Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

31 grudnia, 2013

"O Stephenie Hawkingu, czarnej dziurze i myszach podłogowych", Katarzyna Ryrych

     Życie w hermetycznej sferze potrafi nieść to, co piękne i wzniosłe, w zderzeniu z powszechnym nurtem jawi się jednak jako sztuczne. Dwudziestotrzyletni geniusz - Stefan Jastrzębski - z powodu niepełnosprawności skazany jest na izolację; choroba przykuwa go do łóżka, a pośrednio dotyka bliskich: brata, mamę...
Budują dom z szacunku, ambitnych marzeń, ważnych myśli, dobrych słów... I choć bezpieczny, przychodzi moment, gdy dociera do nich tętno, którym żyją niedostrzegani wcześniej ludzie. Mając go w pamięci, coraz trudniej żyć w kokonie sztywnych, sztucznych ograniczeń. Stopniowo dojrzewają do szerszego, obcego patrzenia; pod jego wpływem własne lęki oraz idee maleją, gasną niektóre priorytety czy nawyki - przewartościowanie to staje się zarazem inicjacją w różnie pojmowaną samodzielność.
     W kontaktach rodzeństwa (Stefana oraz brata) wyraźnie czuć miłość i podziw; silna więź przebija się ze zdarzeń czy słów, są dla siebie radością, wsparciem. Izolacja potęguje ją, otwarcie na świat ułatwia dostrzeżenie siebie, skłania do samodzielności. Nieprzypadkowo dopiero pod koniec odczytamy imię "Piotrek"; zdziwiony właściciel - narrator (zdrowy, młodszy z rodzeństwa) ze zwłoką i zdziwieniem zareaguje na jego dźwięk.
     Wiele tu ważkich a nienachalnych myśli; niepełnosprawność i stosunek do niej jawią się wśród nich niejednoznacznie, kilkutorowo. Brak wyrazistego zakończenia. To opowieść dla każdego, nie tylko ich świadka, bo jak mówi unieruchomiony Stefan: jest również stanem umysłu. Doświadczyć jej można zawsze i wszędzie, przekroczyć także; to człowiek decyduje czy go sparaliżuje, czy zaprowadzi do odkrycia spraw ważnych. Od myślenia o sobie zależy wieeele; potrzebujemy innych ludzi, chcemy, by nas dostrzegali, cenili... Tym większa konieczność pisania o uczuciach i emocjach. Szczególnie w Taki sposób!
     Ciepły, swobodny ton Katarzyny Ryrych znany był nam z intymnej "Wyspy mojej siostry" (tu również zabrakło ilustracji :(( ); znów w nienudny, właściwy sobie sposób ugościła celnym językiem i zaprosiła na więcej niż tylko przygodę. Zdania czyta się szybko, z niekłamaną przyjemnością. Wiele w niej doskonale wyważonego humoru, wnikliwości, dwoistości sądów. Wrażliwość oraz otwarcie na innych są uniwersalne, zawsze pożądane.
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2013
Format: 145x205 mm
Ilość stron: 160
Cena: około 18 zł

2 komentarze:

  1. Mądra książka. Świetna recenzja! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna rzeczywiście, ważna; lubię, gdy np w czerni dostrzega się również i szarość, biel. Dzięki za miłe słowa;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...