Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...

Gdybym mogła od nowa wychować dziecko...
...malowałabym palcem częściej, niż nim wskazywała.
Mniej bym poprawiała, więcej przytulała.
Zamiast patrzeć na czas, dawałabym sobie czas, by patrzeć.
Mniej bym dbała o to, by wszystko wiedzieć; wiedziałabym raczej, jak lepiej dbać.
Częściej bym się z nim wspinała na drzewa i puszczała latawce.
Przestałabym bawić się w powagę, a poważniej bym się bawiła.
Przebiegałabym z nim więcej łąk i częściej przyglądałabym się gwiazdom.
Rzadziej bym szarpała, a częściej przytulała.
Rzadziej byłabym nieugięta, a częściej wspierała.
Najpierw budowałabym poczucie własnej wartości, potem dom.
Uczyłabym go mniej o miłości do siły, a więcej o sile miłości.
Diane Loomans

17 grudnia, 2013

"O czym pada śnieg", Agnieszka Tyszka; ilustracje: Aleksandra Kucharska-Cybuch

     Razem wszystko smakuje pełniej i lepiej, szukamy więc głębszych więzi, a w nich dzielimy się radością, ufnie przyjmujemy otuchę, po prostu cieszymy wspólnym byciem. W świecie biedronki Dzidzi, gąsienicy Gąsi oraz pani Ćmy jest podobnie - bliskość intensyfikuje piękno, gdy więc nagle zaczyna jej brakować, aromat życia gaśnie.
Przedszkolakom giną na kuligu pluszaki, siostrzenica nocnego motyla wyprowadza się do ciepłych krajów; trudno wypełnić ich ważne miejsca, rozpoczynają się więc poszukiwania. Za oknem gęsto wirują płatki śniegu, rosną zaspy, jest coraz bielej i bliżej świąt. Rzeczywistość pięknieje magią; dzięki niej tęsknotę bohaterów otuli poczucie bezpieczeństwa, zatriumfują dobre emocje, uskrzydli bliskość.
     Z każdą stroną w przejrzystej fabularnej sytuacji coraz więcej ciepła, radości i wdzięku. Mikrokosmos lasu zaludniają owady, zwyczajami oraz zachowaniem przypominające nas - ludzi (jadą na kulig, robią zakupy w sklepie, szykują się do Bożego Narodzenia...), odczuwające podobnie jak my (wstydzą się, śmieją, rozpaczają...), przybywa też wróżka. Zmiany przynoszą duchową pogodę, krajobraz niezmiennie nurza się w rosnącej bieli śniegu. Święta zatriumfują czystą radością - uśmiechem bliskości oraz prostotą.
     W krótkich rozdziałach wiele przestrzeni dla rozmów, emocjonalnych wykrzyknień, delikatnego humoru i staranności w doborze słów. Czuć troskę autorki, Agnieszki Tyszki (jej strona tutaj), o język; miło obcować z tym, co nieprzegadane, liryczne, wrażliwe a zarazem naturalne oraz ciekawe. Subtelność każdej z warstw jest niewymuszona i przyjemna, podoba się dzieciom; warto nią nasiąkać.
     Liryzm pieczołowitych ilustracji Aleksandry Kucharskiej-Cybuch (zmalowała m.in. obrazy do magicznego "Dziadka do orzechów" wydanego przez Media Rodzinę, jej strona tutaj) wydobywa z tekstu nastrojowość i czar, potęgując je; dopowiada jego niedopowiedzenia, spowalnia akcję, przystraja kolejną uśmiechniętą tajemnicą. Wiele w nich urokliwych detali, wdzięcznych ornamentów, fantazji, podsycających wyobraźnię, lekkości... Zanurzaliśmy się w nich z niekłamaną przyjemnością:)
*              *                *
"To takie smutne nie mieć dla kogo szykować prezentów i piec pierniczków...
Nie mówiąc już o ubieraniu choinki."

Wydawnictwo: Akapit Press 
Rok wydania: 2013
Format: 196x150 mm
Ilość stron: 80
Cena: około 21 zł

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...