Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

25 stycznia, 2014

"Auto Ferdynand", Janosch

      Wsparcie; niby banał, ale jak wysoko sięgnęlibyśmy bez niego? Wspólnie dokonać można nie tylko więcej, ale i radośniej, ciekawiej, z ubogacającą obecnością tego, czego nam brakuje. Janosch (znany z "Ach, jak cudowna jest Panama") na scenę zaprasza pojazdy; są skore do pomocy.
Każda kolejna rozkładówka prezentuje o jeden więcej, stopniując moc silników. Mozolne wspinanie się na górski szczyt inicjuje auto o imieniu Ferdynand. Pomagają mu coraz mocniejsze maszyny; dziarsko i z całych sił, chcą bowiem spełnić marzenie żółtego samochodu. Potęga życzliwości potrafi wiele - to ona wymaluje szczery uśmiech na twarzy bohatera oraz sympatyzujących z nim czytelników. Choć zgrabny finał wytrąci z rytmicznej zabawy, zaskoczeniem podkreśli jednak poczucie bezpieczeństwa; wiele tu dobrych emocji. Pomocna dłoń odnajdzie nas zawsze i wszędzie:))
     Rymowana opowieść łatwo zapada w pamięć; po kilku czytaniach nasz malec spontanicznie, z lekkością dopowiadał wersy. Sprzyjają one zabawie głosem, mimiką oraz gestem, uciechy więc mnóstwo nie tylko wśród słuchaczy, ale i aktorów! Trzeba bić brawo, zgrzytać, naśladować wóz strażacki czy okazywać zmęczenie... Brakuje przestrzeni na bezczynność oraz ciszę! Różnorodna interpunkcja i absurd podsycają zabawę, szczęśliwie odporny karton nie tłamsi popisów;)
     Śmiałe pociągnięcia pędzla tworzą rozmazane tło - zielone, błękitne, białe, czerwone... Poruszają się po nim pojazdy, dla kontrastu zarysowane z większym skupieniem na kształtach i detalu. Pogodny nastrój zanurza się w spokoju, spowalniającym brawurę akcji, studzącym dramatyzm chwil. Wiele tu soczystej tonacji, prostoty, rytmu harmonizującego z tekstem... Zdecydowanie chce się chwycić za własny pędzel! Malujemy więc farbami od kilku dni;)
Wydawnictwo: Format
Tłumaczenie: Dorota Hartwich
Rok wydania: 2013
Format: 210x230 mm
Ilość stron: 12
Cena: około 24

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...