Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

09 stycznia, 2014

"Wilk, pies i owce", Przemysław Wechterowicz; ilustracje: Bartosz Minkiewicz

      Elokwencja oraz dowcip najskuteczniej przykują uwagę słuchaczy! Wilk jest wytrawnym krasomówcą, zarówno słów jak i błyskotliwej celności mu nie brakuje, brawurowa energia nie gaśnie. Zręcznie rekonstruuje kluczowe wydarzenia zainicjowane pięć miesięcy od rozpoczęcia własnego monologu.
Podobno za to mu płacą; nawet jeśli robi to dla pieniędzy, czuć swobodę mowy oraz przyjemność wysławiania się. Jest świadomy słuchaczy. Mizdrzy się. Stroi. I sugestywnie obnaża własne emocje! Arcykomiczny rezultat bawi tak bardzo, iż przyćmiewa znany od wieków motyw wilczych nieudanych polowań, nadając mu nowy blask. Wiele tu świeżości, żonglerki, autentyzmu, konsekwencji... Nic dziwnego, iż zakończywszy lekturę zgodnie zaczęliśmy ją od nowa. Ze zdwojonym zapałem;)
     Franciszek Antoni, zwiedziony ponętnym widokiem owiec, postanawia je pożreć. Trzynastka w stadzie okazuje się dla niego pechowa - żadna z prób nie zaspokaja bowiem wilczego głodu, refrenem wraca więc duet upokorzenia oraz spalonej nadziei. Wielodniowe plany rozbudzają stłumiony zapał: dobroduszne owieczki oraz ich łatwowiernego stróża - Piotra Pawła Psa - za każdym razem podchodzi inaczej, jednak z podobną energią, tupetem oraz skutkiem. Stado ma więcej szczęścia niż rozumu, wyrazistej wilczej natury nie skryje żadne przebranie; finał podchodów zaskoczy niejednego!
      Monolog przeplatają dialogi, dynamizm nie gaśnie, w szermierce słownej odbija się inteligencja oraz dowcip totalnie trafiający w nasze poczucie humoru. Choć potok mowy jest wielki, skrojony został na miarę, zdecydowanie nie nudzi; w nienachalny, choć zdecydowany sposób wciąga aktorów na scenę. Chyba nie sposób nie popisywać się podczas lektury! Wykrzykujemy, różnicujemy głos, nieprzeciętnie bawiąc się absurdem, interpunkcją, zróżnicowaną czcionką! Przemysław Wechterowicz (jego blog tutaj) już kiedyś zaskarbił sobie naszą sympatię (m.in. książką "Kocham Pana, Panie Tygrysie!"), brawurową narracją zdecydowanie nie stłumił uczucia:))
      Dynamikę, ekspresję oraz humor podsycają charakterystyczne ilustracje Bartosza Minkiewicza (rozmowa z nim tutaj). Gęsto od nich na stronach; charakterystyczna oszczędna kreska jest czarna, czasem towarzyszy jej pomarańcz lub szarość, zawsze - lubiane przeze mnie niedopowiedzenie, dowcip. Doskonale skomponowany to duet słów i obrazów!!!
Rok wydania: 2013
Format: 210x277 mm
Ilość stron: 64
Cena: około 37 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...