Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

03 lutego, 2016

"Podpalacze książek, tom 1: Mój brat strażnik", Marine Carteron


 
     Poczucie humoru buduje bezpieczny dystans nawet do tego, co tętni tysiącem niełatwych emocji. Czternastoletni August nagle traci grunt pod nogami - w wypadku ginie jego tata, musi więc sobą zastąpić jego miejsce w rodzinie. Przeprowadzka z Paryża do małomiasteczkowej
posiadłości dziadków ma pomóc Marsom w ukołysaniu myśli o bolesnej zmianie. Zamiast pogody zwrot ten serwuje jednak lawinę dynamicznych, nieprzewidywalnych, niezbyt przyjaznych zdarzeń. W rodowej inicjacji templariuszy August nie może być już niczego pewien - racjonalne działania zastępuje tu impuls, a międzyludzkie prawa - światowy spisek. Nastolatek zostaje wciągnięty w odwieczną walkę między Strażnikami a Podpalaczami; wojnę zaciekłą, arcyważną, w której jedyną jego bronią jest inteligencja oraz świetne poczucie humoru.
     Dobro tu ostro walczy ze złem; łatwo uchwycić wyraźną granicę pomiędzy nimi, choćby dlatego do współczesnej baśni im blisko, mimo iż wszechobecny realizm uparcie przypomina współczesność zdarzeń, a klęskę w finale ponosi jasna strona mocy. Szczęśliwie dziwacy-biblofile mają szansę to zmienić w kolejnych tomach. Przewodnikami po książkowej rzeczywistości jest rodzeństwo - często bezsilny August i wbrew pozorom niezwykle skuteczna Cezaryna. Są ciekawymi i pięknymi wewnętrznie obserwatorami, dobrze więc z nimi być mimo niełatwej sytuacji. Zdarzenia bywają tu zaskakujące, niebezpieczne, niesprawiedliwe, szczęśliwie podpatrywanie ich mniej boli a nieustannie wciąga. Uczestnicząc w nich warto pochylić się nad relacjami międzyludzkimi, choćby między Augustem a jego autystyczną siostrą.
     Cezaryna jest niezwykła; obok dziwactw kumuluje ogromnie rzadką uważność w rejestrowaniu rzeczywistości, prostotę dosłownego myślenia i konsekwencję. August to znowu inteligentny, kochliwy nastolatek o niezwykle ciętym poczuciu humoru, działający impulsywnie, pechowy. Mimo odmienności rodzeństwo jest sobie bliskie, piękno braterskiej więzi stanowi duży atut towarzyszenia ich losom. Dużo w książce przestrzeni na inne relacje  między bohaterami głównymi a: rodzicami, dziadkami, przyjaciółmi, wrogami... Mnóstwo dobrych uczuć i emocji uruchamiają, nie tylko empatię czy troskę, są ważne i trafnie zatrzymane, warto więc się w nich przejrzeć.
     Mimo opasłości tomu, a co za tym idzie - elokwencji niebanalne poczucie humoru pozwala dobrze czuć się w świecie Marsów. Inteligentnego tekstu tu duuużo; dobrze skrojone monologi przeplatają ożywcze dialogi, czuć trafny, skuteczny język, który zdecydowanie dobrze się czyta. Dużo w nim bogactwa, naturalności, siły - magnetyzm działa, dlatego trudno oderwać się od zagadki ukrytego skarbu templariuszy. To dobry znak - przed nami jeszcze dwa tomy;)
Wydawnictwo: Wytwórnia
Tłumaczenie: Przemysław Szczur
Rok wydania: 2015
Format: 130 x 205
Ilość stron: 328
Cena: około 30 zł
Okładka miękka

1 komentarz:

  1. Bardzo dziękujemy za recenzję!
    Jeśli chcesz porozmawiać z Cezarine nie wahaj się skontaktować się z nią na jej stronie facebook (cesarine Mars).
    Amicalament
    Marine CARTERON

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...