Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

22 listopada, 2012

"Kocham Pana, Panie Tygrysie!", Przemysław Wechterowicz; ilustracje: Aleksandra Woldańska-Płocińska

     Zabawy, którym czas nie gasi atrakcyjności ujmują prostotą, króluje wśród nich twórcza fantazja. Wszędzie i zawsze można ją zabrać; używana - zarzuca pomysłami, rzeczywistość czaruje, ziarna nudy rozpędza. Bawić się nią to dotykać marzeń, doświadczać obszarów przedziwnych, dziewiczych,
przyjaźnić się z niemożliwym. Babcia i Adaś lecą polować na niedźwiedzie, spontanicznie chwytając jej skrzydeł, dają też spektakularny popis w cyrku "The Animals". Niezrównany trener figur akrobatycznych - Tygrys - wciąga chłopca do świata iluzji; ośmielając do odkrycia w sobie niezwykłych umiejętności funduje zadziwienie własną przebojowością oraz uśmiech szczerej satysfakcji. Dynamiczny rytm spektaklu tętni gąszczem wykrzyknień i euforii, rozbrzmiewa w przestrzeniach pasjonujących a nieznanych - tworzy Coś z niczego! Znów się potwierdza: Babcia jest niezrównanym kompanem zabaw;)
     Popis fenomenalnych możliwości fantazji podsuwa pretekst do zaprezentowania cyrkowych zdolności głosu czytającego, wskazówek w książce jest wiele: zdecydowana przewaga dialogów, barwna interpunkcja, zabawa z rozmiarem czcionki, dynamicznie rosnący rytm i wdzierające się w niego zaskoczenie... Dając się wciągnąć w widowiskowy korowód, czytelnik staje się jednym z jego bohaterów; nuda nawet nie zakiełkuje - na skrzydłach fantazji uczta  gwarantowana;)
     Przemysław Wechterowicz (jego blog tutaj) błyskotliwie podsuwa przepis na ekscytujące, choć deszczowe popołudnie. Składniki są proste, niekłamana przyjemność mieszania ich za pomocą lektury (zarówno tekstu jak i ilustracji) kipi świeżością pozytywnej energii, angażuje zmysły, podjęcie wyzwania skrzy się więc kwintesencją doskonałej, wciągającej zabawy. Trafność nieprzegadanych słów wraz ze sferą ich niedopowiedzeń umiejętnie podsycają wyobraźnię, Aleksandra Woldańska-Płocińska (zilustrowała m.in. "Pierwsze urodziny prosiaczka"; warto odwiedzić ją tutaj) ubrała swe ilustracje w podobny kostium. To właśnie w nie wpleciona jest biała czcionka dynamicznego tekstu. Czytelnością zdecydowanych kolorów, prostotą malarską, humorem detali wyczarowuje klimat sprzyjający spontanicznym zabawom fantazją. Kreatywność jest w nas naturalna, trzeba podtrzymywać jej ogień; "Kocham Pana, Panie Tygrysie" tętni nią!
Wydawnictwo: Ezop
Rok wydania: 2011
Format:255x300 mm
Ilość stron: 52
Cena: około 32 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...