Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

27 sierpnia, 2013

"Wyspa mojej siostry", Katarzyna Ryrych

     Niepełnosprawność krępuje zdrowych - nie błyszczy prezencją, trudno ją zrozumieć, płoszy spontaniczność zachowań... Jej wyspy są odległe, inne od wielu; najwygodniej odwrócić od nich oczy, pozostawić same.
Gdy dotyka bliskich - w kokonie ograniczeń zasklepia dotkniętych kalectwem oraz przyjaciół; ich wspólna nierozumiana przestrzeń samotnieje, wbrew pozorom grzejąc się własnym ciepłem i małymi radościami. Dom taty, Mysi oraz Pipi wypełnia silna więź, rodzinne rytuały przesiąkają naturalną czułością, wiele w nim przyczyn uśmiechu. Starsza z dziewczyn, o rudych warkoczach (włosami oraz siłą przypomina bohaterkę Astrid Lindgren) - dzielnie zastępuje miejsce mamy, wyśmienicie gotując, ucząc siostrę wielu praktycznych umiejętności, mimo dorosłych lat bawi się jednak z dziećmi w piaskownicy czy lepi bałwana. W pełni nie należy do żadnego ze światów - ani dziecięcego, ani dorosłego; jest kobietą o umyśle i sercu dziewczynki, ma zespół Downa. Wielorybia sylwetka, niezgrabne dłonie, niewyraźna mowa zdradzają niepełnosprawność, dla wielu to wyraźny sygnał, by bać się jej obecności.
     Siostra i tato dostrzegają jej mądrość oraz prostotę spostrzeżeń, cenią umiejętności; głęboka, niczym niezmącona miłość podszeptuje im takt, nienaruszanie zasad. Chcąc być blisko Pipi chodzą wydeptanymi przez nią ścieżkami - nie lubi zmian, kocha niebieski kolor, boi się dotyku, każdemu ze słów przypisuje tylko jedno znaczenie... Dotykanie jej wyspy absorbuje, sprawia, że zapomina się o własnych potrzebach; w pewnym momencie wyalienowanie zaczyna boleć. Otwieranie się na świat staje się koniecznością trudną do zaakceptowania przez Pipi...
     Czytałam sama, to książka z nutą intymnych przypuszczeń-wspomnień młodszej-starszej Mysi; takie najlepiej czytać po cichu. Z pewnością podsunę niejednemu z bliskich! Nie tylko dzieciom, ale i dorosłym - jest jedną z piękniejszych, ważniejszych jakie poznałam, bardzo prawdziwą a zarazem subtelną. Przekonuje, iż każdy człowiek zasługuje na akceptację, że oswojenie "inności" niepełnosprawności przybliży do wysp nieznanych, pięknych; ich obecność ubogaci. Wspomnienia Mysi są wyraziste, lekkie, szczere; często suszyłam twarz chusteczką - czułość jest tu niemal dotykalna! Język Katarzyny Ryrych (rozmowę z autorką można przeczytać tutaj) ma w sobie wiele liryzmu; to on treści dodaje lekkość. Emocje, uczucia, pytania plączą się, na długo otulając czytelnika; uśmiecha się do nich narratorka, bo wiele w nich autentycznej siostrzanej radości. Pytanie "Dlaczego?" zagłusza odpowiedzią na kolejne - "Co potem?": miłość i szacunek podszepną jak się zachować. Posłucham ich!
     Zostały we mnie słowa i myśli, nie ma wśród nich obrazów; szkoda - książka niesamowicie przemawia do wyobraźni, podszeptuje ilustracje, których brak...
Wydawnictwo: Stentor
Rok wydania: 2011
Format: 125x195 mm
Ilość stron: 128
Cena: około 20,5 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...