Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

19 września, 2012

"Przygody Małego Wodnika", Otfried Preussler; ilustracje: Winnie Gebhardt-Gayler

     Już niewielka wycieczka czy zabawa rozniecają dziecięcą nadzieję na spotkanie z niezapomnianą przygodą. Odkrywanie świata nie kończy się nigdy, z czasem jednak słabnie świeżością, entuzjazmem i siłą; tytułowy bohater książki na szczęście tryska ich nadmiarem, wabi więc
uśmiechnięte zdarzenia. Wodnikowym zwyczajem mieszka w trzcinowym domku na dnie stawu, jest doskonałym pływakiem o zielonej czuprynie i błonach między palcami, zajada się duszonym żabim skrzekiem... Egzotyczny koloryt jego krainy z łatwością otworzy furtkę do świata fantazji, młodzi czytelnicy niepostrzeżenie znikną za nią szybko. Przewodnikiem po wodnej przestrzeni stanie się dla nich tata Wodnik - nazwie, wskaże, zapozna, ostrzeże...  Gdy uzna, że syn jest gotowy na samodzielność, pozwoli na pierwsze samotne eskapady, zabierze na lądowe wyprawy, bo wie, iż każde wyjście za domowy próg uczy mądrości, bycia uważnym, wrażliwszym. A Mały Wodnik? Ciekawskimi pytaniami drąży rzeczywistość, odkrywa, zachwyca się, dziwi, przeraża, myli... Jak dzieci jest ruchliwy, niefrasobliwy, otwarty, tym łatwiej więc zawiąże z nimi nić przyjaźni. Oczarowanie urodą świata wodnego oraz lądem nie pozwala mu na spokojne, domowe chwile z mamą - penetruje, przygląda się, szuka nowych wrażeń... Ma naturę eksperymentatora, subtelne wsparcie przyjaciela i taty nie gaszą zapału łobuza; dzięki nim pomysłowość i beztroska dzieciństwa kwitną.
     "Przygody Małego Wodnika" to ciepła opowieść o dziecięcym smakowaniu życia - spontanicznym, niefrasobliwym, pełnym rozbawienia. To również piękny portret serdecznych relacji rodzinnych, pochwała rodzicielstwa, które kocha, jest wsparciem, daje poczucie bezpieczeństwa, ma odwagę dać przestrzeń do samodzielnego, kreatywnego rozwoju. Mały Wodnik od początku opowieści wzbudza sympatię, daje wiele powodów do uśmiechu. Pokazuje jak naturalna i ważna jest ciekawość świata, ma szansę rozbudzić ją w kilkuletnich czytelnikach, zachęcić ich do odważnego (samodzielnego lub z bliskimi) drążenia otaczającej rzeczywistości. Wkradanie się z nim w zakamarki wodnikowej krainy zaintryguje odbiorców, pobudzi niezwykłą wędrówkę wyobraźni. Gdy damy się ponieść ich sile, może wrażliwiej spojrzymy na otaczający wodny świat?
     Tekst Otfrieda Preusslera (autora "Rozbójnika Hotzenplotza", "Malutkiej czarownicy" czy "Małego duszka") budują krótkie, jednowątkowe rozdziały, przesycone radością; ich język jest prosty w odbiorze - żywy, lekki, barwny. Nie trzeba zabiegać o skupienie kilkuletniej uwagi - "Przygody Małego Wodnika" z łatwością ją przyciągną. Zawadiacka kreska ilustracji Winnie Gebhardt-Gayler przykuje ją również - tryskają łobuzerskim uśmiechem, pietyzmem detalu, intrygują ekspresją. Są czarno-białe, wyraziste; lekko roztańczonym ruchem zapraszają do tańca  wyobraźnię czytelników.
Wydawnictwo: Bona
Rok wydania: 2012
Format: 145x205
Ilość stron: 120
Cena: około 22 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...