Przejdź do głównej zawartości

"Kulmowa dzieciom", Joanna Kulmowa; ilustracje: Aleksandra Michalska-Szwagierczak

     Ludzka wrażliwość na piękno jest naturalna i spontaniczna, upływający czas niestety zagłusza ją naporem informacji; by nie gasła, trzeba ją karmić okruchami zadziwień. Joanna Kulmowa (autorka m.in. "Mysz jak nie mysz", "Zimowe słowiki") ma dar odnajdywania
olśnień w szczelinach codzienności. Marzy, rozmyśla, zastanawia się, dostrzega... I radośnie dziwi się tysiącom wyłowionych cudowności. Różowym szkiełkiem podgląda świat bliski - niby zwyczajny, znany nam, a jednak wypełniony okruchami radosnych zauroczeń. Patrzy na nie wrażliwie, uważnie, z sympatią; nawet taniec deszczowej kropelki nie umknie jej oku, ptasi cień nie zatonie w szarości wieczoru, radość wierzbowych kotków nie pryśnie. Wydobywając perełki codzienności czaruje je słowem; ustrojony prostotą, liryczny błogostan trwa więc dłużej niż w przyrodzie. Maleńkie tajemnice roślin, zwierząt i przedmiotów lepią szepty zauroczeń oraz wykrzyknienia zadziwień, drobinki radości mnożą się w szczęście. Mam wrażenie, że wędrówka poetki po ogrodzie niezwykłych codzienności nie ustanie nigdy, co więcej - perspektywa różowej lupy staje się i naszym - czytelników - udziałem.
     "Kulmowa dzieciom" to obszerny zbiór wierszy poetki - siedem tomików spójnych radością, połączonych tytułowym dla każdego rozdziału: "Aż tyle". Wiele w nim roślin, ptaków, sposobów na zasypianie, ożywionych sprzętów, modlitw, figli... Migawki dnia zatrzymują to, co ulotne, zdradzają sekrety, rozbudzają ciekawość otoczeniem. Niejeden nawet, gdy się zatrzyma, nie dostrzeże w nim piękna - bo zbyt małe, zbyt zwyczajne, zbyt bliskie. Tym bardziej więc cenne jest, by nasiąkać perspektywą poetki - wrażliwym: spojrzeniem, uchem, węchem, wyobraźnią, ale i słowem wyławiać magię codzienności, by i nią rozpromieniać uśmiech, łagodnieć, mądrzeć, marzyć.
     Maleńki atlas osobistych zadziwień tka Kulmowa jak rozmowę z kimś bliskim; swobodnie, z sympatią, starannie dobierając słowa. Lirycznym skrótem maluje plastycznie, subtelnie, pięknie. Wiele w jej języku metafor, onomatopei, rymów, neologizmów, ożywień... Kunsztowne, a proste miniatury niejednemu wskażą drogę do pięknej mowy.
     Liryka to nie lektura jednego wieczoru; bardziej przystoi czytać i przeżywać ją powoli, delektować się. Zatrzymać się, dostrzec, uśmiechnąć, zadziwić... Na dłuuugo; najlepiej na zawsze! Jak udowadnia Joanna Kulmowa - nawet to, co zwyczajne i bliskie mieni się perełkami niespodzianek;))
      Baśniowe ilustracje Aleksandry Michalskiej-Szwagierczak (jej blog tutaj) choć całostronicowe - nie krzyczą nad tekstem; nienachalnie, delikatnie splatają się z nim. Tworzą je stonowane, współgrające ze sobą pastele, chwilami dosłowne, czasem metaforyczne. Uwodzą nastrojową lekkością, pogodą, emanują spokojem; są biletem do pogodnej wędrówki marzeń.
                                                    Wydawnictwo: G&P Oficyna Wydawnicza Poznań
Rok wydania: 2007
Format: A4
Ilość stron: 156
Cena: 42 zł

Komentarze

  1. Mam w domu taką książeczkę z serii Poczytaj mi mamo pt. "Plama". Kiedy byłam dzieckiem, czytałam ją ze 100 razy i pewnie tyleż samo czytała mi ją mama, choć uważała ją za wyjątkowo pozbawioną treści :) Parę lat temu zauważyłam, że autorką tej książeczki jest Joanna Kulmowa i wygląda na to, ze jej sposób snucia opowieści bardzo mi odpowiadał od najmłodszych lat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi też, choć "Plamy" nie znam (na razie, bo od pewnego czasu przeżywam renesans fascynacji tekstami pani Joanny, chłonąc wszyyystkie). Mimo upływu lat wierność dziecięcym gustom siedzi we mnie głęboko;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;