Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

30 maja, 2011

"Dzień Dziecka w Bullerbyn", Astrid Lindgreen; ilustracje: Ilon Wikland

     Wydawałoby się, że u każdego kilkulatka oczekiwanie na Dzień Dziecka jest czymś naturalnym i odwiecznym, wiedza o nim trafiła jednak do Bullerbyn późno. Przyniósł ją artykuł w gazecie, przeczytany przez Lassego. Wśród starszych dzieci zrodził się wtedy
pomysł zorganizowania święta dla Kerstin - najmłodszej mieszkanki wioski. Wiele z opisanych sztokholmskich atrakcji okazało się niemożliwymi do pełnego zrealizowania u nich, jednak pomysłowa modyfikacja chłopców przyniosła dziewczynce posmak wybranych. Nachalne przeróbki wielkomiejskich zabaw u czytelników wywołują moc śmiechu, dla Kerstin zaś okazały się nieprzyjemne, budziły więc sprzeciw. Bywały niebezpieczne, straszne, zbyt dynamiczne... Zaproponowany przez mamę Ollego bullerbyński styl tego święta triumfalnie zmienił nieudolne próby rozbudzenia radości  Kerstin. Był bowiem pochwałą naturalnego, spokojnego rozkoszowania się codziennością, ale i dozą bezwiednej empatii. Organizatorów odpoczywających wieczorem na czereśni obdarował satysfakcją oraz beztroską radością. W błogi sposób udziela się ona podczas lektury.
     Opisana historia nie znalazła miejsca w mistrzowskich "Dzieciach z Bullerbyn"; jak  "Wiosna w Bullerbyn" została więc wydana osobno. Obfituje w ilustracje Ilon Wikland, których urokliwy szczegół czarnych kresek czasem wypełniają radosne kolory i zawsze uśmiechnięte twarze. Czy może być inaczej, gdy beztroskie chwile dzieciństwa płyną w magicznym, a przecież jakże zwyczajnym Bullerbyn?
Wydawnictwo: Zakamarki
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 24
Cena: około 21 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...