Przejdź do głównej zawartości

"Dzień Dziecka w Bullerbyn", Astrid Lindgreen; ilustracje: Ilon Wikland

     Wydawałoby się, że u każdego kilkulatka oczekiwanie na Dzień Dziecka jest czymś naturalnym i odwiecznym, wiedza o nim trafiła jednak do Bullerbyn późno. Przyniósł ją artykuł w gazecie, przeczytany przez Lassego. Wśród starszych dzieci zrodził się wtedy
pomysł zorganizowania święta dla Kerstin - najmłodszej mieszkanki wioski. Wiele z opisanych sztokholmskich atrakcji okazało się niemożliwymi do pełnego zrealizowania u nich, jednak pomysłowa modyfikacja chłopców przyniosła dziewczynce posmak wybranych. Nachalne przeróbki wielkomiejskich zabaw u czytelników wywołują moc śmiechu, dla Kerstin zaś okazały się nieprzyjemne, budziły więc sprzeciw. Bywały niebezpieczne, straszne, zbyt dynamiczne... Zaproponowany przez mamę Ollego bullerbyński styl tego święta triumfalnie zmienił nieudolne próby rozbudzenia radości  Kerstin. Był bowiem pochwałą naturalnego, spokojnego rozkoszowania się codziennością, ale i dozą bezwiednej empatii. Organizatorów odpoczywających wieczorem na czereśni obdarował satysfakcją oraz beztroską radością. W błogi sposób udziela się ona podczas lektury.
     Opisana historia nie znalazła miejsca w mistrzowskich "Dzieciach z Bullerbyn"; jak  "Wiosna w Bullerbyn" została więc wydana osobno. Obfituje w ilustracje Ilon Wikland, których urokliwy szczegół czarnych kresek czasem wypełniają radosne kolory i zawsze uśmiechnięte twarze. Czy może być inaczej, gdy beztroskie chwile dzieciństwa płyną w magicznym, a przecież jakże zwyczajnym Bullerbyn?
Wydawnictwo: Zakamarki
Rok wydania: 2009
Ilość stron: 24
Cena: około 21 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;