc, czasów. Rozplątuje liczne nitki bliżej lub dalej zamotane w posępną tajemnicę.
     Nastolatkowie: Karol i Tula oraz kundel Herkules są jednymi z wielu, którzy próbują owe sznurki logicznie połączyć, nurkując nie tylko w mglistej historii miasteczka, ale i tej szerszej - światowej. Teraźniejszość przeplata się więc z przeszłością, stylowość z kiczem; młodzi tropią starszych, dorośli motają się w przypuszczeniach, zdawkowe instrukcje zwodzą na manowce - groteskowo gorączka wakacyjnej zagadki wciągnie właściwie wszystkich. Podmienienie pocztówek z lokalnego muzeum rozpocznie lawinę domysłów i niespójnych zdarzeń. Niepozornym Witkowicom mocniej zastuka serce, dociekliwość nowych plotek zdusi rutynę starszych, prostota zmyli; ktoś pochwyci okazję do zmian, inny dostrzeże niewidoczne, w kimś odżyją wspomnienia... Wielu tu oryginałów okaleczonych przez życie, są ludzie bezwzględni, ale i ciepli, radośni; zawsze wyraziści, z określonym poglądem na życie, z charakterem. Małe zawiniątko omota ich myśli. Pokaże niewidoczne a bliskie, zapozna, spoi lub rozdzieli. Niepozorni okażą się niedocenieni, cięty humor wyśmieje wady, wszechwiedza narratora w każdym odnajdzie choć ziarenko piękna. Zatriumfują: przyjaźń, dobra zabawa, logika, umiejętności i... Świeże zdobycze techniki;)
     Sprawa nie jest oczywista do ostatnich stron, wymusza więc czujność; galimatias detali skrupulatnie relacjonuje cięty język Joanny Olech. Jest błyskotliwy, dynamiczny,  różnicujący wiek oraz charakter bohaterów. Zdecydowanie bardziej gadatliwy okazuje się traktując na temat teraźniejszości - przeszłość lepi z lakonicznych, rozpalających ciekawość fragmentów. Podpowiedzi nie dają też zdawkowe, realistyczne czarno-białe grafiki Olgi Reszelskiej (jej ilustratorskie pomysły można podpatrzeć tutaj). Mimo narracyjnej szczerości oraz lekkości stylu musimy więc dać się wciągnąć w witkowicki korowód. Niepozorny z nim taniec może grozić pozaksiążkowym zachłannym zaciekawieniem - samodzielnym tropieniem tajemnic;)
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2012
Format: 125x202 mm
Ilość stron: 328
Cena: około 28 zł

2 komentarze:

  1. Same dobre opinie na temat tej książki bombardują blogi :-) Skuszę się chyba w końcu, żeby się przekonać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, zbombardować ona potrafi! Chciwe przekładanie kartek zabija myśli o rozsądnym pójściu spać - waaarto!!!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...