Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

22 kwietnia, 2013

"Mam oko na liczby", Aleksandra i Daniel Mizielińscy

     Niewiele gier sprawia przyjemność, gdy bawi się nimi w pojedynkę - uwalnianie emocji uskrzydla;) Wypatrywanka Aleksandry i Daniela Mizielińskich (ich strona tutaj) ma moc rozpalania wypieków - rumieńców  przejęcia, niecierpliwości, zaskoczenia; naturalnym jawi się impuls dzielenia
się nimi! Na rozkładówkach szukać należy  identycznych elementów występujących od jednego do dziesięciu razy: sąsiadujące strony opowiadają obrazem różne niezwiązane z kolejnymi kartami zdarzenia, lewy górny róg informuje o wartości poszukiwanej liczby. W każdej historii wypatrzeć należy minimum dziesięć zestawów, bywa, że dostrzeżemy ich więcej. Zabawa jest znakomita, bowiem szczegółowa analiza stronic okazuje się nie tylko wyścigiem spostrzegawczości;)
     Na dziesięciu kartach dzieje się duuużo! Trzeba główkować i wymyślać, warto też wypowiadać narysowane słowa: gąszcz detali rozwija nie tylko spostrzegawczość oraz wyobraźnię, ale i słownictwo, logiczne myślenie, koncentrację, zabawą w liczenie puszczając do czytelników oko. Sympatycy "Miasteczka Mamoko" mają szansę na spotkanie z ulubieńcami zatopionymi w rozmaitej scenerii: geograficznej, kosmicznej, miejskiej... Absurd miesza się z realizmem, ruchliwi bohaterowie zaskakują nowymi rolami (np. Kacper Szczek lata w skafandrze astronauty, Matylda Sweterko bierze udział w wyprawie himalaistów a Alicja Rogata zajada się w dżungli arbuzem), subtelny humor daje kolejny pretekst do wymiany radosnych spostrzeżeń. Podczas łowienia jednakowych elementów wiele detali rozprasza - mrówkojad wysunął język, by wciągnąć nim mrówkę, przechodzący po śniegu yeti pozostawia potężne ślady, ktoś zgubił telefon...  Twarde, zgrabne formatem stronice cierpliwie znoszą nachalność palców; można nazywać, czy szukać, wskazywać. Mnóstwo elementów zachęca do zadawania pytań czy budowania historii - oferują rolę detektywa, szukającego przyczyn i skutków zajęć bohaterów, mimiki postaci, tak a nie inaczej umieszczonych przedmiotów... Sporo myli - zaczynamy na przykład szukać "szóstek", natrafiamy na "siódemki", wydaje się, że dostrzegliśmy "dziewiątkę" - wyławiamy "ósemkę";) Co dziwne - przynajmniej mam trudniej znaleźć coś, czego jest mniej (np. "dwójki").
     Kreskę wąską, skłonną do uproszczeń po brzegi wypełniają tu barwy - pastelowe, położone płasko, zestawione często w różnych tonacjach, tłoczno rozsiane. Każda strona to przewaga innego koloru; monochromatyczność sprzyja budowaniu baśniowego nastroju jeszcze mocniej uzasadniającego zbyteczność słów (poza okładką nie znajdziemy ich wcale!). Wyolbrzymieniem karykatury eksponują wybrane elementy, uogólnieniem uwypuklają mimikę; są zrozumiałe, łatwo zapadające w pamięć.
Wydawnictwo: Dwie Siostry
Rok wydania: 2012
Format: 230x150 mm
Ilość stron: 20
Cena: około 20 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...