Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

21 lutego, 2014

"Pora na potwora", Aleksandra i Daniel Mizielińscy

     Zwykle układanki wymagają skupienia oraz precyzji, sprzyjać mogą bowiem właściwemu dopasowaniu elementów. Ta ma formę książki, bawiącemu się daje jednak ogrom swobody - w zamyśle autorów leży dowolność łączenia fragmentów. Łatwo kilkulatkom (ale i dorosłym!) pokusić się o podjęcie
wyzwania, tworzenie tytułowych potworów to przecież zabawa pęczniejąca śmiechem! Stara (sięgająca XVIII wieku), niezmiennie świeża, inteligentna. Hybrydy zdecydowanie cieszą - podobno z sylwetek dziewięciu realnych trzyliterowych zwierząt oraz ufo można stworzyć aż 720 potworów! Czasem będą miały dwie głowy, innym razem sierść połączy się z piórami czy cętki przyćmi zmyślny wzór... Za każdym razem chęć eksperymentowania oraz fantazja czytelników nadadzą lekturze niepowtarzalny charakter!
     Stron tu niewiele, bo zaledwie osiemnaście, odbito na nich dziewięć ilustracji, podzielono pionowo na trzy równe części, przecięto, wymieszano kolejność poszczególnych kolumn i zszyto na górze. Na sąsiadującej stronie podobnie jest z literami. Można zabawić się w kompletowanie elementów tworzących znane zwierzęta, np. rysia, emu, lisa; podpowiedzą choćby odmienne pastelowe tła. Zabawa szybko się skończy, a że jest łatwa, mało usatysfakcjonuje. Psotliwy błysk oraz ciekawość pomogą oczom wyławiać potwory: mieszać głowy, tułowia, ogony, doklejać nogi mutantom, pozbawiać ich przodu lub tyłu... Elementy łączą się, mają bowiem podobne proporcje, można więc je harmonijnie komponować, mieszać i burzyć rytmy... Emocje podkręca możliwość odczytywania nazw mieszańców - z kolorowych pastelowych liter powstają zabawne neologizmy. Śmiech, figlarne, spontaniczne przewracanie kartoników i prezentowanie efektów gry ma moc przyklejania do niej na dłuuugo:)
     Linoryt jest kolejnym atutem pracy duetu Mizielińskich (autorzy choćby serii "Mam oko na"). Mocne, twarde odbitki uwypuklają bogactwo zwierzęcych wzorów. Biel splata się na nich z czernią, kontrast podkreśla ruch; skromność kolorów skierowuje uwagę na właściwe tory. Potworność potworów bardziej budzi sympatię niż strach, ogrom śmiechu i częste powroty więc gwarantowane! Efekty interaktywne można podpatrzeć choćby na stronie Hipopotam Studio:)
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2013
Format: 300x190 mm
Ilość stron: 18
Cena: około 27 zł

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...