Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

06 lipca, 2016

"Dom ośmiu tajemnic", Liliana Bardijewska; ilustracje: Anna Pol

     Budynki są niesamowitymi skarbcami przeszłości! Im starsze, tym większymi i bardziej różnorodnymi, hojniejszymi. Marcin z rodzicami przez pewien czas mieszka w szczególnej, sędziwej kamienicy. Jest piękna, ale bardzo zaniedbana, wrażliwa i sympatyczna. Chłopiec
pomaga jej w walce z ulewą, wdzięczny dom stopniowo odsłania więc przed nim swoją osobowość oraz sekrety. Sprzyja temu naturalna ciekawość nowego lokatora oraz umiejętność wsłuchania się we wskazówki budynku.
    Dom ma numer osiem i tyle samo tajemnic uchyla; tworzą niezwykłą galerię wycieczek magicznych, różnolitych, w które z początku nie uwierzyłby nikt. To przygody w przeszłość, przestrzeń duchów, do świata fantazji... W tej nowej dla chłopca rzeczywistości dużo  sympatii, ciepła, dziwów i dobrych emocji. Teraźniejszość miesza się tu nieustannie z przeszłością, z pogodną nadzieją patrzy w przyszłość. Kamienica żyje, a jej wiekowość jawi się jako atut, nie wada. Przemijanie w jej przestrzeni stanowi naturalną kolej rzeczy - coś się starzeje, by mogło przejść w inny wymiar, a kolejne zajęło jego miejsce. Miejsca i przedmioty okazują się tu wrażliwymi nośnikami historii - cieszą się, troszczą, wspominają, są dumne, czekają... Łączą ludzi, którzy z powodu odległości czasów, w których żyją nie poznaliby się nigdy.
     O drodze do odkrywania każdej z tajemnic opowiada wrażliwy narrator, jego relację skrótowo podsumowuje mniej elokwentny, za to skłonny do refleksji Marcin, piszący pamiętnik. Język Bardijewskiej jest niezwykły, bo  bardzo subtelny; poetycki a zarazem prosty - na miarę dziecka, lekki, niezwykle ciepły. Najcenniejszy jego atut to subtelne pochylenie się nad rzeczami drobnymi, urokliwe delektowanie się nimi - nienachalnie  zachęca do szukania wspaniałości wokół, do zamyśleń i braku pośpiechu. Mało kto już tak pisze! Wycisza i oczarowuje, nie bombarduje atrakcjami, ale ze spokojem przeprowadza przez wybrane; szczególnie w harmonii rodzą się rzeczy dobre, tylko wtedy - jak Marcin - można przejść na drugą stronę, przeżyć więcej:)
     Ilustracji Anny Pol jest niewiele; szkoda! Odcienie szarości budują w książce niedopowiedziany, a przez to bardziej zagadkowy, klimat tajemnicy, podsycają wyobraźnię.
     Książka została nagrodzona  Literacką Nagrodą Polskiej Sekcji IBBY, zyskała miano Książki Roku 2006. Wydanie Marginesów jest wznowieniem wydania Naszej Księgarni, ma nową szatę graficzną.
     Warto poznać też inne książki Liliany Bardijewskiej (jej strona tutaj), choćby: subtelną "Bajkę o kapciuszku" czy edukacyjną historię "Drobinki Śmieszynki":)

 Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 160
Format: 130 x 180 mm
Cena: około 24 zł
Oprawa: twarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...