Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

17 kwietnia, 2012

"Bajka o kapciuszku, czyli jak to z wdzięcznością było", Liliana Bardijewska; ilustracje: Elżbieta Krygowska-Butlewska

      Rozsiewane wokół okruchy dobra zawsze wracają; czasem natychmiast, innym razem nawet po latach, ich echo jednak nieprzerwanie słychać! Maleńki kapciuszek liczył na wdzięczność obdarowanych i choć myślał, że się zawiódł - rozproszyła ogrom ogarniającej go bezsilności oraz
smutku. Sam niewiele znaczył, dlatego, idąc za radą mądrej staruszki, wyruszył na poszukiwanie swojego początku. Doświadczył wówczas nie tylko nadziei, ale i zwątpienia, radość przeplatała się ze smutkiem, zapał mieszał ze zmęczeniem... Nie wiedział, czego szuka, był jak wielu na świecie - samotny i mały, jednak wytrwale wypatrywał, wrażliwie słuchał, nie gnał jedynie za własnym pragnieniem, dlatego odnalazł swoje miejsce, poczuł spełnienie.
     Liliana Bardijewska (jej strona tutaj) snuje baśniową opowieść o dążeniu do szczęścia, więzi, obdarowywaniu sobą; to pochwała empatii i cierpliwości, subtelne wyczucie przyrody. Przez historię rezolutnego kapciuszka przebija się wyraźny optymizm - pomocna dłoń nie pozostanie sama! Zauważenie oraz zatrzymanie się nad potrzebami innych budzą szczęście, a bliskość i bycie potrzebnym czynią świat przyjaźniejszym. Cenne, że między wierszami lektura pomaga młodym czytelnikom w zrozumieniu tej prostej, uśmiechniętej tajemnicy! Bardijewska robi to w sposób pogodny, zaczarowany, a naturalny.
     Utkany przez nią świat zasiedliły rośliny i zwierzęta o cechach ludzkich, magiczne przedmioty, królewna; rzeczywistość zamieszkuje z fikcją. Traktujący o nich piękny język nie snuje się powoli jak w wielu baśniach - jego ruchliwym podskakiwaniom rytm nadaje naznaczany wędrówką kapciuszek. W prozę mieszają się wiersze, monotonię liter łamią rozmaite rozmiary, kolory, a nawet i style czcionki, wszechobecne kłębki włóczki zaskakują zmyślnym usytuowaniem. Uśmiechnięty dynamizm odnaleźć można również w obrazach Elżbiety Krygowskiej-Butlewskiej (zilustrowała m.in. "Mysz jak nie mysz" Joanny Kulmowej). Wiele w nich urzekającej wyobraźni, metaforyki, wyrazistych emocji, subtelnego nastroju. Żadna ze stron książeczki nie jest biała - po brzegi wypełniają je pogodne, niekrzyczące barwy- świadomość czyjejś troski nastraja przecież łagodnym uśmiechem;))
Wydawnictwo: Mila
Rok wydania: 2008
Format: 180x120 mm
Ilość stron: 48
Cena: około 15 zł

1 komentarz:

  1. Witaj :)

    Może miałabyś ochotę wziąć udział w konkursie organizowanym na naszym blogu :) ?
    Jeśli tak to zapraszam:

    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/04/ksiazeczkowy-konkurs-z-nagrodami.html

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...