Przejdź do głównej zawartości

"Bartnik Ignat i skarb puszczy", Tomasz Samojlik

     Puszcza to harmonia prastarych niezwykłości. Wiekowe drzewa, szczodrość natury, niezmącony spokój, mądrze czerpiący z niej ludzie... Tomasz Samojlik zaprasza po raz kolejny do Puszczy Białowieskiej, ochoczo więc i ufnie weszliśmy do misternie skrojonej kapsuły czasu
(znamy m.in. jego: "Ryjówkę przeznaczenia" czy "Norkę zagłady"). Fabuła jest niewyszukana: królewskiemu lasowi grozi wycięcie - chciwość nowego właściciela żąda pokaźnego zysku. Choć kres harmonii zdaje się przesądzony, wygrywa jednak puszcza - broni się sama, pomagają też legendy, ludzie, zwierzęta... Jej potęga trwa do dziś nie tylko dzięki strażnikom.
     Nieskomplikowana fabuła pozwala uchwycić ogrom finezyjnych detali - mnóstwo tu niuansów przyrodniczych, historycznych, obyczajowych, etycznych... Okraszonych świetnym dowcipem i znakomitą kreską - konsekwentnie są magnesem do czytania. Każdy nienachalny ale inteligentnie podany; wieeele pozostaje po pierwszej lekturze, mnóstwo kolejnych można odkryć czytając komiks po raz drugi. Niezależnie od wieku każdy czytelnik odnajdzie własne smakowite, wyśmienicie dopracowane niuanse. Przypominający świętego Franciszka Ignat robi łapcie z lipiego łyka, mała Łucja wychowywana jest w duchu umiłowania natury i wolności Rousseau, niedźwiedzie zakradają się do nadrzewnych barci... Chłonąc komiks jeszcze wnikliwiej dostrzec można choćby specyficznie układane stogi siana, chimeryczność carycy Katarzyny II, bartnicze znaki na drzewach...
      Nuda tu nie istnieje; akcja płynie dynamicznie, niejednorodnie, jednak jest na tyle klarowna, iż zachowuje wyrazistość. Jest dramatyzm, są przeszkody, elementy dowcipne i baśniowe, perypetie tak umiejętnie zgrane, iż natłok bodźców nie zagłusza lekkości przyjemnego czytania. Konsekwentnie prowadzona spójność obrazów i słów skutecznie a nienachalnie przemyca proekologiczne wartości. Zdecydowanie to nie suchy przyrodniczy wykład, raczej wielobarwny, prowadzony na wielu poziomach dialog z czytelnikiem. Nieprzegadane słowa doskonale dopowiadają ilustracje; kreska tych ostatnich jest lekka, sugestywna, w dobrym stylu skłaniająca się ku przerysowaniu. Mnóstwo w niej dynamiki, emocji oraz uśmiechniętej przyjemności tworzenia.
Wydawnictwo: Centralka
Rok wydania: 2013
Format: 166x238 mm
Ilość stron: 116
Cena: około 35 zł

Komentarze

Warto i te przeczytać!

"Malutka czarownica", Otfried Preussler; ilustracje: Danuta Konwicka

Malutka czarownica ma zaledwie 127 lat, na długowieczną wiedźmę to bardzo mało. Jak dziecko lubi się dobrze bawić, czasem się popisuje; marzy o tym, by inne czarownice traktowały ją jak dorosłą, szczególnie zaś chciałaby uczestniczyć w

"Naciśnij mnie", Hervé Tullet

Zaintrygować i wciągnąć maluchy do niekończącej się, autentycznej zabawy nie zawsze jest łatwo, Tullet (jego strona tutaj ) to potrafi. Swój nietypowy, a udany koncept oparł na dobrej znajomości dziecięcej natury- ciekawości świata, prostocie, uśmiechu.

"Domino i Muki. Po drugiej stronie czasu", Zofia Stanecka; ilustracje: Daniel de Latour

Zmartwienie może się jeszcze przemienić w radość, a pech okazać wielkim fartem - bywa, że potrzeba do tego cierpliwości, czasem po prostu zmiany perspektywy. Dwójka młodych warszawiaków (Domino i Muki) przedostaje się do średniowiecznego Gniezna wehikułem czasu;