Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

18 kwietnia, 2011

"Wiosna w Bullerbyn", Astrid Lindgren; ilustracje: Ilon Wikland

 
      Wiosna w Bullerbyn przynosi wybuch świeżych zapasów niegasnącej radości! To nie tylko barwny tryumf kwiatowych kobierców, ale i rozkwit pomysłów na zabawy, jakich tam jeszcze nie było - chodzenie płotem zamiast drogą, konkurs dziecięcej odwagi, wieczorne tańce wokół ogniska...
Zasiewa w dzieciach witalność i dzikość, dając im jeszcze więcej sił do ogromu beztroskiej zabawy. To wybuch czystej, nieskrępowanej radości z tego, co małe, której wielu dzieciom dziś brak. W Bullerbyn doświadczają one przyrody inaczej - jest dla nich naturalnym, nieodłącznym towarzyszem i tłem zabaw, urządzają więc przyjęcia na pastwisku, puszczają łódeczki w strumieniu, podglądają jeża czy nowonarodzone w stajni zwierzęta... Opisane tu przygody to historyjki, które nie znalazły miejsca w znanych nam wszystkim "Dzieciach z Bullerbyn".
     W szwedzkiej wiosce czas płynie lekko i szybko, niestety czytanie książki też. Szczęśliwie proces ten spowalnia przyglądanie się ilustracjom autorstwa Ilon Wikland (zmalowała np. czarodziejską opowieść "Ja nie chcę iść spać"), utrzymanych w zupełnie innej konwencji od powszechnie nam znanych Hanny Czajkowskiej (z kultowych wydań Naszej Księgarni). Odgrywają tu istotną rolę, wnosząc jeszcze radośniejszy klimat, dopowiadając treść. Są bajecznie kolorowe i dynamiczne, jak jej słowa - potrafią czytelników zarazić wiosennym dziecięcym szaleństwem.
     Staranność wydania ociera się nieco o piękną staroświeckość - elegancki papier, nietypowy poziomy format A4, wspomniane ilustracje czy treść, w którą szczególnie teraz -  słoneczną wiosną - warto się zanurzyć:))
 Wydawnictwo: Zakamarki
Tłumaczenie: Anna Węgleńska
Rok wydania: 2008
Format: 270x210 mm
Ilość stron: 32
Cena: około 23 zł

1 komentarz:

  1. Do "Dzieci z Bullerbyn" mamy zdecydowanie slabość i to do dziś :) - zarówno do książki jak i do filmu. Zimą podczytujemy obowiązkowo zimowe rozdziały, wiosną - wiosenne :)
    Spróbuję znaleźć to wydanie - przynajmniej żeby popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...